Syn irańskiego ajatollaha Alego Chamenei jest właścicielem luksusowych rezydencji w Wielkiej Brytanii wartych ponad 100 milionów funtów.
Mówi się, że 56-letni Mojtaba Chamenei, reklamowany jako następca przywódcy, jest właścicielem 11 nieruchomości przy Bishops Avenue – ekskluzywnej ulicy w Hampstead w północnym Londynie, znanej również jako „Billionaires’ Row”.
Chamenei, drugi syn ajatollaha, jest właścicielem nieruchomości za pośrednictwem sieci firm fasadowych, z których jedna jest zarejestrowana w raju podatkowym na Wyspie Man.
Birch Ventures Limited nie wymienia Chameneiego jako dyrektora ani właściciela, ale jako beneficjenta rzeczywistego wymienia bankiera Alego Ansariego.
Ansari, określany jako irański oligarcha mający bliskie powiązania z rodziną Chamenei, został w październiku nałożony na niego sankcjami skarbu państwa.
Jest oskarżony o finansowanie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ajatollaha, który, jak się uważa, stoi za większością zabójstw demonstrantów podczas niedawnych ogólnokrajowych demonstracji antyreżimowych, w wyniku których zginęło do 70 000 Irańczyków.
Ansari kierował bankiem Ayandeh Bank, który upadł w zeszłym roku, co pogłębiło problemy gospodarcze Iranu. Oświadczenie o sankcjach Skarbu Państwa nie zawierało żadnej wzmianki o powiązaniach Chameneiego z Ansarim.
Kanał informacyjny Bloomberg twierdzi, że rozmawiał ze źródłami i widział dokumenty łączące londyńskie posiadłości z Chameneim, który za pośrednictwem Ansariego zbudował sobie globalne imperium nieruchomości.
Mojtaba Chamenei (w środku), syn irańskiego najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego, na zdjęciu podczas protestu 31 maja 2019 r.
Mówi się, że 56-letni Mojtaba Chamenei, reklamowany jako następca ajatollaha Alego Chamenei, jest właścicielem 11 nieruchomości przy Bishops Avenue (na zdjęciu)
Z akt rejestru gruntów wynika, że wszystkie lokale przy Bishops Avenue zostały zakupione razem w 2013 roku za 73 miliony funtów, a obecnie szacuje się, że ich wartość przekracza 100 milionów funtów.
Podano, że wczoraj w wyniku eksplozji, które miały miejsce w Iranie, zginęło pięć osób. Na nagraniu wideo widać kłęby dymu unoszące się z budynku w południowym mieście portowym Bandar Abbas.
Zginęła czteroletnia dziewczynka, a 14 osób zostało rannych. Szefowie straży pożarnej oskarżyli o eksplozję gazu.
Półoficjalna agencja informacyjna Tasnim stwierdziła, że doniesienia mediów społecznościowych, jakoby dowódca sił morskich reżimu stał się celem eksplozji w Bandar Abbas, są „całkowicie fałszywe”.
Według państwowego dziennika Tehran Times czterech członków tej samej rodziny zginęło w eksplozji w mieście Ahvaz w pobliżu granicy z Irakiem.
Za wybuch ponownie uznano wyciek gazu. W całym Iranie odnotowano cztery inne eksplozje.
Jest to następstwem groźby prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącej ataków powietrznych na ajatollaha w związku ze śmiercią protestujących. Dwóch izraelskich urzędników oświadczyło, że kraj nie był zamieszany w wybuchy. Wczoraj wieczorem Pentagon nie odpowiedział na prośbę o komentarz.
Bandar Abbas, siedziba najważniejszego irańskiego portu kontenerowego, leży nad Cieśniną Ormuz, ważną drogą wodną między Iranem a Omanem, przez którą przeładowuje się około jednej piątej światowych zasobów ropy naftowej przewożonej drogą morską. Znajduje się tu także kwatera główna marynarki wojennej IRGC.

















