Jeśli w kwietniu będziesz spacerować lokalną główną ulicą i zauważysz więcej znaków do pozostawienia szyldów, opuszczonych okiennic i mniejszą liczbę pracowników za ladą, nie zdziw się. Dla tysięcy właścicieli małych sklepów rosnące stawki biznesowe będą ciosem. To dlatego, że oczekiwali więcej od rządu, którego hasłem przewodnim był „wzrost”. Oczekiwali, że ministrowie wykorzystają posiadaną władzę, aby ich chronić i pomagać im w rozwoju. Oczekiwali takiego samego wsparcia, jakiego udzieliła im ulga w wysokości 40% stawek dla handlu detalicznego, hotelarstwa i rekreacji, gdy rząd przyjął ją w poprzednim jesiennym budżecie.

A dlaczego by nie? W końcu to właśnie te firmy chwalą politycy, gdy mówią o silnych społecznościach i tętniących życiem głównych ulicach. To nie jest tak, że presja, pod jaką znajdują się te firmy, też nie jest tajemnicą. Rosnące ceny usług komunalnych, rosnące koszty zatrudnienia i wyższe podatki zbierają żniwo. Zapewnienie wzrostu wymaga trudnych wyborów; gdyby to było łatwe, to już by się działo.

Niestety, niewykorzystanie pełnych uprawnień legislacyjnych w celu uzyskania większej pomocy dla małych przedsiębiorstw na głównych ulicach było spowodowane ostrym lobbowaniem dużych firm przeciwko jakimkolwiek zmianom, które przywróciłyby równowagę w systemie.

Niestety, najbardziej ucierpią małe firmy, na których polegamy na co dzień: rzeźnicy, pralnie chemiczne, fryzjerzy i apteki. Piekarnie, kawiarnie i księgarnie, kwiaciarnie i sklepy zoologiczne, siłownie i jubilerzy.

Utrata poprzedniego 40% rabatu, oprócz kwietniowej aktualizacji podlegającej opodatkowaniu wartości lokalu i zmian w formułach rachunków, będzie katastrofalna dla naszych głównych ulic i wyjaśniliśmy Ministrom i ich głównym doradcom, jaki będzie to miało wpływ.

Dokonaliśmy podsumowań i wiemy, że typowa mała firma tracąca rabat będzie teraz w obliczu 52% wzrostu stawek biznesowych w ciągu najbliższych trzech lat. 4 miliardy funtów ulgi przejściowej brzmi jak rozwiązanie, choć w rzeczywistości określa, ile rachunków będzie trzeba zapłacić, gdy się skończy – plus inflacja.

Ale ostatecznie powód nie ma znaczenia, ponieważ wynik jest ten sam: redukcja personelu, krótsze godziny pracy i plany rozwoju porzucone.

Victoria’s Cheese w Ely w Cambridgeshire jest doskonałym przykładem tego, co się dzieje, gdy ignoruje się firmy z głównych ulic. Zaledwie drugi rok działalności właścicielki, Victorii Dunthorne, już grozi konieczność ograniczenia działalności ze względu na wzrost stawek biznesowych o 66%.

Oczywiście wsparcie dla pubów i klubów muzycznych jest mile widziane. Jednak ograniczenie pomocy do jednego sektora i pominięcie całej innej grupy wydaje się puste dla tych, którzy zostali pominięci we wczorajszym ogłoszeniu.

Nadal jest szansa. W obliczu większej presji kosztowej, która pojawi się w kwietniu wraz ze wzrostem stawek – od stałych opłat za energię po koszty zatrudnienia – Ministerstwo Skarbu może – i musi – ponownie przyjrzeć się prognozie wiosennej. To nie musi się źle skończyć. Dokonując właściwych wyborów, ministrowie mogą nadal zapobiegać niepotrzebnym szkodom, na jakie narażone są nasze główne ulice.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj