W Iranie klimat strachu został przywrócony po tym, jak duchowni rządzący tym krajem skutecznie stłumili ogólnokrajową rewoltę.
Jednak ich determinacji, by utrzymać się przy władzy, towarzyszą wysiłki mające na celu ukrycie tego, co się wydarzyło.
Trump grozi Teheranowi – najnowsze aktualizacje
Iranprzerwa w komunikacji – który rozpoczął się 8 stycznia – nieco się uspokoiło i obecnie możliwy jest sporadyczny dostęp do Internetu.
Nadal jednak trudno jest porozumieć się z mieszkańcami kraju, którzy muszą znaleźć zarówno odwagę, jak i praktyczne środki, aby dotrzeć do innych.
Lekarz aktywista
Doktor Yaser Rahmani-Rad chce, aby jego głos został usłyszany. Jako specjalista chorób wewnętrznych w szpitalu publicznym w Teheranie powiedział Sky News, co widział, gdy reżim rozpoczął represje w stolicy.
„Na pielęgniarki i lekarzy wywierano presję, aby opróżnili oddział ratunkowy. Innymi słowy, każdemu pacjentowi, który się tam znajdował – niezależnie od tego, czy miał wyraźne wskazania medyczne, czy nie – kazano go wypisać. Chcieli, aby oddział ratunkowy został opróżniony dla rannych sił bezpieczeństwa”.
Wiemy, że członkowie irańskich sił bezpieczeństwa napadali na kliniki i szpitale. Zdjęcia jednej z takich operacji w szpitalu Imama Chomeiniego w zachodnim Iranie zostały opublikowane w Internecie.
Widzi się, jak pracownicy próbują ich zatrzymać przy głównym wejściu.
Dr Rahmani-Rad przekazał szczegóły przekazane mu przez kolegów próbujących uporać się ze konsekwencjami represji wobec państwa.
„W niektórych przypadkach pacjentów odłączano od respiratorów i innego sprzętu medycznego. Mówili: «Niech umrą. Nie mają żadnych praw. Są przeciwni systemowi islamskiemu i zasługują na śmierć.»”
Pracownicy medyczni powiedzieli także lekarzowi, że funkcjonariusze bezpieczeństwa wycelowali broń w protestujących w placówkach medycznych.
„Niektórzy zostali ranni od strzelb i (później) zginęli w szpitalu przy użyciu ostrej amunicji… (protestujący), którzy zostali postrzeleni ostrymi kulami i ponownie zostali zabici w szpitalu przy użyciu ostrej amunicji”.
Dr Rahmani-Rad twierdzi, że w wyniku represji ze strony państwa siły bezpieczeństwa sprawują obecnie skuteczną kontrolę nad szpitalami.
„Jeśli zorientują się, że ktoś, kto odniósł obrażenia podczas protestów, trafił do szpitala, lub nawet jeśli był już wcześniej i udało mu się uciec, aresztują tę osobę. Sprawdzając kamery bezpieczeństwa, tropią je, robią naloty i zatrzymują. W takiej sytuacji się teraz znajdujemy”.
Celowanie w lekarzy
Doniesienia o lekarzach i pracownikach służby zdrowia, które stały się celem ataków, krążyły w Internecie.
Jak dotąd organizacje praw człowieka podały, że zweryfikowały sześć przypadków aresztowania lub zatrzymania personelu medycznego w związku z leczeniem protestujących.
Wśród nich są Ameneh Soleimani, Babak Pouramin i Farhad Nadali, koledzy, których aresztowania potwierdził dr Rahmani-Rad.
Jednym z tych lekarzy jest dr Alireza Golchini, który na początku stycznia zamieścił na Instagramie informację, że zapewni leczenie protestującym.
Organizacje praw człowieka podały, że w ostatnich dniach siły bezpieczeństwa wkroczyły do domu doktora Golchiniego i pobiły go, zanim go zatrzymały.
Według organizacji praw człowieka Hengaw dr Golchiniowi grozi teraz ryzyko egzekucji za zarzuty wobec Moharrebeha – znanego z prowadzenia wojny z bogiem.
Ile osób zginęło?
Władze irańskie brutalnie stłumił protesty i wymusił przerwę w dostępie do Internetu, która obowiązywała głównie od 8 do 27 stycznia.
Przysłoniło to prawdziwy wpływ brutalnych represji i utrudniało zebranie zweryfikowanych danych o liczbie osób zabitych i rannych w czasie powstania.
Irańska Republika Islamska podała, że zginęło 3117 osób, twierdząc, że większość z nich to siły bezpieczeństwa i cywile, a nie protestujący.
Agencje praw człowieka ostrzegają, że liczby są znacznie wyższe.
Agencja Informacyjna Działaczy na rzecz Praw Człowieka (HRANA) niezależnie zweryfikowała 6301 zgonów, a kolejnych 17 091 przypadków jest w trakcie przeglądu, co daje łączną liczbę ponad 23 000.
Przeczytaj więcej:
Iran ostrzega, że jakikolwiek atak będzie oznaczać „wojnę totalną”
„Krwawił przez 40 minut, z trudem łapiąc oddech”
Lekarze również twierdzą, że dane podawane przez władze są zbyt niskie.
Doktor Rahmani-Rad i jego sieć lekarzy oszacowali wcześniej, że zginęło od 20 000 do 30 000 osób, a obecnie uważają, że liczba ta może być wyższa.
Tę liczbę powtarza dr Amir-Mobarez Parasta, okulista mieszkający w Niemczech i zwolennik Rezy Pahlaviego, syna byłego szacha Iranu.
Twierdzi, że od rozpoczęcia protestów do 23 stycznia w szpitalach i klinikach w całym Iranie odnotowano co najmniej 25 654 zgonów. Prawie jedna trzecia z nich (8354) przebywała w samym Teheranie.
Sky News zwróciło się do ambasady Iranu z prośbą o potwierdzenie tych danych, ale nie otrzymało żadnej odpowiedzi.
Doktor Parasta twierdzi, że rozmawiając z pracownikami służby zdrowia w szpitalach i klinikach w całym Iranie, zebrał dane dotyczące zgłoszonych klinicznie zgonów, które powiązano z protestami. Mówi, że dane zostały zweryfikowane przez co najmniej dwie osoby w każdej organizacji medycznej.
Sky News nie widziało tych raportów klinicznych i nie jest w stanie niezależnie zweryfikować tych danych.
Szukam opieki u zagranicznych lekarzy
Ranni protestujący, którzy wymagają opieki medycznej, stają przed strasznym dylematem. Ubiegając się o leczenie w klinice lub szpitalu w Iranie, ryzykują aresztowaniem i zatrzymaniem przez władze.
Zamiast tego niektórzy zwracają się do lekarzy pracujących za granicą.
Doktor Panteha Rezaeian jest ekspertem w dziedzinie chorób układu krążenia z Kalifornii i odbierała liczne telefony od uczestników protestów lub członków ich rodzin.
„Zostali już postrzeleni. Nie mogli iść do żadnego szpitala, bo bali się, że zostaną zabici lub aresztowani. Co się więc stało? Są w domu. Mają infekcje, niektórzy nadal krwawią. Niektórzy (ni) zostali postrzeleni w brzuch”.
Doktor Rezaeian opowiedziała nam o swojej ostatniej rozmowie telefonicznej.
„Mam jednego bardzo młodego chłopca, który został postrzelony. Z odległości zaledwie dwóch metrów w oba kolana. Można sobie wyobrazić, że już nigdy nie będzie mógł chodzić”.
Jest to skrajna forma zdalnej opieki zdrowotnej i specjalistka twierdzi, że robi, co może, ale są to osoby, które potrzebują pilnej opieki.
„Wiele rannych osób nie trafia (do szpitala). Co to w takim razie oznacza? Oznacza to, że istnieje ryzyko potencjalnej śmierci w ciągu najbliższych kilku dni lub tygodnia”.
Sky News zwróciło się do irańskich urzędników z naszymi ustaleniami i nie otrzymało żadnej odpowiedzi.


















