Prezydent Ronald Reagan mianował Marka Wolfa na sędziego okręgowego Stanów Zjednoczonych w 1985 r. Cztery dekady później ogłosił swoją rezygnację z mandatu artykuł na Atlantyku.
Sędziowie federalni przestrzegają rygorystycznych zasad dotyczących tego, co mogą mówić publicznie. Aby uniknąć pozorów stronniczości, rzadko w ogóle wypowiadają się publicznie i powstrzymują się od komentowania polityki i przywódców politycznych. Zamiast tego wypowiadają się poprzez pisemne opinie dotyczące kwestii faktycznych i prawnych.
Jednak w obliczu tego, co nazywa „atakem administracji Trumpa na praworządność” Wolf napisał, że „nie może już… znieść, gdy sędziowie mogą mówić publicznie lub robić poza salą sądową”.
Dlaczego to napisaliśmy
Rzadko zdarza się, aby sędzia federalny składał rezygnację z powodu działań prezydenta. Takiego wyboru dokonał Mark Wolf, sędzia sądu rejonowego w Massachusetts, mianowany przez prezydenta Ronalda Reagana.
Jego decyzja spotkała się z krytyką. Pan Wolf „przynosi hańbę federalnemu sądownictwu” – napisał w programie Fox News Mike Davis, założyciel Artykułu III Projektu, grupy opowiadającej się za zatwierdzaniem konserwatywnych sędziów do sądów federalnych. komentarz.
Pan Wolf, który pełnił funkcję sędziego sądu rejonowego w Massachusetts, a obecnie jest prawnikiem w Todd & Weld w Bostonie, rozmawiał niedawno z „Monitorem”. Omówił swoją decyzję o rezygnacji ze stanowiska, dlaczego uważa, że prezydent Donald Trump stanowi zagrożenie dla praworządności i jak jego zdaniem zawód sędziego jest często źle rozumiany. Wywiad został zredagowany pod kątem długości i przejrzystości.
Co robiłeś, odkąd kilka miesięcy temu opuściłeś ławkę rezerwowych?
Próbuję dotrzeć do narodu amerykańskiego, przynajmniej do części z nich, ponieważ mam głęboką obawę, że prezydent uważa, że może – i być może może – bezkarnie ignorować nakazy sądu.
W (lipiec 1974), około miesiąc lub dwa po tym, jak dołączyłem do Departamentu Sprawiedliwości, Sąd Najwyższy nakazał prezydentowi (Richardowi) Nixonowi przekazanie taśm (Watergate). … Mógł odmówić, mógł zniszczyć taśmy, ale wiedział, że ówczesny naród amerykański nie będzie tolerował nieposłuszeństwa i zostanie postawiony w stan oskarżenia i usunięty ze stanowiska. Odwrócił więc taśmy i zrezygnował. Nie jestem pewien, gdzie są dziś Amerykanie, ale kiedy zwłaszcza sędziowie okręgowi wypowiadają się przeciwko prezydentowi i wyjaśniają to w swoich decyzjach, ma on największą ambonę znęcania się. Jest prezydentem Stanów Zjednoczonych i ma media społecznościowe. Jego zdaniem ci sędziowie są nieuczciwi i należy ich postawić w stan oskarżenia.
Jeśli naród amerykański nie ma zaufania do bezstronności, rzetelności orzeczeń sądowych i nie nalega, aby prezydent wykonywał nakazy sądu, to dla prezydenta nie ma żadnych ograniczeń. Sądy (i) sędziowie nie mają władzy, aby sami egzekwować swoje orzeczenia. Dlatego jedną z rzeczy, które chcę zrobić, jest skorzystanie z możliwości, jakie mi zaoferowano, aby bronić sędziów i próbować zachęcać ludzi, aby nalegali, aby prezydent przestrzegał zarządzeń sądu. Mówi, że przestrzega wszystkich poleceń, (ale) myślę, że dokładne badania przeprowadzone przez „Washington Post” wykazały, że on lub jego administracja nie wykonywali lub nie przestrzegali należycie, około jednej trzeciej wydanych przeciwko nim nakazów sądowych, a to jest bardzo problematyczna sprawa.
Chcę rozmawiać z ludźmi z całego spektrum politycznego, ale także ich słuchać. … Chciałbym spróbować znaleźć sposób na kulturalną dyskusję wśród ludzi, którzy nie są skłonni się zgodzić.
Zanim zostałeś sędzią, pracowałeś w Departamencie Sprawiedliwości i dołączyłeś do niego pod koniec skandalu Watergate. Czy możesz opowiedzieć o tym momencie swojej kariery?
Wszyscy odradzali mi, abym nie zgłaszał się do Departamentu Sprawiedliwości. Powiedzieli: „Będziesz napiętnowany do końca życia” za pracę w tym cieszącym się złą reputacją Departamencie Sprawiedliwości. Pomyślałem: „Mam 27 lat, potrzebowali więcej uczciwych prawników, ja bym poszedł i wyprostował prezydenta”.
(Nixon) złożył rezygnację na początku sierpnia. W rezultacie pracowałem w Departamencie Sprawiedliwości, kiedy Gerald Ford został prezydentem, a on zrekrutował Edwarda Leviego, rektora Uniwersytetu w Chicago, na stanowisko prokuratora generalnego, starając się przywrócić zaufanie do tego departamentu.
(Levi) miał mnie w swoim osobistym sztabie. I tak przez następne dwa lata pracowałem dla osoby, która uosabiała to, co mówił w uwagach wprowadzających. Powiedział: „Nic nie może bardziej osłabić jakości życia i bardziej zagrozić realizacji celów, które są nam wszystkim bliskie, niż brak jasnego wyjaśnienia słowami i czynami, że nasze prawo nie jest narzędziem osiągania celów stronniczych”.
Widziałem, jak podejmował trudne decyzje. I to wywarło na mnie bardzo głęboki wpływ.
Czy możesz podzielić się przykładem?
Prowadzono dochodzenie w sprawie tego, czy prezydent Ford, gdy był w Izbie Reprezentantów, pobierał nielegalne datki na kampanię.
Prokurator generalny Levi był bardzo sceptyczny co do tego, czy zarzuty te okażą się zasadne. Działo się to w 1976 r., więc w listopadzie zbliżały się wybory, a Watergate ledwo przeszło do historii. Tak więc, choć był sceptyczny co do tego, czy zarzuty te okażą się zasadne, uznał, że ze względu na tak duży sceptycyzm opinii publicznej co do tego, czy Departamentowi Sprawiedliwości można ufać w prowadzeniu dochodzenia w sprawie prezydenta, musi wyznaczyć specjalnego prokuratora, aby uspokoić naród amerykański. (Prokurator specjalny) stwierdził, że zasadniczo nie ma dowodów na poparcie tych zarzutów.
Ale był to problem w wyborach i Ford przegrał. Byli też Republikanie, którzy obwiniali Leviego za koszt Forda w wyborach. To był przykład zrobienia czegoś, co w przewidywalny sposób godziłoby w polityczne interesy prezydenta, ale uważał, że to jego obowiązek.
W jaki sposób czas spędzony w Departamencie Sprawiedliwości przygotował Cię do roli sędziego?
Był etap pośredni. Kiedy Jimmy Carter wygrał wybory (1976), straciłem pracę (w Departamencie Sprawiedliwości). Wróciłem więc do Bostonu, aby praktykować prawo. Wiele lat później komisja stanowa stwierdziła, że korupcja była sposobem na życie w zamówieniach publicznych na szczeblu stanowym w Massachusetts, w administracji Demokratów i Republikanów. Było też wiele zarzutów o korupcję w administracji wieloletniego burmistrza Bostonu. Tak więc po wyborze Ronalda Reagana pojawiły się wezwania do powołania apolitycznego amerykańskiego prawnika dla Massachusetts.
Jak myślisz, co w tamtym czasie oznaczało określenie „apolityczny prawnik amerykański”?
Zostałem zatrudniony jako zastępca prokuratora USA. Byliśmy jedyną z 94 kancelarii adwokackich w USA, dla której korupcja była naszym najwyższym priorytetem. Powiedziałem też, że zatrudnienie będzie bezstronne i oparte na zasługach. W ten sposób zbudowaliśmy wspaniałe biuro.
Dokonałem rozróżnienia między polityką a partyzantką. Prezydent zostaje wybrany i ma prawo powiedzieć prokuratorowi generalnemu: „Chcę, abyście przeznaczyli więcej środków, powiedzmy, na zwalczanie narkotyków lub egzekwowanie prawa imigracyjnego, a mniej na prawa obywatelskie”. To ustalanie polityki. To zgodne z prawem.
Trzeba jednak mieć ustalone standardy i procedury, które będą stosowane w sposób neutralny, jednolity, bez strachu i przychylności, bez względu na to, kto jest przedmiotem śledztwa lub oskarżenia. Nie można podejmować decyzji w oparciu o względy partyjne – „To jest republikanin, więc nie będziemy go ścigać” – ani względy osobiste – „Och, to ktoś, kto przekazał dużo pieniędzy na moją kampanię lub może kupił dużo mojej kryptowaluty”.
Na tym właśnie polega bezstronność w wymiarze sprawiedliwości, a właśnie tego obecnie nie mamy.
Czy te cechy z pewnością wykorzystałeś przez te dziesięciolecia na ławce rezerwowych?
To przysięga, którą składasz jako sędzia okręgowy, że będziesz wymierzał sprawiedliwość bezstronnie. To podstawowa zasada. I tak naprawdę celem nie jest posiadanie niezależnego sądownictwa – niezależne sądownictwo mogłoby być sądem nieodpowiedzialnym. Chodzi o bezstronność sądownictwa. Zostałem zatrudniony na dożywocie, ponieważ pozwalało mi to na podejmowanie niepopularnych decyzji bez narażania pracy. To instrumentalne. Rozstrzygasz sprawę w oparciu o fakty wynikające z materiału dowodowego i w oparciu o prawo.
Pracowałem z sędziami na całym świecie znajdującymi się w trudnej sytuacji, sędziami, którzy przebywali w więzieniach, ponieważ starali się, aby ich sądy, ich sędziowie byli bardziej ekspertami, bardziej niezależnymi i bezstronnymi. Zawsze wracałem z tych podróży z większym uznaniem dla możliwości bycia bezstronnym sędzią w Stanach Zjednoczonych i z większym poczuciem odpowiedzialności za należyte wykonanie swojej pracy, ponieważ ci ludzie podejmowali ogromne ryzyko.
W dzisiejszych czasach, gdy słyszymy o sędzim, słyszymy także nazwisko prezydenta, który go mianował. Czy bycie nominowanym przez Reagana coś znaczyło w tamtym czasie?
Nie miało to miejsca, kiedy zostałem mianowany (i) może przez pierwsze 15 lat, może aż do sprawy Bush przeciwko Gore w 2000 r. Przez wiele lat, jeśli podjąłem decyzję, mówili: „Tak zdecydował sędzia Mark Wolf”. A potem w pewnym momencie stało się: „Sędzia Mark Wolf, mianowany przez Ronalda Reagana”. Czasami określa się mnie jako konserwatywnego sędziego. Krytykowano mnie za to, że nie jestem konserwatystą. I nie sądzę, aby trafne było uważanie mnie za sędziego konserwatywnego lub liberalnego, sędziego republikańskiego lub sędziego demokratycznego. Byłem bezstronnym sędzią. I wierzę, że jeśli jesteś bezstronnym sędzią, nie za każdym razem wygra ta sama partia.
Czy Twoim zdaniem sędziowie mogą lepiej przekazać to społeczeństwu?
Kodeks postępowania sędziów stanowi, że sędziowie nie powinni pisać, mówić ani robić niczego, co mogłoby spowodować, że rozsądna osoba zakwestionowałaby ich bezstronność. Nie oznacza to, że nie można nic powiedzieć ani napisać, i myślę, że wielu sędziów może być zbyt powściągliwych w przekonaniu, że nie mogą opublikować opinii lub czegoś w tym rodzaju.
W tej chwili zrozumiałe jest, że byliby (bardziej) powściągliwi, ponieważ zostałeś zaatakowany. To po prostu bardzo ryzykowne. To nie jest mądre. Trudno więc komunikować się w ten sposób.
Z mojego doświadczenia – choć obawiam się, że nie będzie to nadal doświadczenie sędziów – wynika, że zorganizowana adwokatura opowiadałaby się za sędziami. American Bar Association, Federal Bar Association, lokalne oddziały Federal Bar Association, prawnicy (tam) opowiadaliby się za sędziami w kwestiach zasadniczych.
Jak porównałbyś dzisiejszy Departament Sprawiedliwości z Departamentem Sprawiedliwości, w którym pracowałeś?
Nie mogliby się bardziej różnić. Głównie dlatego złożyłem rezygnację. Prokurator generalny Levi zarządzał i pomagał w utworzeniu – jak sądzę przez długi czas – Departamentu Sprawiedliwości, który nie działał jako instrument służący celom partyzanckim. Te (stronnicze) działania, które Richard Nixon robił w stosunku do Departamentu Sprawiedliwości, okresowo i potajemnie – ponieważ wiedział, że są nielegalne lub niewłaściwe – Prezydent Trump robi wielokrotnie i jawnie.
Pojawiły się groźby pod adresem sędziów gwałtownie wzrosła w ostatnich latach. Czy można zrobić więcej, aby chronić sędziów?
Urzędnikami odpowiedzialnymi za ochronę sędziów są marszałkowie Stanów Zjednoczonych. Pracują w Departamencie Sprawiedliwości, nie w sądownictwie.
Ale nie ma wystarczającej liczby sędziów, którzy mogliby zapewnić ochronę, biorąc pod uwagę, że liczba gróźb jest większa niż kiedykolwiek wcześniej i groźby śmierci niż kiedykolwiek wcześniej. A biorąc pod uwagę fakt, że Departament Sprawiedliwości (ma) czasami powtórzył lub wzmocniony krytyka prezydenta pod adresem sędziów. … Wiesz, że Departament Sprawiedliwości nie będzie zajmował się ochroną tych sędziów. To prawdziwy problem.


















