Gisele Pelicot w swoim pierwszym wywiadzie telewizyjnym od czasu, gdy jej były mąż i 50 innych mężczyzn zostali skazani za gwałt, przekazała inspirującą wiadomość osobom, które doświadczyły wykorzystywania seksualnego.

73-latka ujawniła także, że przed procesem zdecydowała się zrzec się anonimowości, aby walczyć w imieniu „kolektywu” i udowodnić innym ofiarom, że „oni też mogą”.

„Wstyd cię nie opuszcza” – powiedziała w tym tygodniu. Przykleja się do skóry. A ten wstyd to podwójne zdanie, to cierpienie, które sobie zadajesz.

„Powiedziałem sobie, że walka z tym na poziomie indywidualnym jest także walką o kolektyw. Powiedziałem, że jeśli ja mogę to zrobić, inni też mogą. Moje przesłanie nadziei dla wszystkich ofiar brzmi: „Nigdy nie wstydźcie się”.

Wywiad z Francja Telewizja 5 ukazuje się nieco ponad rok po tym, jak pani Pelicot odważnie oglądała w sądzie, jak Dominique Pelicot – jej mąż od pół wieku – został skazany na 20 lat więzienia za gwałt i napaści na tle seksualnym. Uznano go winnym wszystkich zarzutów.

Około 50 innych mężczyzn zostało również skazanych na kary więzienia od trzech do 15 lat więzienia za gwałty i napaści na tle seksualnym wobec pani Pelicot. Inny mężczyzna został skazany za odurzenie i zgwałcenie własnej żony z pomocą Dominique’a.

Pani Pelicot, która stała się symbolem walki z przemocą seksualną, zabierała głos przed publikacją swoich nadchodzących wspomnień Et la joie de vivre, co można przetłumaczyć jako Hymn do życia: wstyd musi zmienić strony.

W książce Francuzka opowiada historię swojej odwagi i przetrwania. We fragmentach opublikowanych w tym tygodniu w „Le Monde” opisuje dzień, w którym w listopadzie 2020 r. zawalił się jej świat, kiedy jej ówczesny mąż został wezwany przez policję w związku z zarzutami o podnoszenie spódnicy.

Gisele Pelicot w swoim pierwszym wywiadzie telewizyjnym od czasu, gdy jej były mąż i 50 innych mężczyzn zostali uwięzieni za zgwałcenie, przekazała inspirującą wiadomość osobom, które doświadczyły wykorzystywania seksualnego

Gisele Pelicot w swoim pierwszym wywiadzie telewizyjnym od czasu, gdy jej były mąż i 50 innych mężczyzn zostali uwięzieni za zgwałcenie, przekazała inspirującą wiadomość osobom, które doświadczyły wykorzystywania seksualnego

73-letnia pani Pelicot ujawniła, że ​​zdecydowała się zrzec się anonimowości przed procesem, aby walczyć w imieniu „kolektywu” i udowodnić innym ofiarom, że „oni też mogą” (Na zdjęciu: pani Pelicot rozmawia z dziennikarzami w grudniu 2024 r.)

73-letnia pani Pelicot ujawniła, że ​​zdecydowała się zrzec się anonimowości przed procesem, aby walczyć w imieniu „kolektywu” i udowodnić innym ofiarom, że „oni też mogą” (Na zdjęciu: pani Pelicot rozmawia z dziennikarzami w grudniu 2024 r.)

Dominique Pelicot został skazany na 20 lat więzienia

Dominique Pelicot został skazany na 20 lat więzienia

Pani Pelicot towarzyszyła mu i była zupełnie nieprzygotowana na bombę dostarczoną przez funkcjonariusza Laurenta Perreta.

Stopniowo i ostrożnie wyjaśniał, jak mężczyzna, którego uważała za kochającego męża i którego określiła jako „super faceta”, w rzeczywistości uczynił ją nieświadomą ofiarą swoich perwersji.

„Będę wam pokazywać zdjęcia i filmy, które wam się nie spodobają” – oznajmiła funkcjonariuszka, relacjonuje w książce.

Pierwsza przedstawiała mężczyznę gwałcącego kobietę leżącą na boku i ubraną w pas do pończoch.

„To ty jesteś na tym zdjęciu” – powiedział funkcjonariusz.

Następnie pokazał jej kolejne zdjęcie, a potem kolejne – zaczerpnięte z kolekcji zdjęć, które Dominique robił swojej żonie przez lata, kiedy regularnie pozbawiał ją przytomności, mieszając jej jedzenie i napoje z narkotykami, aby nieznajomi, których zaprosił do domu, mogli ją zaatakować podczas kręcenia filmu.

