Jest 6:30 w zimny lutowy poranek, a ja już maniakalnie pedałuję na rowerze treningowym, wykrzykując tekst All That Jazz. Moje mięśnie czworogłowe – i płuca – płoną, ale uśmiecham się od ucha do ucha.

Rozumiem, że cardio o świcie nie jest rozwiązaniem dla każdej kobiety w średnim wieku. Przyjaciele regularnie wyglądają na zmartwionych, znudzonych lub zaniepokojonych moim stanem psychicznym, kiedy lirycznie wypowiadam się na temat nowych treningów (ktoś na stojąco?).

Chociaż czasami ściskają mój biceps z podziwem, niewielu może utożsamić się z moim zaangażowaniem w sprawność fizyczną. Ani pieniędzy, które jestem gotów na to przeznaczyć.

W ciągu ostatnich pięciu lat wydałem ponad 10 000 funtów na uzyskanie najsilniejszej sylwetki w swoim życiu. To oszałamiająca suma, która obejmuje drogi sprzęt, niekończące się zajęcia i wygórowane członkostwo w siłowni. Ale biorąc pod uwagę, że jestem 43-letnią mamą czterech córek w wieku 15, 13, 10 i 8 lat, mogę powiedzieć, że było warto.

Podobnie jest z ponad 15 godzinami ćwiczeń, które wykonuję co tydzień, aby utrzymać moje zupełnie nowe ciało i umysł.

W końcu nie chodzi tylko o napięty brzuch i godne pozazdroszczenia ramiona – to także najpotężniejsza i najbardziej odporna psychicznie, w jakiej kiedykolwiek byłem.

I w przeciwieństwie do wszystkich, którzy podążają za modą na odchudzanie, tu nie chodzi o utratę wagi. Właściwie jestem większy niż kiedykolwiek wcześniej.

Patrzę na moje rozwijające się mięśnie – nabrzmiały biceps, falujące mięśnie naramienne w ramionach, rosnące pułapki w górnej części pleców – i czuję się jak She-Hulk w sportowym staniku. W dobry sposób. Tak, w wyniku nowego reżimu zmieniłam rozmiar z 8 na rozmiar 10-12 i naprawdę nie mogłabym być szczęśliwsza.

Jennifer Barton twierdzi, że wydała ponad 10 000 funtów na uzyskanie najsilniejszego ciała w swoim życiu, ale podkreśla, że ​​koszt ten był tego wart, ponieważ teraz czuje się szczęśliwsza i bardziej odporna psychicznie

Jennifer Barton twierdzi, że wydała ponad 10 000 funtów na uzyskanie najsilniejszego ciała w swoim życiu, ale podkreśla, że ​​koszt ten był tego wart, ponieważ teraz czuje się szczęśliwsza i bardziej odporna psychicznie

To coś zupełnie nowego dla kogoś, kto dorastał w latach 90., kiedy bycie chudym było wszystkim. I która jako była baletnica chciała, aby moje ciało było tak małe i szczupłe, jak to tylko możliwe.

Podczas gdy w młodości zawsze liczyłem kalorie, obecnie jem wszystko, na co mam ochotę: mieszankę zdrowych sałatek, wegetariańskich curry, pysznych makaronów i okazjonalnie śmieci (jestem Amerykaninem, który wychował się na UPF; Cheetos zawsze będzie mieć miejsce w moim sercu).

I nie spędzam już godzin na zamartwianiu się postrzeganymi porażkami i triumfami mojego ciała. Kiedyś nienawidziłam swoich szerokich ramion, bioder i klatki piersiowej. Byłam tak skrępowana, że ​​nawet gdy w wieku 17 lat zrobiłam sobie kolczyk w pępku, nigdy nie odważyłam się nikomu tego pokazać.

25 lat i po czwórce dzieci, z luźną skórą na brzuchu i przepukliną pępkową, gdybym tylko mogła, nosiłabym krótki top na każdą okazję. (Chociaż dla dobra dzieci zakrywałam się na wieczorach rodziców.)

Po czterdziestce czuję się pewniej w swoim ciele, jego sile i wyglądzie, niż kiedykolwiek, gdy miałam po swojej stronie młodość.

A wszystko to dzięki doskonałej równowadze ćwiczeń, jogi i sposobu myślenia. Najważniejsze, że nie wywieram na siebie żadnej presji. Nie próbuję trenować do zawodów fitness Hyrox ani bić rekordu życiowego. Nie ma suplementów kreatyny; nie ma „dni nóg”. Po prostu staram się codziennie trochę – lub dużo – poruszać.

Jak sobie z tym poradzę, mając czwórkę dzieci? Ćwiczenie z przekąskami. Oznacza to dopasowanie treningów o różnej intensywności i długości do innych obowiązków – głównie w domu, więc nie potrzebuję opieki nad dziećmi. Najkrótszy trening trwa zaledwie dziesięć minut, podczas gdy dzieciaki odrabiają lekcje wokół mnie (Peloton mieszka w kuchni).

Najdłuższa to 90-minutowa sesja jogi vinyasa w poniedziałek, kiedy dzieci są w szkole, po której następuje szybki spacer.

Jednak najczęściej będzie to 30 minut jazdy na rowerze, a następnie dziesięć minut ćwiczeń z ramionami i lekkimi ciężarami, jeśli mam czas.

Ćwiczenia niemal codziennie mają również niezwykle pozytywny wpływ na moje zdrowie psychiczne, pomagając złagodzić mój niepokój oraz poprawić jakość snu i poziom energii.

Nie żeby trening fizyczny był dla mnie nowością. Jako dziecko zakochałam się w balecie i spędziłam dekadę w School of American Ballet na Manhattanie, marząc o zostaniu profesjonalną tancerką. Różnica polega na tym, że była to kara fizyczna i psychiczna – a ta wersja taka nie jest.

Chociaż nie miałam talentu ani poświęcenia wymaganego, aby zostać baletnicą, obwiniałam siebie za brak odpowiedniej budowy ciała: byłam zbyt szeroka w ramionach, biuściasta i mając 170 cm wzrostu, byłam wyższa niż wielu chłopców, którzy mieli mi towarzyszyć.

Bez względu na to, jak bardzo ograniczałam spożycie kalorii w wieku kilkunastu lat – do tego stopnia, że ​​byłam ociężała z powodu braku składników odżywczych – nigdy nie osiągnęłabym długiego, zwinnego, ale malutkiego „wymarzonego baletowego ciała”, które było wówczas tak pożądane.

Trening przypomina Jennifer czas spędzony w School of American Ballet na Manhattanie (na zdjęciu jako nastolatka). Mówi jednak, że było to o wiele bardziej męczące niż ćwiczenia w wieku średnim

Trening przypomina Jennifer czas spędzony w School of American Ballet na Manhattanie (na zdjęciu jako nastolatka). Mówi jednak, że było to o wiele bardziej męczące niż ćwiczenia w wieku średnim

Jennifer, podobnie jak wiele kobiet w jej wieku, korzystała z aplikacji Peloton, aby pomóc jej w rozpoczęciu zajęć pilates i jogi. Przygotowuje się także do uzyskania certyfikatu nauczyciela jogi, ponieważ bardzo lubi ten sport

Jennifer, podobnie jak wiele kobiet w jej wieku, korzystała z aplikacji Peloton, aby pomóc jej w rozpoczęciu zajęć pilates i jogi. Przygotowuje się także do uzyskania certyfikatu nauczyciela jogi, ponieważ bardzo lubi ten sport

Po rzuceniu baletu w wieku 17 lat zbuntowałam się przeciwko mikrozarządzaniu moim ciałem, dietą, treningami i życiem nastolatka.

Potem przyszło małżeństwo i dzieci, ciąże, porody i miesiące karmienia piersią od późnych lat 20. do połowy 30., które co kilka miesięcy zmieniały moje ciało.

Stopniowo głos w mojej głowie ucichł. Ciągle krytykująca baletnica zniknęła. Ale kruchość mojego poporodowego ciała mnie przestraszyła: jak jedno drobne kichnięcie może spowodować rozdzierający skurcz pleców i wyciek z miednicy?

Moje mięśnie brzucha znacznie się rozdzieliły, dno miednicy było w nieładzie, a osłabienie pośladków kompensowałem poprzez wywieranie nacisku na biodra i kolana.

Po tym, jak w 2019 roku naderwałam chrząstkę w kolanie – nie od ćwiczeń, ale od wstawania z sofy – uświadomiłam sobie, że po latach baletu i ciąż desperacko muszę stać się silniejsza, aby uniknąć problemów w przyszłości.

W 2020 roku, mając ponad 30 lat, nie byłam już w ciąży ani nie karmiłam piersią, więc chirurg kolana zalecił mi, że jazda na rowerze stacjonarnym może pomóc w rehabilitacji mojej osłabionej nogi. Wejdź do peletonu.

Chociaż raz nie starałam się maksymalnie obciążać organizmu. Postanowiłem zamiast tego spróbować sprawiać sobie przyjemność, wybierając treningi oparte na ścieżkach dźwiękowych (melodie z przedstawień na Broadwayu!), a nie na celach fitness.

Zacząłem wtedy łagodną jogę, dwa lata później trening siłowy.

Ćwiczenia stały się bardziej medytacyjne, zamiast skupiać się na dążeniu do szczupłego, muskularnego ciała.

Wkrótce zauważyłam zmiany w sposobie wychowywania dzieci (więcej cierpliwości), podejściu do kariery pisarskiej (więcej energii) i kontaktach z moim mężem Willem (znowu więcej cierpliwości), który również jest uzależniony od zajęć siłowych i jazdy na rowerze w Peloton.

W rzadkich przypadkach, gdy jesteśmy z dala od dzieci, stajemy się irytującą parą, która kieruje się prosto do hotelowej siłowni, niezależnie od tego, czy jesteśmy w Somerset, czy w Nowym Jorku, mieście, w którym się urodziłem (Will i ja poznaliśmy się na uniwersytecie w Wielkiej Brytanii). I tak, robimy razem selfie na siłowni.

Zachęcamy i motywujemy się nawzajem, jeśli chodzi o sprawność fizyczną, a Will po prostu wspiera. Jasne, że podziwia moje mięśnie, ale myślę, że najbardziej podoba mu się to, że mogę mu pomóc w zainstalowaniu nowego, olbrzymiego telewizora w naszym salonie, nie obciążając przy tym pleców.

To nie może być przypadek, że przez ostatnie dwa i pół roku – kiedy zwiększyłem intensywność ćwiczeń – całkowicie wyeliminowałem alkohol. Dałem sobie z tym spokój w lipcu 2023 i od tego czasu nie mam już ochoty. Można śmiało powiedzieć, że ćwiczenia zastąpiły w moim przypadku alkohol jako hobby.

Ale to nie jest tanie. Rower Peloton zakupiony w 2020 roku jest wart każdego grosza ze swojej ceny 1750 funtów (i miesięcznej subskrypcji wynoszącej ponad 30 funtów). Używają go nie tylko mój mąż i córki, ale uważam, że aplikacja Peloton pomogła mi w nauce biegania, treningu siłowego i powrocie do pilatesu i jogi.

Potem jest sprzęt (ciężary, wałki z pianki, hantle), który spowodował, że straciłem setki. I odzież do ćwiczeń z Alo, gdzie legginsy kosztują ponad 100 funtów – mam co najmniej pięć par.

Potem jest joga. Przygotowuję się do uzyskania certyfikatu nauczyciela jogi, więc są dodatkowe zajęcia, warsztaty i szkolenia, a wszystko to kosztuje ponad 5000 funtów.

Chociaż zakwalifikuję się dopiero w kwietniu, zainwestowałem już w maty, podpórki, klocki, lawendowe poduszki na oczy (150 funtów) i trenażer do stania na głowie Feet Up (również 150 funtów), kiedy zacznę uczyć.

Właśnie dołączyłam do Third Space, ulubionej przez celebrytów siłowni w centrum Londynu, o której fantazjuję od września 2024 r., kiedy poszłam tam na bezpłatne zajęcia reformatorskiego pilatesu. Czy przy 250 funtów miesięcznie jest to pobłażliwe? Może. Przesada? Nie sądzę.

Moje szczęśliwe miejsce to wyciskanie na ławce z chrząknięciem i orbitreki na orbitrekach. Uwielbiam dreszczyk emocji i wyzwania związane z próbowaniem nowych ćwiczeń.

W pierwszym tygodniu poszłam tam trzy razy, a potem wyszłam jak młodsza o dziesięć lat wersja siebie. Godzina tam spędzona sprawia, że ​​czuję się, jakbym spędziła noc w pięciogwiazdkowym hotelu.

Na moją obronę powiem, że jedni zapisują się do chóru, tańczą, inni uwielbiają suszenie włosów, a ja chcę po prostu biegać. . . następnie usiądź w ręczniku i wypoć się.

Po latach stawiania siebie na ostatnim miejscu, jestem zdecydowana nie czuć się winna z powodu wydawania pieniędzy i czasu na siebie. Bardzo się cieszę, że moje podejście przekłada się na moje dziewczyny – zwłaszcza nastolatki, które poważnie traktują grę w krykieta i spędzają kilka dni w tygodniu na wspólnych ćwiczeniach siły i zwinności.

Moje wewnętrzne dziecko skacze z radości, gdy widzę, że moje córki są zachęcane do rozwijania tych samych ramion, o których istnieniu próbowałam przeczuć.

Podoba mi się to, że nie należy się bać bycia „rozdartym” i silnym fizycznie – ale teraz jest to coś, do czego kobieta naprawdę może aspirować. W wieku 40 lat i później. . .

Jak włączyć aktywność fizyczną w wieku średnim

1. Znajdź powód, aby to zrobić, wykraczający poza to, jak wyglądasz

Ćwiczenia stały się dla mnie przemieniające, kiedy przestałem je robić dla ego i próżności, i uświadomiłem sobie, że przede wszystkim chcę czuć się dobrze wewnętrznie. Znalezienie celu (kontakt z dziećmi, poprawa snu, unikanie bólu pleców za każdym razem, gdy trzeba przenosić skrzynkę porodową) może pomóc Ci zachować zaangażowanie i sprawić, że ćwiczenia staną się przywilejem, a nie przykrym obowiązkiem.

2. Nie miej obsesji na punkcie ciężkich ćwiczeń

Ćwicz zbyt intensywnie i zbyt szybko, ryzykujesz kontuzją. Moje ulubione ćwiczenia wzmacniające górną część ciała obejmują 1-3 kg lekkich ciężarów dłoni i powtarzalne ruchy (np. uginanie bicepsa, uginanie młotka, wyciskanie Arnolda itp.).

3. Na początek nie potrzebujesz żadnego nowego sprzętu

Ćwiczenia nie muszą wiązać się ze sprzętem, nowymi legginsami ani nawet członkostwem. Zdejmij ciśnienie. Zamiast tego dołącz do przyjaciela na 30-minutowym spacerze z psem, angażuj mięśnie tułowia, trzymając deskę na kolanach, a następnie deski boczne, lub spróbuj na przemian jogging/bieganie z chodzeniem, aby zwiększyć wytrzymałość.

4. Staraj się urozmaicać swoje treningi

W młodości przestałem kochać ćwiczenia, bo robiłem za dużo jednej rzeczy, a za mało czegokolwiek innego. Dążenie do połączenia siły, cardio i czegoś medytacyjnego sprawia, że ​​wracam po więcej, jest optymalne dla mojego wieku i minimalizuje ryzyko kontuzji wynikającej z pracy niektórych części ciała, a nie innych.

5. Pokazuj się dalej, ale nie stresuj się wynikami

Filozofia jogi zachęca do stałej, oddanej praktyki, ale także uwolnienia się od oczekiwań wobec siebie. Oto jak podchodzę teraz do fitnessu (i większości rzeczy w życiu): zachowaj dyscyplinę, pokazuj się, ale nie oczekuj perfekcji. Nie musisz nawet kochać treningu za każdym razem. Jeśli pojawiłeś się na kolejnym treningu w dalszej części tygodnia, już wygrałeś.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj