Jak wynika z pozwu złożonego przez załamanych rodziców, których córka zmarła podczas zajęć w szkole nurkowania, szkoła nurkowania powiedziała swoim instruktorom, że mogą zabić dwóch uczniów rocznie.

To zdumiewające twierdzenie pojawia się po tym, jak 12-letni Dylan Harrison tragicznie utonął 16 sierpnia 2025 r. podczas zajęć na ranczu The Scuba Ranch w Terrell. Teksasokoło 40 minut poza Dallas.

Harrison, znana także przez swoich bliskich jako „Dillie Picklez”, nie mogła się doczekać zdobycia certyfikatu nurkowania na wodach otwartych przez Krajowe Stowarzyszenie Instruktorów Podwodnych (NAUI), aby móc dołączyć do członków swojej rodziny w podwodnych aktywnościach.

Ale niestety, jej marzenia nigdy się nie spełniły po tym, jak zniknęła podczas zajęć szkoleniowych tego letniego dnia. Znaleziono ją martwą około 45 stóp pod wodą, około 35 stóp od platformy.

Teraz w nowym pozwie złożonym 30 stycznia przez matkę i ojca Harrisona, Heather i Mitchella, szczegółowo opisano niepokojące wytyczne, które właściciel szkoły nurkowania przekazał swoim pracownikom, zanim powierzono mu uczniów w wodzie.

Jak wynika z dokumentów, Joseph Johnson, właściciel Scubatoys, sklepu nurkowego i certyfikującego, z którego rodzina korzystała dla Harrisona, „był widziany, jak przechwalał się przed salą pełną instruktorów Scubatoys”, że każdego roku pozwalano na śmierć dwóm studentom, a firma „nadal miała się dobrze” – jak twierdzą dokumenty.

Odkopany materiał filmowy, nakręcony w 2017 roku przez pracownika, przedstawia pracownika, który mówi Johnsonowi, aby nie lekceważył pozwów.

Co zaskakujące, Johnson wydawał się bardzo mało współczuć w związku z tym oświadczeniem, wzruszył ramionami i powiedział swoim pracownikom: „Wiem tylko, że zabiliśmy cztery, pięć osób i nigdy nawet nie złożyliśmy zeznań.

Dylan Harrison (12 lat) zmarł 16 sierpnia 2025 roku podczas zajęć nurkowania na ranczu The Scuba Ranch w Terrell w Teksasie. 30 stycznia jej rodzice złożyli pozew o spowodowanie śmierci bezprawnej przeciwko firmom odpowiedzialnym za nią tego dnia

Dylan Harrison (12 lat) zmarł 16 sierpnia 2025 roku podczas zajęć nurkowania na ranczu The Scuba Ranch w Terrell w Teksasie. 30 stycznia jej rodzice złożyli pozew o spowodowanie śmierci bezprawnej przeciwko firmom odpowiedzialnym za nią tego dnia

Josepha Johnsona, właściciela Scubatoys, „widziano, jak przechwalał się przed salą pełną instruktorów Scubatoys”, że każdego roku pozwalano na śmierć dwóm uczniom, a firma „nadal będzie miała się dobrze”

Josepha Johnsona, właściciela Scubatoys, „widziano, jak przechwalał się przed salą pełną instruktorów Scubatoys”, że każdego roku pozwalano na śmierć dwóm uczniom, a firma „nadal będzie miała się dobrze”

„Nasza firma ubezpieczeniowa właśnie zawarła ugodę. John Witherspoon powiedział, że możemy zabić dwie osoby rocznie i nic nam się nie stanie” – dodał nonszalancko Johnson.

Gdy to mówił, obok niego stanęli Rick Golden, regionalny przedstawiciel NAUI odpowiedzialny za nadzór nad Scubatoys, i żona Johnsona, Sandy, dyrektor regionalny NASE, agencji certyfikującej nurkowanie.

W 41-stronicowym pozwie dotyczącym śmierci zawinionej stwierdzono, że Harrison jest „małego wzrostu”, ma 170 cm wzrostu i 78 funtów, ale zarówno NAUI, jak i Scubatoys zapewniły rodziców, że ich dziecko „może bezpiecznie ukończyć kurs”.

Jonathan Roussel, divemaster, który opiekował się Harrison podczas jej lekcji, powiedział im nawet: „Nie spuszczę wzroku z waszej córki”.

Ale tej obietnicy rzekomo nie dotrzymano po tym, jak tego tragicznego dnia Harrison została oddzielona od Roussel, jej instruktora Billa Armstronga i siedmiu innych uczniów.

Armstrong, który pełni także funkcję zastępcy głównego zastępcy hrabstwa Collin, następnie udał się na platformę szkoleniową, aby ją szukać, podczas gdy Roussel zaprowadził pozostałych uczniów na brzeg i „zaalarmował pobliską grupę nurków o zaginięciu studenta” – głosi pozew.

Personel ratunkowy przybył na miejsce zdarzenia około 10:30, a w poszukiwania zaangażowali się kolejni nurkowie z The Scuba Ranch.

W międzyczasie zarówno Armstronga, jak i Roussela „widziano, jak opuszczali teren” i „według doniesień nie byli pomocni w kierowaniu poszukiwaniami” małej dziewczynki.

Harrison (na zdjęciu z matką i ojcem) nie mogła się doczekać zdobycia certyfikatu nurkowania na wodach otwartych Krajowego Stowarzyszenia Instruktorów Podwodnych (NAUI), aby móc dołączyć do członków rodziny w podwodnych aktywnościach

Harrison (na zdjęciu z matką i ojcem) nie mogła się doczekać zdobycia certyfikatu nurkowania na wodach otwartych Krajowego Stowarzyszenia Instruktorów Podwodnych (NAUI), aby móc dołączyć do członków rodziny w podwodnych aktywnościach

Armstrong również był „suchy”, gdy rozpoczęły się poszukiwania Harrisona, Wiadomości Foxa wcześniej zgłoszone.

Ze względu na ich rzekomy brak zastrzeżeń „wstępne przeszukanie było zdezorganizowane i nieefektywne, w związku z czym marnowano cenny czas” – szczegółowo opisano w aktach prawnych.

Wkrótce potem wszczęto „właściwe poszukiwania”, które doprowadziły do ​​odkrycia Harrisona.

Jak wynika z pozwu, odnaleziono ją pod wodą w ciągu siedmiu minut i około 30 minut od chwili, gdy ostatni raz widziano ją żywą.

Harrison nie reagowała z powodu krwawienia z nosa na dnie basenu. Jak stwierdzono w aktach, automat, kluczowe narzędzie potrzebne wszystkim płetwonurkom do prawidłowego oddychania, również „wyszedł z jej ust”.

W pozwie zauważono, że w momencie jej rekonwalescencji w butli do nurkowania znajdowało się powietrze pod ciśnieniem około 1650 psi, co oznacza, że ​​była pełna w około 55 procentach.

Po śmierci Harrisona The Scuba Ranch wydało oświadczenie, w którym stwierdził, że firma „jest załamana” stratą, w wyniku czego Armstrong został „trwale zawieszony”.

Instruktor Harrisona, Bill Armstrong, który pełni także funkcję zastępcy naczelnika hrabstwa Collin, został „trwale zawieszony” po jej śmierci

Instruktor Harrisona, Bill Armstrong, który pełni także funkcję zastępcy naczelnika hrabstwa Collin, został „trwale zawieszony” po jej śmierci

Rodzice Harrisona zażądali, aby ranczo Scuba, Scubatoys i jego pracownicy, którzy byli tam, gdy miał miejsce tragiczny incydent, zapłacili nieujawnioną kwotę odszkodowania

Rodzice Harrisona zażądali, aby ranczo Scuba, Scubatoys i jego pracownicy, którzy byli tam, gdy miał miejsce tragiczny incydent, zapłacili nieujawnioną kwotę odszkodowania

„Scubatoys również zostało zawieszone w szkoleniach w oczekiwaniu na wyniki dochodzenia” – dodała firma.

Oficjalne zamknięcie firmy Scubatoys nastąpiło 31 stycznia, dzień po złożeniu pozwu.

„Po 28 latach jest to najtrudniejsze ogłoszenie, jakie kiedykolwiek musieliśmy napisać. Z przykrością musimy jednak zamknąć drzwi od 31 stycznia” – napisał sklep nurkowy na swojej stronie internetowej.

Rodzice Harrisona zażądali, aby ranczo Scuba, Scubatoys i jego pracownicy, którzy byli tam, gdy miał miejsce tragiczny incydent, zapłacili nieujawnioną kwotę odszkodowania. Poprosili także o rozprawę z ławą przysięgłych.

Rzecznik The Scuba Ranch, z którym skontaktował się Daily Mail, powiedział: „Nie powiadomiono nas o wniesieniu pozwu”.

Daily Mail skontaktował się również ze Scubatoys i prawnikiem Harrisona w celu uzyskania komentarza.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj