Sir Keir Starmer będzie zmuszony opublikować akta związane z nominacją Petera Mandelsona na ambasadora Wielkiej Brytanii w USA po przyjęciu przez parlamentarzystów wiążącego wniosku nakazującego to posunięcie.
Partia Konserwatywna zastosowała tajemniczy wniosek znany jako „skromne przemówienie”. zmusić rząd do opublikowania dokumentów wśród oburzenia wywołanego doniesieniami na temat skali relacji Lorda Mandelsona ze skazanym pedofilem Jeffreyem Epsteinem.
Chociaż rząd zasygnalizował we wtorek, że opublikuje większość dokumentów po tym, jak parlamentarzyści Partii Pracy oświadczyli, że nie sprzeciwią się wnioskowi torysów, nr 10 początkowo próbowała go zmienić, aby zapobiec publikacji „dokumentów szkodliwych dla bezpieczeństwa narodowego Wielkiej Brytanii lub stosunków międzynarodowych”.
Kliknij tutaj, aby uzyskać najnowsze informacje na temat plików Epsteina
Wywołało to jednak oburzenie parlamentarzystów Partii Pracy i doprowadziło do tego, że przywódca torysów oskarżył rząd o próbę „ukrywania” dokumentów, których parlament ani opinia publiczna nie chciała widzieć.
W środowej sześciogodzinnej debacie głośno wypowiedziały się starsze posłanki Partii Pracy Angela Rayner i Dame Meg Hillier, co doprowadziło do wycofania się rządu po popołudniowych gorączkowych negocjacjach z opozycją i jej własnymi zapleczami.
O godzinie 11:00 złożono nową poprawkę rządu, zgodnie z którą dokumenty dotyczące „bezpieczeństwa narodowego i stosunków międzynarodowych” zostaną przekazane niezależnej parlamentarnej Komisji ds. Wywiadu i Bezpieczeństwa (ISC), która podejmie decyzję, co z nimi zrobić.
Zmiana wystarczyła, aby uspokoić parlamentarzystów ze wszystkich stron Izby, a poprawka wraz z wiążącym wnioskiem konserwatystów została przyjęta przez Izbę Gmin bez głosowania, ale stawia Sir Keira w najniebezpieczniejszej jak dotąd pozycji premiera.
Po głosowaniu rzecznik Downing Street powiedział, że lord Mandelson „okłamał premiera, ukrył informacje, które wyszły na światło dzienne i przedstawił Jeffreya Epsteina jako osobę, którą ledwo znał”, zobowiązując się „zastosować się do wniosku” o opublikowanie dokumentów żądanych przez parlament.
Partia Konserwatywna stwierdziła jednak w oświadczeniu: „W Izbie Gmin można było odnieść wrażenie, że to był moment, w którym parlamentarzyści Partii Pracy przestali popierać premiera. Rząd musiał teraz ustąpić żądaniu Kemiego, aby wszystkie dokumenty trafiły do ISC. Starmer nie sprawuje już kontroli, to Kemi decyduje”.
Śledztwo policyjne opóźnia publikację
Nie jest jednak jasne, kiedy jakiekolwiek dokumenty zostaną udostępnione parlamentowi i opublikowane przez rząd w trakcie policyjnego śledztwa w sprawie Lorda Mandelsona za niewłaściwe zachowanie na stanowisku publicznym.
Metropolitan Police oświadczyła dziś wieczorem w oświadczeniu: „Kiedy zwrócił się dziś do rządu Wielkiej Brytanii z zamiarem opublikowania materiałów, natychmiast go sprawdziliśmy i poinformowaliśmy, że ujawnienie określonych dokumentów może podważyć nasze obecne śledztwo. Dlatego poprosiliśmy o nieujawnianie obecnie niektórych dokumentów”.
Numer 10 upiera się, że chce jak najszybciej udostępnić dokumenty, ponieważ według niego potwierdzi oświadczenia sir Keira złożone wcześniej w pytaniach premiera, że wnuk New Labour „wielokrotnie okłamywał mój zespół, gdy pytano go o jego relacje z Epsteinem przed i w trakcie jego kadencji jako ambasadora”.
„Żałuję, że go mianowałem”
Premier powiedział Izbie Gmin, że miał miejsce proces należytej staranności, ale stwierdził: „Nie było wiadomo, jaka jest głębokość, sama głębokość i zakres relacji.
„Kłamywał w tej sprawie wszystkich przez lata, a we wrześniu opublikowano nowe informacje pokazujące, że te relacje znacząco różnią się od tego, w co byliśmy wmawiani. Kiedy nowe informacje wyszły na światło dzienne, zwolniłem go”.
Dodał: „Żałuję, że go mianowałem. Gdybym wtedy wiedział to, co wiem teraz, nigdy nie zbliżyłby się do rządu”.
Będąc nazwany w Epsteina akta nie jest oznaką złego postępowania, a lord Mandelson wyraził ubolewanie z powodu swoich przeszłych powiązań z pedofilem, stwierdzając w oświadczeniu: „Myliłem się, wierząc Epsteinowi po wydaniu wyroku skazującego i kontynuując z nim współpracę po jego skazaniu. Jednoznacznie przepraszam za to kobiety i dziewczęta, które ucierpiały”.
Lord Mandelson nie odpowiedział na najnowsze zarzuty. Jednak w wywiadzie dla „The Times” przeprowadzonym w zeszłym tygodniu, a opublikowanym w poniedziałek, odniósł się do „kilku wprowadzonych w błąd historycznych e-maili, których wysłania bardzo żałuję” i określił Epsteina jako „bzdura, z którego nie można zejść z buta”.
Jak się tu dostaliśmy?
Lord Mandelson został mianowany przez premiera w celu objęcia stanowiska najwyższego brytyjskiego dyplomaty w Waszyngtonie – tę funkcję rozpoczął w lutym ubiegłego roku, tuż po rozpoczęciu drugiej kadencji Donalda Trumpa w Białym Domu.
Przed nominacją został poddany kontrolom „należytej staranności” przeprowadzanym przez Biuro Rady Ministrów, po czym przeszedł „dopracowaną weryfikację”, czyli dochodzenie w sprawie jego życia mające na celu ustalenie, czy może być narażony na ryzyko kompromisu, i czy nadaje się do poświadczenia bezpieczeństwa.
Downing Street przyznaje, że premier był świadomy powiązań Lorda Mandelsona z Epsteinem, kiedy potwierdzono jego nominację, ale oskarżył go o „wielokrotne kłamstwo” co do skali i charakteru relacji.
We wrześniu opublikowano nowe e-maile między ambasadorem a Epsteinem, w wyniku czego premier go zwolnił.
Następnie w piątek Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych opublikował transzę obejmującą ponad trzy miliony dokumentów Epstein Files, które zawierały e-maile, które prawdopodobnie wskazywały, że Lord Mandelson udostępnił poufne wewnętrzne informacje rządowe finansjerowi pedofilowi, pełniąc służbę w rządzie Gordona Browna.
Doprowadziło to do wszczęcia przez policję metropolitalną śledztwa w sprawie lorda Mandelsona w związku z rzekomym niewłaściwym postępowaniem na stanowisku publicznym, co nastąpiło po skierowaniu sprawy zarówno przez Biuro Rady Ministrów, jak i pana Browna.
Sky News zwróciło się do przedstawicieli Lorda Mandelsona z prośbą o komentarz w sprawie wycieku informacji poufnych.
W niedzielę wieczorem Lord Mandelson złożył rezygnację z członkostwa w Partii Pracy. Zaprzeczył jakimkolwiek zapisom lub przypomnieniom dotyczącym płatności, ale stwierdził, że „nie chce powodować dalszego zawstydzenia Partii Pracy”.


















