Louise ThompsonPartner Ryana Libbey przyznał, że nie mógł pogodzić się z faktem, że planują używać a surogat mieć kolejne dziecko.
35-letnia osobowość telewizyjna dokumentuje w mediach społecznościowych swoje doświadczenia po ujawnieniu planów powiększenia rodziny po tym, jak prawie umarła podczas porodu syna Leo w 2021 r. po cesarskim cięciu.
Po urodzeniu Leo Louise poszła dalej cierpi na zespół stresu pourazowego i lęk poporodowy z powodu doświadczenia bliskiego śmierci i od tego czasu zdiagnozowano u niego toczeń, zespół Ashermana, doznał drugiego krwotoku i założono mu także worek stomijny.
Para niedawno wyjaśniła, w jaki sposób rozpoczynają zapłodnienie in vitro i planują wykorzystać surogatkę, aby powiększyć swoją rodzinę.
Ryan przyznał jednak, że dużo czasu zajęło mu zaakceptowanie faktu, że Louise chce mieć kolejne dziecko i leczenia niepłodności, jakie będzie musiała przejść jego partnerka.
Podczas ostatniego odcinka podcastu Louise zalała się łzami On powiedział, ona powiedziała jak wyjaśnił Ryan: „Nadal nie mogę się z tym pogodzić”.
Partner Louise Thompson, Ryan Libbey, powiedział, że nie może pogodzić się z faktem, że planują skorzystać z surogatki, aby mieć kolejne dziecko
Ryan przyznał, że dużo czasu zajęło mu zaakceptowanie faktu, że Louise chce mieć kolejne dziecko i leczenia bezpłodności, jakie będzie musiała przejść jego partnerka
„Moją motywacją do rozpoczęcia tej podróży z płodnością i macierzyństwem zastępczym jest fakt, że skutecznie okradziono cię z bycia mamą noworodka, ponieważ źle się czułaś” – Ryan powiedział Louise
„Bez względu na to, co zaraz powiem, uważam, że to naprawdę smutne i niesprawiedliwe, a nie takie, jakie powinno być w przypadku jakiejkolwiek kobiety.
„Samo to jest dla mnie wystarczającym powodem, aby… nie chcę się z tym zgodzić, bo to brzmi, jakbym tego nie rozważała, ale to dla mnie wystarczający powód, aby zgodzić się na ideę zapłodnienia in vitro i macierzyństwa zastępczego”.
Następnie dodał jednak, że macierzyństwo zastępcze „nadal jest dla mnie naprawdę cholernie dziwaczne i wciąż walczę z tym, aby to zaakceptować, ale to nie umniejsza przyczyny tego stanu rzeczy”.
Louise powiedziała mu, że „nic nie czyni mnie szczęśliwszą niż słuchanie, jak to mówisz”, ponieważ stwierdziła, że pomogło jej usłyszeć, jak otwarcie opowiada o swoich myślach, ponieważ wcześniej ucinał wszelkie rozmowy na temat powiększenia rodziny.
„Gdybym wcześniej próbowała o tym porozmawiać, na przykład w samochodzie czy coś – pamiętam, kiedy jechaliśmy do Cotswolds – a ty odpowiadałaś: „Nie chcę tego, nie mogę tego zrobić, zmuszasz mnie do czegoś, czego nie chcę robić” – powiedziała.
„Teraz wiem, że mówisz te rzeczy ze strachu i odsuwasz rozmowę, ponieważ tak naprawdę niesiecie ze sobą strach, że może nam się nie udać, ponieważ przed nami długa podróż, a także że w 50% to wy jesteście, a wkład mają obie strony.
„Będzie to wymagało ogromnej pracy, abyśmy mieli kolejne dziecko. Ale czuję, że skręciliśmy w tym kierunku. Czuję, że teraz naprawdę jesteśmy zgodni”.
W ostatnim odcinku ich podcastu Louise zalała się łzami. „On Says She Says”, gdy Ryan wyjaśnił: „Nadal walczę z tym, aby to zaakceptować”
„Macierzyństwo zastępcze i chyba nie lubimy mówić tego na głos publicznie, ale tylko w ten sposób będziemy mogli mieć kolejne dziecko i, jak powiedziałaś, jest to coś, co według mnie, jako mężczyzny, naprawdę trudno jest zrozumieć”.
Ryan wyjaśnił jednak, że jego obawy wynikają z faktu, że Louise ponownie „dobrowolnie wróci do” środowiska szpitalnego.
„Kiedy zakładasz suknię i robisz badanie krwi, to wystarczy, aby wysłać mnie w złe miejsce” – przyznał.
– A potem widok cię leżącej w łóżku po zabiegu, takim jak pobranie komórki jajowej, co jest niczym w porównaniu z tym, czego doświadczyłaś wcześniej, wciąż mnie boli.
„To zupełnie inna sprawa być w tym sama, a potem być świadkiem, jak ktoś, kogo kochasz, przechodzi przez coś takiego”.
Louise zalała się łzami, gdy się zgodziła, mówiąc: „To zupełnie inna sprawa, prawda?” Będąc w tym osobiście, a potem będąc świadkiem czegoś takiego, ktoś, kogo kochasz.
W piątek na Instagramie Louise podzieliła się aktualizacjami swojej podróży z płodnością, ogłaszając, że ona i Ryan mają jeden zarodek „w zamrażarce” po przejściu Zapłodnienie in vitro.
W piątek na Instagramie Louise podzieliła się aktualizacjami ze swojej podróży z płodnością, ogłaszając, że ona i Ryan mają jeden zarodek „w zamrażarce” po przejściu IVF
Dzieląc się tą wiadomością, Louise zamieściła zdjęcie bukietu kwiatów, który podarował jej Ryan, z wiadomością: „Udało ci się. Jedna w zamrażarce do bezpiecznego przechowywania x.
Pod zdjęciem podpisała: „Jedno w zamrażarce na przechowanie”. ✨ Wewnątrz tego zdania kryje się wszechświat. Jeśli słuchałeś najnowszego odcinka naszego podcastu, być może już wiesz, co to oznacza.
„Dla tych z Was, którzy tego nie zrobili: Ryan nie zawsze czuje się komfortowo, rozmawiając o tym płodność rzeczy w domu… czasami nawet grozi, że to dla niego za dużo, ale ten bukiet kwiatów wystarczył, aby mnie uspokoić, że czytamy z tego samego arkusza hymnu. I jest BARDZO dobry w używaniu słów, kiedy jest to naprawdę potrzebne.
To było POTRZEBNE. Możesz sobie wyobrazić, ile znaczyła dla mnie ta wiązanka kwiatów… nawet wymieniona w ciszy pod koniec bardzo długiego, szarego dnia pracy.
Louise mówiła dalej: „Tak naprawdę te słowa kryją w sobie lata planowania, tygodnie igieł (lata obejmujące zmianę biologii-jak-mieszkaniec-biologia), badania obrazowe, poczekalnie, zaciśnięte szczęki, wymuszony optymizm i łzy, mnóstwo łez.
„To rodzaj odwagi, za którą nikt nie przyznaje medali, a dlaczego miałby to zrobić, skoro zostaliśmy wybrani, aby zapłacić za ten proces, podczas gdy nie mogliśmy po prostu… nie. Moglibyśmy po prostu zaakceptować karty, które otrzymaliśmy. Ale nie chcę, żeby trauma z przeszłości decydowała o naszej przyszłości.
Gwiazda telewizyjna udokumentowała swoje doświadczenia po ujawnieniu planów powiększenia rodziny, po tym jak prawie umarła podczas porodu syna Leo w 2021 roku
„Dla tych, którzy dobrze znają tę drogę, nie trzeba jej wyjaśniać. Wpatrując się w małe patyki. Liczenie mieszków włosowych jak paciorki modlitewne. Skrupulatne śledzenie krwi. Nauka zupełnie nowego języka w nadziei, że pomoże nam to zbliżyć się do celu.
„Myślałem, że ucząc się, mogę kontrolować wyniki. Ale to nie jest przewidywalne, jak inne obszary mojego życia. Nie ma podręcznika.
Opisując szczegółowo swoją przygodę z zapłodnieniem in vitro, Louise dodała: „Od pierwszego cyklu przeszliśmy od zobaczenia na skanie ponad 20 świetnie wyglądających pęcherzyków, przez pobranie 8 komórek jajowych, aż do nadziei, że wiele z nich dożyje 5 dnia.
„Przeprowadziłem wiele badań i przejrzałem wiele statystyk dotyczących osób w podobnej sytuacji do mnie (i nas), ale każdy przypadek jest bardzo indywidualny i ostatecznie znaleźliśmy tylko jeden. Jeden zarodek. Jedna możliwość. Nie jest to idealny wynik. Szczególnie przy amh wynoszącym średnio 25.
„Zastanawiam się, czy coś jest nie tak. Nie wystarczy powiedzieć „skończyliśmy”. Ale rozdział, w którym coś zadziałało. I wydaje mi się, że to dobre miejsce na początek. Więc pozwalamy sobie to przetworzyć.
— Jeden w zamrażarce. Jeden w naszych sercach x.


















