Po latach rządów autorytarnych istnieje nadzieja, że wybory w Bangladeszu wprowadzą kraj na ścieżkę demokracji.
Po raz pierwszy ludzie będą mogli zabrać głos od czasu masowego powstania studenckiego w 2024 r., które doprowadziło do obalenia najdłużej urzędującego premiera kraju, szejka Hasiny.
Przeczytaj więcej: Bangladesz głosuje w pierwszych wyborach powszechnych od krwawego obalenia szejka Hasiny
To był dzień, w którym świat zobaczył, jak pokolenie Z obala autokratę.
Niegdyś ikona demokracji i postępu gospodarczego, Hasina przebywa obecnie na dobrowolnym wygnaniu w Indiach, skazana na śmierć za nakazanie brutalnego stłumienia protestujących.
ONZ szacuje, że w niecałe dwa miesiące zginęło 1400 osób.
Jej partia, niegdyś dominująca Liga Awami, została wykluczona z udziału w tych wyborach, co podważa twierdzenia rządu tymczasowego, że będą to całkowicie wolne i uczciwe wybory.
Ale przynajmniej po raz pierwszy od bardzo długiego czasu są to wybory, których wynik trudno przewidzieć.
Wielu będzie postrzegać to jako test pozwalający ocenić siłę i wpływ głosowania młodzieży oraz ruchów studenckich w innych częściach świata, np. w Nepalu.
W obu krajach eksplodowała frustracja spowodowana brakiem pracy i powszechną korupcją, pozbawiając ugruntowanych od dawna przywódców.
Prawda jest jednak taka, że w tym głosowaniu na powierzchni dominuje stara gwardia.
Liderem i największą partią jest Partia Nacjonalistyczna Bangladeszu, na której czele stoi Tarique Rahman, syn byłej premier Khaledy Zii.
Należy do dobrze ugruntowanej dynastii.
Przeczytaj więcej:
Nie żyje pierwsza kobieta-premier Bangladeszu
Indie schodzą po linie, ukrywając obalonego premiera Bangladeszu
Jest też Dżamaat-e-Islami, zakazany przez Hasinę i oddany prowadzeniu kraju zgodnie z prawem islamskim.
W grudniu kierowana przez studentów Narodowa Partia Obywatelska (NCP) podjęła kontrowersyjną decyzję o sojuszu ze znacznie starszą partią.
Podział wśród młodych wyborców może ograniczyć wpływ polityczny i wpływ młodych wyborców.
Jednak jest ich wielu; według Komisji Wyborczej około 45% ze 128 milionów zarejestrowanych wyborców to osoby w wieku od 18 do 33 lat.
Nikt jeszcze nie wie, co zrobią, ani że wielu wyborców Ligi Awami nie będzie w stanie poprzeć ich partii. Jak dotąd istnieją pewne wczesne oznaki niskiej frekwencji wyborczej w bastionach Awami.
Ale szerzej, w Bangladeszu wisi także wiele nadziei i optymizmu.
Istnieje poczucie podekscytowania, ludzie swobodnie mówią o swoich nadziejach, a otwartość nie była widoczna w poprzednich wyborach.
Wielu uważa, że może to być głosowanie definiujące epokę po latach autokracji i szansa na przeżycie prawdziwej rywalizacji, która nie wydaje się ustalona.
Trendem, na który warto zwrócić uwagę, jest rola rosnących nastrojów antyindyjskich.
Po latach dobrosąsiedzkich stosunków wielu wyborców, zwłaszcza młodych, oskarża Delhi o apodyktyczność i wspieranie reżimu Hasiny kosztem demokracji.


















