Dochodzenie wykazało, że życie ponad 30 osób, które zginęły podczas przeprawy przez kanał La Manche w małej łódce, można było uratować, gdyby francuski okręt wojenny odpowiedział na wezwanie Mayday.

Przewodniczący Sir Ross Cranston powiedział również, że przemytnicy ludzi, którzy dostarczyli niebezpieczny ponton, a także błędy w akcjach poszukiwawczo-ratowniczych HM Coastguard przyczyniły się do najbardziej śmiercionośny incydent tego rodzaju zarejestrowany.

Łódź została zalana i wywróciła się podczas próby rejsu z Francji do Wielkiej Brytanii we wczesnych godzinach porannych 24 listopada 2021 r.

W wyniku czterotygodniowego dochodzenia publicznego zidentyfikowano 27 mężczyzn, kobiet i dzieci, których ciała odnaleziono, natomiast cztery inne osoby uznano za zaginione i uznane za zmarłe.

Tylko dwie z co najmniej 33 osób, które weszły na pokład łodzi, przeżyły, gdy zostały odnalezione na wodach francuskich prawie 12 godzin po pierwszych wezwaniach o pomoc.

Pozostałości łodzi, która się wywróciła
Obraz:
Pozostałości łodzi, która się wywróciła

W swoim 454-stronicowym raporcie Sir Ross stwierdził, że ofiar śmiertelnych „można było uniknąć” i „niektórym ofiarom śmiertelnym można było zapobiec”, jak stwierdził: „Należy położyć kres praktykom przeprawiania się małymi łodziami”.

Powiedział: „Oprócz innych powodów konieczne jest zapobieganie dalszym ofiarom śmiertelnym.

„Podróż na pokładzie małej, niezdatnej do żeglugi i zatłoczonej łodzi oraz przekraczanie jednego z najbardziej ruchliwych szlaków żeglugowych na świecie jest czynnością z natury niebezpieczną”.

Sir Ross powiedział, że przemytnicy ludzi dostarczyli niebezpieczny statek z niewystarczającym wyposażeniem zabezpieczającym na potrzeby przeprawy, a następnie niebezpiecznie przeładowali go co najmniej 33 osobami.

W toku dochodzenia ustalono, że Mubin Rizghar Hussein, 16-letni iracki kurdyjski chłopiec, około godziny 1:30 wykonał pierwszy telefon alarmowy do władz Wielkiej Brytanii, mówiąc operatorowi: „Wszystko się skończyło”.

HM Coastguard nadał depeszę majową o godzinie 2:27, kiedy najbliższym statkiem był francuski okręt wojenny Flamant, używany przez francuską straż przybrzeżną, oddalony o około 15 minut drogi.

Powody, dla których Flamant nie zareagował na tak zwany „incydent Charlie”, są przedmiotem francuskiego śledztwa, zatem w raporcie stwierdzono, że jego skutki pozostają „niepewne”.

„Jednak biorąc pod uwagę bliskość miejsca zdarzenia Charlie w czasie sztafety Mayday oraz fakt, że mała łódka była w tym czasie nienaruszona, gdyby „Flamant” uczestniczył w incydencie „Charlie”, uratowano by znacznie więcej osób, a być może życie wszystkich osób” – czytamy w raporcie.

Valiant z misją w Grecji. Zdjęcie: AP
Obraz:
Valiant z misją w Grecji. Zdjęcie: AP

Sir Ross powiedział również, że „systematyczne niepowodzenia, stracone szanse i niewystarczające zasoby” podważają brytyjskie działania poszukiwawczo-ratownicze.

HM Coastguard znalazła się w „nie do zniesienia sytuacji” z powodu „chronicznych niedoborów personelu”, „przeciążenia personelu” w Dover oraz innych niedociągnięć, które „bezpośrednio przyczyniły się do niepowodzenia w ratowaniu ludzi w wodzie” – czytamy w raporcie.

O problemach było wiadomo od jakiegoś czasu, ale nie podjęto żadnych działań, co stanowi „znaczną, systemową porażkę rządu”, na którego czele stał ówczesny premier Boris Johnson – stwierdził.

Straż Graniczna uratowała tej nocy w sumie 367 osób na kanale La Manche, a 757 osób przybyło do Wielkiej Brytanii po przepłynięciu małą łodzią 24 listopada.

Kuter Straży Granicznej Valiant wypłynął o 2:22 w nocy, aby dotrzeć do ostatniego miejsca, w którym znajdowała się łódź, ale jej nie znalazł, co według raportu „nie można przypisać kapitanowi ani załodze”.

Poszukiwania zakończono po tym, jak jedna z trzech kolejnych małych łodzi została zarejestrowana jako incydent „Charlie”, a do bazy wrócił także helikopter.

Sir Ross powiedział, że szeroko rozpowszechnione przekonanie, że osoby dzwoniące z małych łodzi „wyolbrzymiają poziom swojego niepokoju”, ma „negatywny” wpływ na akcję poszukiwawczo-ratowniczą.

Oznacza to, że po wykonaniu ostatniego wezwania o godzinie 3:11 koordynator poszukiwań „nie wziął poważnie pod uwagę” alternatywnego scenariusza, w którym osoby na pokładzie w całości weszły do ​​wody – jak wykazało dochodzenie.

Issa Mohamed Omar składa zeznania w śledztwie. Zdjęcie: Zapytanie Cranstona /PA
Obraz:
Issa Mohamed Omar składa zeznania w śledztwie. Zdjęcie: Zapytanie Cranstona /PA

Jeden z dwóch ocalałych, Issa Mohamed Omar z Somalii, powiedział śledczym, że przez całą noc trzymał to, co pozostało z łodzi i słyszał krzyki ludzi, a o wschodzie słońca około 10 osób wciąż żyło.

„Wierzę, że gdyby ratunek nadeszł szybko, połowa z nich nadal by żyła” – powiedział.

„Ponieważ uznano nas za uchodźców, dlatego pomoc w ogóle nie nadeszła. Czujemy się, jakbyśmy byli traktowani jak zwierzę”.

Jak wynika z dochodzenia, francuska łódź rybacka znalazła pierwsze ciała pływające w wodzie o temperaturze 13 stopni Celsjusza około godziny 12:30.

Dochodzenie zakończyło się następującym wnioskiem: „Gdyby 24 listopada podjęto odpowiednie poszukiwania ocalałych, łącznie z godzinami dziennymi, udałoby się uratować więcej istnień ludzkich”.

Sir Ross stwierdził, że od czasu incydentu wiele się poprawiło, ale wydał serię 18 zaleceń dotyczących poszukiwania i ratownictwa małych łodzi i bardziej ogólnie.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj