Australijski ekspert medyczny rzucił światło na fakt, dlaczego dwóch mężczyzn zostało okrzykniętych bohaterami… Atak Bondiego później udał się za granicę w celu leczenia ran postrzałowych.
Ahmed Al Ahmed I Strona Bittona byli wśród 40 osób rannych, gdy ojciec i syn Sajid I Naveed Akram rzekomo otworzył ogień w Archer Park 14 grudnia.
Al Ahmed, lat 43, wyskoczył zza zaparkowanego samochodu i wyrwał Sajidowi broń, zdecydował się go nie zastrzelić. Chwilę później został postrzelony pięciokrotnie.
Poznaj aktualności dzięki aplikacji 7NEWS: Pobierz już dziś
Bitton, 30-letni obywatel Izraela, mógł uciec, ale zamiast tego pobiegł na pomoc Al Ahmedowi.
Został rzekomo trzykrotnie postrzelony przez Naveeda i upadł na miejscu zdarzenia.


Bitton spędził ponad trzy tygodnie w szpitalu St Vincent’s, przechodząc co najmniej osiem operacji w stanie śpiączki farmakologicznej, zanim jego rodzina podjęła decyzję o przeniesieniu go do Tel Awiwu w celu dalszego leczenia.
Australijczyk poinformował, że rodzina wierzy, że będzie miał większe szanse na przeżycie w Izraelu, gdzie lekarze mają większe doświadczenie w leczeniu obrażeń odniesionych z użyciem broni palnej.
Al Ahmed był wypisany ze szpitala St George 28 grudnia wcześniej ujawnił, że musi wyjechać do Stanów Zjednoczonych o „drugą opinię”.
„To długa podróż, ale konieczna” – napisał w mediach społecznościowych, udostępniając zdjęcie z samolotu lecącego do Nowego Jorku.
Dr Derrick Tin, profesor nadzwyczajny medycyny intensywnej terapii na Uniwersytecie w Melbourne i wysoko ceniony specjalista medycyny katastrof, powiedział, że te przypadki uwydatniły, jak rzadkie są rany postrzałowe w Australii – zwłaszcza w porównaniu z krajami takimi jak USA.
„Z własnego doświadczenia wiem, że w ciągu miesiąca w USA widziałem więcej ran postrzałowych niż w ciągu dziesięciu lat pracy na oddziałach ratunkowych w Wielkiej Brytanii i Australii” – powiedziała Tin. 7NEWS.com.au.


Choć australijscy lekarze mają doświadczenie w leczeniu tego typu urazów – najczęściej w kontekście napaści, samookaleczenia lub przypadkowych wypisów – Tin stwierdziła, że nierzadko zdarza się, że wielu lekarzy przez całą karierę zawodową nie leczy się.
„Myślę, że to rozsądne założenie, biorąc pod uwagę stosunkowo niski stosunek liczby broni palnej do liczby ludności w Australii” – powiedział.
Tin podkreśliła, że pomimo różnic w zakresie urazów, z jakimi borykają się pacjenci, australijskie szpitale są dobrze przygotowane na radzenie sobie z poważnymi obrażeniami, jeśli do nich dojdzie.
„Australijskie systemy reagowania kryzysowego, zwłaszcza w stolicach, są niezwykle solidne” – stwierdził, wskazując na silną integrację opieki przedszpitalnej, usług urazowych i sieci pomocy.


Zapytana, dlaczego niektórzy pacjenci ranni w wyniku brutalnych incydentów wyjeżdżają później na leczenie za granicę, Tin odpowiedziała, że takie decyzje mogą wynikać z szeregu czynników i nie odzwierciedlają niedociągnięć w australijskiej opiece zdrowotnej.
„Pacjenci są kierowani za granicę z kilku powodów: dostępu do wysoce specjalistycznych usług rekonstrukcyjnych lub rehabilitacyjnych, ciągłości opieki w kraju, wsparcia rodziny lub przeniesienia do ośrodków o niszowej wiedzy specjalistycznej” – powiedział.
Tin powiedziała, że główne ośrodki urazowe w stolicach Australii mają zazwyczaj największe doświadczenie w leczeniu ran postrzałowych.
„Doświadczenie skupia się na ogół w zespołach urazowych i szpitalach, w których występuje większość urazów penetrujących” – powiedział.
Tin twierdzi, że w krajach, w których przemoc z użyciem broni jest częstsza, lekarze uzyskują tzw. masowe rozpoznawanie wzorców dzięki systemom zbudowanym wokół powtarzających się urazów.
„Silną stroną Australii jest dobre zarządzanie traumą i zdolność do reagowania na nią, ale mniejsze narażenie na nią w codziennym życiu” – powiedział.
Powiedział, że chociaż podstawowe szkolenie urazowe jest częścią wszystkich specjalizacji intensywnej terapii, szczegółowego leczenia ran postrzałowych częściej uczyno się poprzez staże urazowe, medycynę ratunkową lub stypendia urazowe – lokalne lub zagraniczne – poprzez kontakt z medycyną wojskową lub taktyczną oraz symulację.
Tin powiedziała, że rzadkie, ale ekstremalne zdarzenia, takie jak atak terrorystyczny w Bondi, zawsze prowadzą do analizy systemów opieki zdrowotnej, czy ich opieka jest odpowiednia i koncentruje się na właściwym rodzaju urazu.
„Nawet najlepiej przygotowane systemy udoskonalają swoją reakcję w przypadku rzadkich zdarzeń o dużym wpływie” – powiedział.
„Poważne zdarzenia traumatyczne skłaniają system do refleksji, dostosowania się i wzmocnienia na następne wydarzenie”.
Gotowość, powiedział, wykracza poza możliwości kliniczne.
„Chodzi o odporne systemy, które mogą zapewnić opiekę zarówno ofiarom, jak i osobom udzielającym pomocy – fizycznie i psychicznie” – powiedział.

