Pani Pelicot nie mogła uwierzyć, że bezwładna kobieta na zdjęciach to ona.

– Nie rozpoznałem poszczególnych osób. Ani ta kobieta. Jej policzek był taki zwiotczały. Jej usta są takie bezwładne. Była szmacianą lalką” – pisze w swojej książce.

„Mój mózg przestał pracować w biurze zastępcy sierżanta policji Perreta”.

Szokująca sprawa i jej odwaga w żądaniu, aby była ona rozpatrywana na posiedzeniu jawnym, pobudziły narodową refleksję nad zgubą kultury gwałtu. Wstrząsający proces zakończył się w grudniu 2024 r. wyrokami skazującymi dla wszystkich 51 oskarżonych.

W swojej książce pani Pelicot ujawniła również, jak jej partner Jean-Loup, którego poznała latem 2023 r., stał się jej filarem siły w miarę zbliżania się procesu.

Pani Pelicot twierdzi, że decyzja o zrzeczeniu się anonimowości podczas procesu sprawiła, że ​​poczuła się mniej samotna (na zdjęciu przed budynkiem sądu w Awinionie, listopad 2024 r.)

Pani Pelicot twierdzi, że decyzja o zrzeczeniu się anonimowości podczas procesu sprawiła, że ​​poczuła się mniej samotna (na zdjęciu przed budynkiem sądu w Awinionie, listopad 2024 r.)

W swojej książce pani Pelicot ujawniła również, jak jej partner Jean-Loup, którego poznała latem 2023 r., stał się jej filarem siły w miarę zbliżania się procesu (na zdjęciu z października 2025 r.).

W swojej książce pani Pelicot ujawniła również, jak jej partner Jean-Loup, którego poznała latem 2023 r., stał się jej filarem siły w miarę zbliżania się procesu (na zdjęciu z października 2025 r.).

Ujawnia, jak Jean-Loup wydrukował 400-stronicowy akt oskarżenia, który jej prawnicy kazali jej przeczytać, aby nie musiała czytać go na ekranie.

Opisuje także, jak czytając wszystkie przerażające szczegóły tego, co przeżyła, stała się gotowa stanąć przed salą sądową, ze względu na wiarę w swój związek i wiek.

„Nie bałam się swoich zmarszczek ani ciała. Kochałam Jean-Loupa, a on kochał mnie. Moje szczęście też odegrało pewną rolę.

We fragmentach książek pani Pelicot stwierdza również, że zaakceptowanie możliwości procesu za zamkniętymi drzwiami chroniłoby jej sprawców i pozostawiłoby ją samą z nimi w sądzie, „zakładniczkę ich wyglądu, kłamstw, tchórzostwa i pogardy”.

– Nikt nie będzie wiedział, co mi zrobili. Nie byłoby tam ani jednego dziennikarza, który napisałby swoje nazwisko obok swoich zbrodni” – wyjaśnia. „Przede wszystkim żadna kobieta nie mogła wejść i usiąść na sali sądowej, żeby czuć się mniej samotna”.

73-latka dodaje, że gdyby była o dwadzieścia lat młodsza, „może nie odważyłabym się odmówić przesłuchania za zamkniętymi drzwiami”.

„Bałabym się tych spojrzeń” – pisze. „Te przeklęte spojrzenia, z którymi zawsze musiała się zmagać kobieta mojego pokolenia, te przeklęte spojrzenia, które sprawiają, że rano wahasz się między spodniami a sukienką, które podążają za tobą lub cię ignorują, schlebiają ci i zawstydzają. Te przeklęte spojrzenia, które powinny ci powiedzieć, kim jesteś i ile jesteś wart, a potem porzucić, gdy dorośniesz.

Mówi, że czuła się „odżywiona i ogrzana” przez „tłum na zewnątrz, puchnący i eskortujący mnie każdego dnia” w pobliżu kortu. „Ten tłum mnie uratował”.

W wywiadzie dla magazynu Télérama Gisèle powiedziała, że ​​jej prawie 50-letnie małżeństwo z Dominique Pelicot nie zostało zbudowane wyłącznie na kłamstwach i że jej książka „nie jest historią kobiety, która zaznała tylko bólu”.

„Jestem bezwarunkową optymistką” – powiedziała. Pomimo tego, czego doświadczyłam i mimo tego, że mam 73 lata, żyję i pozwalam sobie na szczęście. Można nawiązać przyjaźnie, a nawet zakochać się na nowo.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj