Keir Starmer opuszcza Downing Street na PMQ w Londynie

Starmer ma jednego asa w rękawie (Zdjęcie: Getty)

Nie da się tego inaczej powiedzieć – ale nasz premier jest ułomny. Sir Keir Starmer, wielka plaga torysów, kolos moralny, który wdarł się do urzędu w fali tsunami wściekłości o degradowaniu standardów w życiu publicznym, sam pogrążony jest obecnie w skandalu.

To takie desperackie Sir Keira, że ​​teraz zmuszony jest ukrywać się za gimnastyką proceduralną aby uniknąć dyskusji na temat własnego współudziału w kryciu mężczyzny powiązanego z skazanym za pedofila, Jeffreyem Epsteinem. Czy ktoś naprawdę był zszokowany, gdy dowiedział się, że tak zwany „Książę Ciemności”, Lord Mandelson, był krzywy jak tylna łapa psa?

Kiedy więc został mianowany na stanowisko Ambasador Wielkiej Brytanii w Waszyngtoniepowszechnie postrzeganą jako najbardziej trafna nominacja w polityce, większość kraju była przerażona. Jak sir Keir mógł być tak głupi? Z pewnością musiał wiedzieć, że zjełczały smród takiego spotkania będzie się utrzymywał? Dlatego wczoraj wieczorem Kemi Badenoch zaatakowała, składając wniosek, który zmusiłby rząd do przyznania się, ile wiedział, kiedy dokonano tej głupiej nominacji.

Jedyne, o co prosili, to uwolnienie Akta weryfikacji ambasadora lorda Mandelsona. Dość proste, prawda?

Albo weryfikacja była dokładna i nie ujawniła niczego, co dyskwalifikowałoby, w takim przypadku należy ją opublikować i potwierdzić. Albo strony tych akt były pogrążone w brudzie i czarnej zgniliźnie skandalu, w takim przypadku opinia publiczna musi wiedzieć, dlaczego tak nieodpowiedni kandydat został przepuszczony.

Sir Keir, w swój charakterystyczny sposób, wybrał jeszcze gorszą opcję – zmienił wniosek tak, aby wyłączyć wszystko, co mógłby uznać za kłopotliwe. Jakie to strasznie wygodne! Można by wybaczyć, gdyby pomyślał, że jest coś do ukrycia.

Naturalnie, jego próby wykręcenia się z tego nie powiodły się. Nie dlatego, że Konserwatyści pokonał go, ale dlatego, że jego własny zespół wbił mu nóż w plecy. Angela Raynerwzgardzona była wicepremier, w spektakularny sposób zwróciła się przeciwko swojemu szefowi – Czerwona Królowa wyciągnęła sztylety i wbiła je głęboko.

Sir Keir z pewnością słyszy tykanie zegara na Downing Street.

Sam skandal nie daje wiary. Jeśli ktoś może znieść przeglądanie treści e-maili rzekomo wysyłanych między Lordem Mandelsonem a Epsteinem, czyta się je po cichu. Lord Mandelson, zaangażowany i wysłany do Waszyngtonu, musiał zrezygnować w ciągu kilku tygodni, gdy pojawiły się nowe akta Epsteina.

Potem pojawiły się zarzuty, że przekazał finansjerowi-pedofilowi ​​wrażliwe informacje rynkowe. Gordon Brown przekazał policji dowody, a kilkudziesięciu parlamentarzystów zabrało głos. Jednak Sir Keir, który go mianował, najwyraźniej świadomy powiązań z Epsteinem, milczał.

WIELKA BRYTANIA-USA-POLITYKA-KRÓLEWSKA

Mandelson wplątał ten rząd w niegodziwość. (Zdjęcie: Getty)

Sir Keir przez lata narzekał Borisa Johnsona”slam”. Zażądał rezygnacji w sprawie ogrodowych drinków, tortu urodzinowego i łamania zasad. Pozycjonował się jako wielki odnowiciel przyzwoitości, ale teraz spójrz na niego. Chowając się za procedurą parlamentarną, podczas gdy jego własna partia planuje jego usunięcie.

To nie tylko zwykła hipokryzja, to jeden z najgorszych skandalów politycznych, jakie ostatnio pamiętam, a w jego centrum znajduje się premier.

Nie powinniśmy znajdować się na etapie, na którym jedynym sposobem naprawienia tej kwestii w jakiś sposób jest działanie we własnym interesie grupy polityków i atakowanie człowieka, któremu służy. Sir Keirowi pozostała tylko jedna karta do zagrania, aby zachować resztki swojej reputacji.

Nie czekaj, aż cię popchniesz: skacz.

Jeśli teraz zrezygnuje, będzie mógł opuścić numer 10 z resztkami godności, utrzymując, że bierze na siebie odpowiedzialność i że nominacja była błędem w ocenie, którego nie może bronić. Byłoby szczerze.

Można by to nawet nazwać mężem stanu.

Alternatywą jest poczekanie, aż własna partia go zmusi do odejścia. Noże są ostrzone i liczone są liczby. Brutus wybiera swoją togę, Longinus sięga po osełkę. Sir Keir z pewnością o tym wie, bo wygląda na to, że wiedzą to wszyscy inni.

Wątpliwości budzi jedynie termin. Tik-tak, panie premierze. Skacz lub daj się popchnąć.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj