Podczas gdy administracja Trumpa rozważa potencjalny atak wojskowy na Iran, planiści Pentagonu zmagają się ze zmniejszoną dostawą rakiet przechwytujących potrzebnych do ochrony amerykańskich żołnierzy i sojuszników przed kontratakiem, który Teheran obiecał w odpowiedzi przeprowadzić.
Analitycy twierdzą, że obrona sił amerykańskich i Izraela po czerwcowym ataku Ameryki na irańskie obiekty nuklearne „poważnie wpłynęła” na zapasy tej broni w Pentagonie. Podobnie jest z wojną na Ukrainie. Wszystko to dzieje się w tym samym tygodniu, w którym wygasa kluczowy traktat z Rosją o kontroli zbrojeń nuklearnych.
Sprawy obrony przeciwrakietowej stały się bardziej pilne po środowych doniesieniach o zerwaniu zaplanowanych na piątek w Omanie rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Wznowiono negocjacje, ale niepewny charakter negocjacji wywołał więcej spekulacji na temat zbliżającej się amerykańskiej akcji wojskowej.
Dlaczego to napisaliśmy
Pentagon niszczy swoje rakiety przechwytujące w niezrównoważonym tempie, pozostawiając niskie zapasy. Irański kontratak pogłębiłby wgniecenie. Bez szybkiego rozwiązania Stany Zjednoczone pracują nad uzupełnieniem broni.
„To są ograniczone zasoby” – powiedział podczas odprawy w zeszłym miesiącu Tom Karako, dyrektor projektu obrony przeciwrakietowej w ośrodku doradców Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS). Stany Zjednoczone wystrzeliły ostatnio „dużo rakiet przechwytujących” – dodał, zadając pytania: „Czy kończą nam się środki? I co zrobimy, aby wyprodukować ich więcej?”
Jeśli amerykańskie dostawy broni obronnej wyczerpią się, wyczerpie się także irański arsenał rakietowy. Analitycy twierdzą jednak, że Teheran nadal dysponuje tysiącami broni, które mogą dotrzeć do amerykańskich statków i baz w regionie. Bojówki sympatyzujące z reżimem zapowiedziały przyłączenie się do każdego kontrataku.
I chociaż Teheran w przeszłości uważał, aby nie eskalować – kontratak Iranu na siły amerykańskie w bazie Al Udeid w Katarze zeszłego lata nastąpił z wyprzedzeniem – potencjalna operacja wojskowa USA tym razem może skłonić reżim do podjęcia strategii „wszystko albo nic”, aby utrzymać władzę.
Teheran, zdaniem niektórych obserwatorów, stanowi punkt zwrotny w jego chęci porzucenia wszelkich pozorów pokoju lub reform na rzecz przetrwania. W zeszłym miesiącu brutalnie stłumił jedną z najpoważniejszych fal niepokojów wewnętrznych, z jakimi się borykał od czasu powstania reżimu w 1979 r., w wyniku czego zginęły tysiące ludzi.
„Przesłanie jest takie, że muszą pokazać człowieczeństwo” – powiedział prezydent Donald Trump o reżimie 13 stycznia, gdy rozpoczęły się represje.
Urzędnicy amerykańscy żądają także koncesji nuklearnych od Iranu, kraju, z którym od 1980 r. nie utrzymuje on formalnych stosunków dyplomatycznych. Trump wymienił rozprzestrzenianie broni nuklearnej jako główny problem. Sprawa ta uwidoczniła się w tym tygodniu, gdy w czwartek wygasa przełomowe porozumienie Ameryki w sprawie kontroli zbrojeń nuklearnych z Rosją, Nowy Traktat o redukcji zbrojeń strategicznych (START).
Brzęczenie szabel, ograniczanie możliwości polityki
Niedawne przybycie grupy uderzeniowej lotniskowca USS Abraham Lincoln na Bliski Wschód zwiększa presję na Teheran i zwiększa potencjał eskalacji. Amerykański myśliwiec zestrzelił we wtorek irański dron, który „niepotrzebnie manewrował” w kierunku statku – głosi oświadczenie Centralnego Dowództwa USA.
„Jakiekolwiek niebezpieczne i nieprofesjonalne zachowanie w pobliżu sił amerykańskich, partnerów regionalnych lub statków handlowych zwiększa ryzyko kolizji, eskalacji i destabilizacji” – ostrzegło dowództwo.
Lotniskowiec i inne aktywa amerykańskie w regionie zapewniają administracji Trumpa możliwości wykorzystania siły militarnej. Trzy niszczyciele rakietowe Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych towarzyszące USS Abraham Lincoln są również wyposażone w obronę przeciwlotniczą i dziesiątki rakiet.
Jednak w miarę jak urzędnicy amerykańscy wykonają w nadchodzących dniach ruchy dyplomatyczne, „będą musieli wziąć pod uwagę ograniczenia i ograniczenia dotyczące liczby (amerykańskich) myśliwców przechwytujących oraz środków obrony powietrznej i przeciwrakietowej” – mówi Wes Rumbaugh, pracownik projektu obrony przeciwrakietowej CSIS.
Dodaje, że w obecnym stanie obliczenia te stanowią „znaczące ograniczenie ich zdolności do osiągania celów polityki zagranicznej”.
Inwentaryzacja zmniejszonych zapasów
Kiedy w październiku 2024 r. Iran wystrzelił w kierunku Izraela ponad 180 rakiet balistycznych, niektórzy analitycy obronności oszacowali, że pomagając w obronie swojego sojusznika przed ostrzałem, armia amerykańska wykorzystała w ciągu jednego dnia roczny zapas swoich przechwytywaczy obrony przeciwrakietowej.
Urzędnicy amerykańscy zaczęli ostrzegać, że zapasy się wyczerpują.
Według doniesień wkrótce po objęciu urzędu administracja Trumpa dokonała przeglądu wyczerpanych zapasów rakiet Patriot w kraju, mając na uwadze zwiększenie produkcji.
Następnie w czerwcu ubiegłego roku wojsko amerykańskie wystrzeliło około 150 rakiet przechwytujących ze swoich systemów THAAD (Terminal High Altitude Area Defense) podczas 12-dniowej wojny Izraela z Teheranem. Analitycy twierdzą, że ta pojedyncza operacja wyczerpała około 25% całkowitego zapasu rakiet przechwytujących THAAD amerykańskiej armii.
Systemy THAAD są cennym zasobem dla Pentagonu – armia ma w swoim arsenale tylko osiem baterii THAAD. Każda bateria zawiera wyrzutnie montowane na ciężarówkach, które przechwytują nadlatujące rakiety na dużych wysokościach i specjalizuje się w niszczeniu rakiet balistycznych krótkiego i średniego zasięgu. Wyzwanie, jakim jest wymiana tych myśliwców przechwytujących, jest znaczące, ponieważ produkcja średnio wynosi zaledwie tuzin nowych rakiet rocznie.
Zaledwie kilka dni po tym, jak Stany Zjednoczone użyły 30 rakiet Patriot do przechwycenia irańskich rakiet wystrzelonych w bazę Al Udeid w Katarze, prezydent Trump przemawiając na szczycie NATO zauważył, że choć zdawał sobie sprawę, że Ukraina potrzebuje „rakiet antyrakietowych”, jak je nazywał, „bardzo trudno je zdobyć. My też ich potrzebujemy”.
Następnie administracja Trumpa na krótko zamroziła dostawy broni Patriot na Ukrainę. Istniały obawy, że Stanom Zjednoczonym kończą się zapasy – stwierdzili urzędnicy, gdyż w ich zapasach znajduje się zaledwie jedna czwarta potrzebnych rakiet przechwytujących Patriot.
Według niektórych szacunków Europa posiada jedynie około 5% systemów obrony powietrznej potrzebnych do ochrony swojej wschodniej granicy przed wojną z Moskwą. Analitycy twierdzą, że ta luka w obronie została obnażona we wrześniu Rosyjskie drony przeleciał ponad 160 km nad polską przestrzenią powietrzną. Europa posiada obecnie około 30 sztuk broni Patriot wyprodukowanej w USA.
Jak odbudować zapasy obronne
W odpowiedzi na obawy, że obecne zapasy w USA są niskie, podejmuje się obecnie wysiłki mające na celu przyspieszenie produkcji amerykańskiej rakiet przechwytujących.
Propozycja budżetu armii na rok 2025 przewidywała zwiększenie o 77% zdolności w zakresie obrony powietrznej i przeciwrakietowej w porównaniu z rokiem poprzednim.
W zeszłym roku Pentagon utworzył także nową Radę ds. Akceleracji Amunicji, aby pomóc w wyeliminowaniu wąskich gardeł w produkcji broni w USA. Na czele tej rady stoi zastępca sekretarza obrony Steve Feinberg, który według doniesień odbywa cotygodniowe rozmowy z wykonawcami w dziedzinie obronności, aby nalegać na zwiększenie wydajności.
W tym celu w zeszłym miesiącu Departament Obrony ogłosił dwie duże umowy z wykonawcą w dziedzinie obronności Lockheed Martin, dotyczące ponad trzykrotnej produkcji rakiet przechwytujących Patriot z około 600 do 2000 sztuk rocznie i zwiększenia produkcji rakiet przechwytujących THAAD z 96 do 400 rakiet rocznie.
„Administracja Trumpa najwyraźniej nadała zwiększenie produkcji amunicji, w tym produkcji amunicji do obrony przeciwrakietowej, dość wysokim priorytetem” – dodał. Panie Rumbaugh CSIS twierdzi.
Na razie gen. James Mingus, zastępca szefa sztabu armii, podczas lipcowej dyskusji zwrócił uwagę, że liczba batalionów obrony powietrznej Patriot rozmieszczonych na Bliskim Wschodzie jest skromna.
Ta liczba to jeden. A samotny system obronny jest tam rozmieszczony „od prawie 500 dni” – powiedział generał Mingus, drugi najwyższy rangą oficer armii amerykańskiej.
Dodał, że to element sił zbrojnych pozostaje „najbardziej obciążony”.


















