miach Zimowe Igrzyska Olimpijskie tworzy jedną lub dwie postacie, które ją definiują. Gwiazdy, których występy wykraczają poza tabele wyników i tabele medalowe i zapadają w pamięć jako skrót samego wydarzenia. Przez dziesięciolecia Ameryka czekała na kolejnego: kogoś, kto potrafi przebić się przez hałas zatłoczonego sportowego krajobrazu i skupić się na narodowej rozmowie.
Może nim być Jordan Stolz.
21-letni mieszkaniec stanu Wisconsin przybył na igrzyska olimpijskie w Milano Cortina nie tylko jako dominująca siła dzisiejszego łyżwiarstwa szybkiego, ale także jako sportowiec, który może opuścić Włochy i stać się twarzą całych Zimowych Igrzysk. Jest już siedmiokrotnym mistrzem świata i faworytem w trzech biegach indywidualnych – na 500 m, 1000 m i 1500 m – z prawdziwym potencjałem medalowym w biegu masowym. W ciągu ostatnich trzech sezonów zacieśnił kontrolę nad sportem do tego stopnia, że porażki zaczęły być rejestrowane jako statystyczne wartości odstające, a nie normalne wyniki.
Jeśli ta dominacja utrzyma się przez następne 11 dni na stadionie łyżwiarstwa szybkiego w Mediolanie – kampania rozpocznie się w środę biegiem na 1000 m mężczyzn – konsekwencje wykraczają poza medale i obejmują obszar tej powszechnie znanej nazwy.
Cały czas wschodni.
śro 11 lutego Bieg na 1000 m mężczyzn, godzina 12.30
sobota 14 lutego Bieg na 500 m mężczyzn, godz. 11:00
czw. 19 lutego Bieg na 1500 m, mężczyźni, godz. 10.30
sobota 21 lutego Półfinały ze startu wspólnego mężczyzn, godz. 15:00
sobota 21 lutego Finał ze startu wspólnego mężczyzn, godz. 16.40
„,”kredyt”:””}”>
Szybki przewodnik
Oczekiwany program olimpijski Jordana Stolza
Pokazywać
Harmonogram
Cały czas wschodni.
śro 11 lutego Bieg na 1000 m mężczyzn, godzina 12.30
sobota 14 lutego Bieg na 500 m mężczyzn, godz. 11:00
czw. 19 lutego Bieg na 1500 m, mężczyźni, godz. 10.30
sobota 21 lutego Półfinały ze startu wspólnego mężczyzn, godz. 15:00
sobota 21 lutego Finał ze startu wspólnego mężczyzn, godz. 16.40
„Ludzie mi to mówili, ale tak naprawdę o tym nie myślałem” – powiedział Stolz. „Nie chcę wyprzedzać siebie. Nigdy nie mogę zaplanować, że coś będzie idealne. Muszę po prostu dać z siebie wszystko. „
Gdyby udało mu się zdobyć potrójną koronę na dystansie 500–1000–1500 metrów, tak jak to miało miejsce w dwóch z trzech ostatnich mistrzostw świata, Stolz stałby się drugim Amerykaninem, który podczas jednych Zimowych Igrzysk zdobył więcej niż dwa złote medale w dowolnej dyscyplinie sportu, a także pierwszym od czasu, gdy inny łyżwiarz szybki Eric Heiden zdobył pięć złotych medali w 1980 r. i pozostaje jednym z najważniejszych indywidualnych osiągnięć w całym sporcie. Czwarte złoto w biegu masowym umieściłoby Stolza w dzielnicy niemal nietkniętej w historii Zimowych Igrzysk Olimpijskich: obok mistrzów norweskiego biathlonu Ole Einara Bjørndalena i Johannesa Thingnesa Bø oraz radzieckiej łyżwiarki szybkiej Lidiyi Skoblikovej.
Wzniosłe porównania towarzyszyły Stolzowi przez lata. Heiden, z oczywistych powodów. Michael Phelps dla skali: sportowiec potrafiący zamienić wielozadaniowy program olimpijski w telewizję o przedłużonych spotkaniach.
Uwaga rosła miesiącami. Stacja NBC umieściła go w widocznym miejscu w swoich relacjach z igrzysk olimpijskich i w materiałach marketingowych, w tym m.in zwiastun reklamy z hollywoodzkim aktorem Glenem Powellem co Stolz przyznaje z nutą frustracji, co kosztowało go cenny dzień szkolenia przed filmem.
Przez większą część jego kariery uwaga skupiała się na sporcie – była intensywna, ale powściągliwa, najjaśniejsza w katedrach łyżwiarstwa szybkiego, takich jak Thialf i Vikingskipet, ale przyćmiona przy drzwiach. Igrzyska olimpijskie całkowicie zmieniają skalę. Sportowcy, którzy w przeciwnym razie mogliby pozostać sławni w swoich zaściankowych dyscyplinach sportowych, stają się postaciami o zasięgu globalnym, a ich występy wpisują się w szerszą historię igrzysk.
Teraz scena jest większa.
„Staram się nie myśleć zbytnio o presji” – powiedział w tym tygodniu Stolz. „Kiedy dojdziesz do granicy, robisz to samo od lat. Wszystko wokół ciebie to tylko hałas. „
IZaczęło się na zamarzniętym stawie za domem rodzinnym w Kewaskum w stanie Wisconsin – około 70 km na północ od Milwaukee – gdzie pięcioletni Jordan Stolz po raz pierwszy wszedł na lód w niebieskiej kamizelce ratunkowej, okrążając ręcznie oczyszczony owal, podczas gdy jego rodzice obserwowali sytuację z brzegu.
Jego matka, Jane, bardziej pamięta strach niż romans. Kamizelki ratunkowe pozostały na sobie, dopóki jego ojciec nie przewiercił się w powierzchni i nie udowodnił, że grubość sięga kilku stóp. Dopiero wtedy zgodziła się pozwolić im swobodnie jeździć.
Igrzyska Olimpijskie 2010 stały się wyjątkiem w przypadku domów zbudowanych z myślą o przebywaniu na świeżym powietrzu. Przez dwa tygodnie telewizor był włączony. Dzieciaki siedziały i patrzyły, jak gwiazda short tracku Apolo Anton Ohno zdobywa ostatnie trzy ze swoich ośmiu medali olimpijskich. Prędkość – prawdziwy prędkość – wyglądała inaczej niż wszystko, co widzieli wcześniej.
Podczas tych pierwszych zim jazda na łyżwach nie była jeszcze treningiem. Były to powtórzenia zamaskowane zabawą: okrążenia przy domowym świetle, zimne poranki, powolne kształtowanie równowagi i kontrola krawędzi na długo, zanim ktokolwiek nazwał to techniką.
Stolz stwierdził, że gdyby do Pettit National Ice Centre nie było 40 minut drogi, jego ścieżka mogłaby zawęzić się gdzie indziej. Geografia, podobnie jak talent, ukształtowała to, co było dalej.
W Pettit dźwięk zwykle pojawia się przed widokiem – delikatny syk stali krojącej świeży lód, rytm tak równy, że ledwo przypomina wysiłek. Potem rozmazana plama: Stolz w ruchu, z nisko opuszczoną głową, nieruchomymi ramionami, podczas gdy nogi strzelają pod nim jak tłoczyska.
W większość popołudni lodowisko jest prawie puste. Kilku młodszych łyżwiarzy dryfuje w stronę desek. Czasami rodzic podnosi wzrok znad telefonu. Najszybszy człowiek w sporcie często trenuje w praktycznej anonimowości, zapętlając owal, podczas gdy amerykańska kultura sportu nadal traktuje łyżwiarstwo szybkie jako coś, co zdarza się co cztery lata.
W Holandii Stolz to już coś innego. Łyżwiarstwo szybkie zajmuje coś bliższego przestrzeni kulturalnej, jaką zajmuje się NFL w Stanach Zjednoczonych. Potrafi spacerować ulicami miasta i zostać rozpoznany przez ludzi, którzy nigdy nie weszli na lodowisko. W Wisconsin nadal może przejść przez sklep spożywczy niezauważony. Wydaje się, że czuje się komfortowo żyjąc w obu rzeczywistościach.
Kiedy chce dystansu od obu, udaje się w cichsze miejsce. Rodzina Stolz od lat spędza wakacje na Alasce, łowiąc ryby i wędrując. Trening może być brutalny – żartuje o burzach gradowych pojawiających się nie wiadomo skąd – ale uroku stanowi izolacja. Żadnego hałasu. Żadnych oczekiwań. Tylko praca.
TStolz po raz pierwszy uwierzył, że igrzyska olimpijskie mogą być realistycznym marzeniem, gdy miał około 15 lat, kiedy jego czasy zaczęły gwałtownie oddzielać się od jego grupy wiekowej. W wieku 16 lat, kiedy po raz pierwszy przebiegł na łyżwach dystans 500 m w 34 sekundy i zdobył swój pierwszy tytuł mistrza kraju w USA, zaczął mierzyć się z czołówką tego sportu, a nie z własnym pokoleniem.
Mniej więcej w tym czasie spędził sezon blisko współpracując z Shani Davis, the kolejny mistrz olimpijski w biegu na 1000 m i ostatnia prawdziwa amerykańska gwiazda crossovera na długim torze, której wpływ wykraczał poza mechanikę. Davis był bezlitosnym realistą: nigdy nie było 10 na 10. Może szóstka lub siódemka. Pomysł utknął w miejscu – sposób pomiaru wydajności pozostawiał miejsce na ciągłe doskonalenie, a nie satysfakcję. Słychać to nawet teraz w sposobie, w jaki Stolz mówi. Dobry. Nigdy idealnie.
Wyniki pojawiły się szybko. Debiut olimpijski w wieku 17 lat w Pekinie. Wszechstronny mistrz świata w wieku 20 lat – najmłodszy od czasów Heidena. Siedem tytułów mistrza świata przed 21.
Ale to, co odróżnia Stolza od większości elitarnych skaterów, to nie tylko to, jak szybko stał się zawodnikiem. To właśnie wtedy zaczął traktować prędkość jako coś, co należy opracować, a nie gonić.
Długi utwór przemawia do niego, ponieważ jego zdaniem jest uczciwy. Trenujesz. Stajesz się silniejszy. Spędzasz czas. Nikt nie może cię znokautować poprzez chaos lub kontakt. Wyniki są ustalane na długo przed strzałem startowym.
To nastawienie rozciąga się na sprzęt. Sfrustrowany niespójnościami produkcyjnymi, Stolz spędził kiedyś sześć godzin w fabryce ostrzy, sprawdzając ręcznie 77 par ostrzy, szukając drobnych różnic w zgięciu i nachyleniu, które mogłyby wytworzyć, jak to nazywa, „wolną prędkość”.
Każdy krok staje się danymi, każdy zakręt problemem fizycznym. Nawet podczas treningów woli prowadzić własne okrążenia niż wybierać członków drużyny, chcąc, aby wysiłek – i izolacja – odzwierciedlały warunki wyścigu.
Wyniki ostatnich dwóch sezonów graniczyły z surrealistycznymi. Seria zwycięstw w Pucharze Świata sięga lat dwudziestych. Wyścigi wygrywano nie dzięki dramatycznym wzrostom, ale dzięki stałemu, klinicznemu demontażowi. Pod każdym względem jest następną supernową w tym sporcie – tyle że nie płonie. Nuci.
Perfekcja, nawet cicha doskonałość, nie przychodzi bez tarcia. Ubiegły rok był dla Stolza testem w stopniu, jakiego żaden stoper nie był w stanie zmierzyć – wypadki, choroby, przerwy w treningach.
Łyżwiarstwo szybkie ma mniej zmiennych niż większość sportów na świeżym powietrzu, ale nie ma ich wcale. Temperatura lodu. Grubość. Miękkość powierzchni. Wszystko to ma znaczenie. Stolz mówi o „szybkim lodzie” jak technik: zimniejsze i twardsze nawierzchnie pozwalają jechać wyżej; bardziej miękki lód powoduje, że toniesz i tracisz ślizg.
Tor w Mediolanie – zbudowany jako tymczasowy obiekt olimpijski po odrzuceniu planów dotyczących lodowiska w Piné – dodaje warstwę nieprzewidywalności na początku igrzysk, zanim załogi dotrą dokładnie tam, gdzie chcą. Stolz nie przejmuje się tymi niepewnościami. Kataloguje je.
To samo dotyczy sławy. Reklamy, zainteresowanie mediów, rosnące poparcie dla portfolio – nic z tego, jego zdaniem, nie zmienia wyników wyścigu. Po wystrzale następuje tylko egzekucja. Dlatego też pytany o nazwisko swojego największego rywala olimpijskiego często otrzymuje tę samą odpowiedź.
Się.
In Mediolan, wioska olimpijska i strefy medialne stają się z dnia na dzień coraz głośniejsze. Buczą wozy transmisyjne. Sztab reprezentacji narodowej porusza się w ciasnych pętlach logistycznych. Pierwsze dłuższe sesje są już na tyle blisko, że czas wydaje się być skompresowany.
Stolz twierdzi, że tym razem podoba mu się bardziej niż w Pekinie cztery lata temu. On jest starszy. Bardziej pewny tego, gdzie on pasuje w sporcie i gdzie sport wpasowuje się w niego. Celowo stara się, aby igrzyska olimpijskie sprawiały wrażenie kolejnych mistrzostw świata, kontrolując rutynę.
Zapytany, jak czuje się gotowy, odpowiada tak samo, jak przez cały tydzień.
Dziewięćdziesiąt pięć procent. Dobry. Nie idealne.
Na igrzyskach olimpijskich ostatnie 5% to miejsce, w którym żyje historia. Marginesy, które zapewniły Stolzowi dominację przez ostatnie trzy zimy, będą tymi samymi, które tutaj zadecydują o wszystkim. Jeden niedoskonały róg. Jedna krawędź ostrza odrobinę za płytka. Jeden moment, w którym do środka wdziera się hałas.
W środę o zmierzchu na zachodnich przedmieściach Mediolanu ponownie wkroczy na olimpijski lód, w hałas, nad którym nie może do końca zapanować, w wyścigi mierzone w setnych i kariery mierzone w wynikach.
Bieg na 1000 m należy do Holandii już od trzech igrzysk olimpijskich z rzędu. Jednak nawet holenderski gwiazdor Kjeld Nuis – niepokonany w swojej karierze olimpijskiej – przyznał we wtorek, że krajobraz się zmienił. „Oczywiście, jeśli będziesz rywalizować, możesz wygrać, ale nie miałoby to żadnego sensu, gdybym miał to teraz powiedzieć” – powiedział. „Dla mnie miejsce na podium to najlepsze, co mogę zdobyć”.
Jeśli wszystko zadziała – jeśli kalibracja się utrzyma, jeśli krawędzie będą czyste, jeśli cisza w środku pozostanie głośniejsza niż hałas na zewnątrz – Stolz może pozostawić te Igrzyska w tej samej historycznej przestrzeni, którą Heiden wyrzeźbił prawie pół wieku temu.
Jeśli nie, zrobi to, co zawsze. Regulować. Mierzyć. Oczyścić.
Tak czy inaczej, ustawi się w kolejce, usiądzie na starcie i poczeka na broń. Gotowe w dziewięćdziesięciu pięciu procentach. Reszta zostanie rozstrzygnięta na pełnych obrotach.
„Staram się nie myśleć o tym wszystkim, co ludzie powiedzą. Skupiam się po prostu na tym, jak się czuję i co według mnie jest możliwe” – powiedział Stolz. „Wiele rzeczy jest możliwych, ale muszę to zrobić”.


















