Stany Zjednoczone i Islamska Republika Iranu po raz kolejny znajdują się na krawędzi poważnej konfrontacji. Miałoby to straszne konsekwencje dla obu krajów, regionu i świata.
Wszystko wskazuje na to, że w tym kierunku, ale obie strony mają też zboczenie: możliwość osiągnięcia porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego i innych spornych kwestii.
Reżim irański nigdy nie był tak oblężony, zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie. Właśnie stanęła w obliczu kolejnego szeroko zakrojonego ruchu protestacyjnego, domagającego się obalenia rządu, radząc sobie jednocześnie z groźbą działań militarnych ze strony Stanów Zjednoczonych, wspieranych przez ich sojusznika, Izrael.
Mimo to reżim pozostaje odporny i buntowniczy. Brutalnie stłumiła niedawne protesty, kosztem istnień ludzkich i masowych aresztowań, a także ostrzegła Stany Zjednoczone przed wojną totalną w przypadku ataku.
Jednocześnie zasygnalizowała chęć osiągnięcia porozumienia z USA w sprawie ich programu nuklearnego, aby uniknąć takiego wyniku.
Co zatem dzieje się dalej i czy można uniknąć wojny?
Reżim w trybie przetrwania
Nieustępliwość reżimu jest osadzona w jego wyjątkowej teokratycznej naturze, w której społecznym podporządkowaniem i konfrontacją z wrogami zewnętrznymi są modus operandi.
Od chwili powstania 47 lat temu reżim nauczył się, jak zapewnić sobie długowieczność. Wymaga to posiadania silnego i dającego się obronić państwa, uzbrojonego we wszystkie niezbędne represyjne instrumenty władzy państwowej, a także ideologii łączącej koncepcję męczeństwa szyickiego islamu z zaciekłym irańskim nacjonalizmem.
Biorąc to pod uwagę, aby przetrwać, reżim działał w ramach dżihadu (bojowości) i idżtihadi (pragmatyzmu).
Przygotował się zarówno do wojny, jak i do zawierania układów. To nie pierwszy raz, kiedy duchowni przywódcy Iranu zostali postawieni w trudnej sytuacji przez własny naród i zewnętrznych przeciwników. Zawsze znajdowali sposób na pokonanie wyzwań i zagrożeń dla ich istnienia.
Jednak obecne wyzwanie jest większe niż jakiekolwiek wcześniej. W zeszłym miesiącu prezydent USA Donald Trump obiecał ukarać reżim za represje wobec narodu irańskiego, a teraz za odmowę osiągnięcia porozumienia w sprawie programu nuklearnego.
Niektórzy uważają jednak, że jego ostatecznym celem jest stworzenie warunków do zmiany reżimu.
Zmiana reżimu nie jest oczywista
Trump musi wiedzieć, że zmiana reżimu w Iranie nie nastąpi łatwo. Najwyższy Przywódca Ajatollah Ali Chamenei i jego koledzy duchowni są gotowi walczyć do samego końca. Wiedzą, że jeśli stworzony przez nich system islamski upadnie, najprawdopodobniej wszyscy członkowie reżimu zginą wraz z nim.
Reżim zbudował wystarczające siły fanatyczne (mianowicie Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i siły paramilitarne Basij) oraz zaawansowane rakiety i drony do samoobrony. Ma także zdolność blokowania Cieśniny Ormuz, przez którą codziennie przepływa 20% światowej ropy i 25% skroplonego gazu ziemnego.
Reżim ma także poparcie Chin, Rosji i Korei Północnej, co oznacza, że każdy atak USA może szybko przerodzić się w szerszą wojnę regionalną.
Chociaż Trump w przeszłości nie opowiadał się za zmianą reżimu, obecnie wydaje się, że jej nie wyklucza. (Jego sojusznik, izraelski premier Benjamin Netanjahu od dawna miał ten cel.)
Ale mimo że Trump ma obecnie w regionie „ogromną armadę” statków i myśliwców, irańskiego reżimu nie można obalić wyłącznie drogą powietrzną i morską. A inwazja lądowa nie jest w programie Trumpa, biorąc pod uwagę gorzkie doświadczenia Stanów Zjednoczonych z ofensywami lądowymi w Wietnamie, Iraku i Afganistanie.
Reżim mógłby upaść jedynie wtedy, gdyby znaczna część jego sił bezpieczeństwa przeszła na stronę opozycji. Jak dotąd pozostają dość lojalni i solidnie wspierają przywództwo – jak pokazuje brutalne stłumienie niedawnych protestów.
Możliwa destabilizująca przyszłość
Nawet gdyby reżim przez przypadek upadł od wewnątrz, co będzie dalej?
Iran to duży i złożony kraj z populacją mieszaną etnicznie. Chociaż Persowie stanowią niewielką większość populacji, w kraju żyją znaczące grupy mniejszościowe, takie jak Kurdowie, Azerowie, Arabowie i Beludżowie. Wszystkie mają historię ruchów na rzecz secesji i autonomii.
Z wyjątkiem dwóch krótkich okresów eksperymentów z demokracją na początku i połowie XX wieku, Iranem rządzili autorytarni władcy. W przypadku próżni władzy pozostaje ona podatna na chaos i dezintegrację.
Wątpliwe, czy Reza Pahlavi, syn ostatniego szacha Iranu, Mohammada Rezy Pahlaviego, sprawującego władzę w latach 1941–79, będzie dysponował wystarczającym poparciem społecznym i siłą organizacyjną, aby zapewnić płynne przejście do demokracji. Większość życia spędził na emigracji w USA i był ściśle utożsamiany z interesami Izraela i Ameryki.
Netanjahu byłby zadowolony, widząc rozpadający się Iran, ponieważ zawsze chciał zapobiec utworzeniu zjednoczonego frontu muzułmańskiego przeciwko Izraelowi. Jednak konflikt ze zdestabilizowanym Iranem byłby problematyczny dla regionu.
Rozważania te prawdopodobnie ciążą na umyśle Trumpa, opóźniając jego obietnicę złożoną irańskim protestującym, że „pomoc jest w drodze”.
Dyplomacja jest lepszą drogą naprzód. Nadszedł czas, aby przywódcy Iranu i Ameryki poszli na kompromis i wskrzesili porozumienie nuklearne z lipca 2015 r., z którego Trump wycofał się w 2018 r.
Powinno to natychmiast nastąpić, gdy duchowni władcy Iranu otworzą żelazną pięść i pozwolą narodowi irańskiemu decydować o przyszłości swojej i swojego kraju w ramach demokratycznych.
Autor Amin Saikal jest emerytowanym profesorem studiów bliskowschodnich na Australijskim Uniwersytecie Narodowym; Uniwersytet Australii Zachodniej; Uniwersytet Wiktorii.
















