Miliband-złudzony-net-zero

Ed Miliband „nie nadaje się do określonego celu” i nie odezwie się do swoich krytyków (Zdjęcie: Getty)

Sekretarz ds. Energii nie zajmuje się tą sprawą. Odrzuca krytykę jako spisek prawicowej prasy lub chciwych koncernów naftowych, które zarzucają mu „bzdury i kłamstwa”. I prawdą jest, że niektóre ataki mają charakter osobisty. To jest polityka. Ale Miliband powinien odpowiedzieć faktami. On nie.

Zamiast tego wygłasza wielkie, radykalne twierdzenia na temat powodzenia swojej polityki, ignorując jednocześnie twarde fakty w terenie. Mówi pokrycie Wielkiej Brytanii turbinami wiatrowymi i panelami słonecznymipodczas gdy blokowanie nowych poszukiwań ropy i gazu, wbrew wszelkim dowodom, obniży rachunki i zwiększy bezpieczeństwo energetyczne. Teraz rzucił mu wyzwanie ktoś, kogo nie można zlekceważyć jako prawicowego wariata, który właśnie określił swoje zerowe obciążenie netto jako „nieprzydatne do celu”.

Nie, nie jest Nigela Farage’a. Albo sekretarz energii cienia torysów Claire Coutinho. Chodzi o byłego premiera Partii Pracy, Sir Tony’ego Blaira. Kto dokładnie wie, jaki jest Miliband i nie lubi tego. Dziś rano podzielił się podejściem Milibanda i to nie po raz pierwszy. Jego zespół doradców, Instytut Tony’ego Blaira, opublikował raport, w którym argumentuje, że Partia Pracy powinna wyrzucić strategię Milibanda dotyczącą zielonej energii skupić się na tym, co naprawdę ważne, czyli na obniżaniu cen energii.

Z raportu wynika, że ​​jego przyspieszone wykorzystanie odnawialnych źródeł energii spowoduje wzrost cen energii elektrycznej i wyniszczenie przemysłu, nie powodując jednocześnie spowolnienia zmian klimatycznych. Oznacza to również marnowanie 1,5 miliarda funtów rocznie na płacenie farmom wiatrowym za wyłączanie, gdy podaż przekracza popyt. Konkluzja raportu jest bez ogródek: „W kraju odpowiedzialnym za mniej niż 1% globalnych emisji nie jest to przywództwo klimatyczne – to teatr klimatyczny”.

Co najważniejsze, wzywa Milibanda do zniesienia 38% podatku od nieoczekiwanych zysków od ropy i gazu oraz zniesienia zakazu wydawania nowych licencji na Morzu Północnym. W ten sposób Wielka Brytania mogłaby wyprodukować 7,5 miliarda baryłek i dodać do gospodarki 165 miliardów funtów. Nawet ambitne scenariusze zerowej emisji netto wymagają ropy i gazu po roku 2050. Zamiast je produkować, będziemy je importować po ogromnych kosztach i przy wyższych emisjach.

Z raportu wynika, że ​​jeśli Miliband nie ustąpi, nasze rachunki za energię wzrosną. Ale Miliband będzie po prostu brnął dalej, pomijając koszty i ryzyko, i zamiast tego będzie gadał o spiskach.

Dlatego przyciąga taki ogień. Jego odmowa zaangażowania się w rzeczywistość gospodarczą doprowadza ludzi do szaleństwa. Zobacz, jak mówi, uderza pięścią w powietrze i przewraca oczami, a krytycy dochodzą do wniosku, że dał się zwieść. Jego polityka z pewnością taka jest. To nie ja tak mówię. Dokładnego słowa użył wiodący brytyjski ekspert ds. energetyki.

Profesor Dieter Helm z Oksfordu twierdzi, że pewne aspekty celu Milibanda w zakresie dekarbonizacji energii elektrycznej na rok 2030 opierają się na „złudzeniu”, argumentując, że harmonogram ignoruje praktyczne ograniczenia i pełne koszty odnawialnych źródeł energii.

Profesor Helm kwestionuje twierdzenia, że ​​zero netto obniży rachunki, ostrzegając, że zamiast tego może spowodować zwiększenie kosztów. Milibanda to nie obchodzi. Odmawia zaangażowania. Będzie po prostu narzekał na prawicę i będzie kontynuował dziecinną politykę, która może kosztować naród setki miliardów funtów.

Dzisiaj rzecznik Milibanda w odpowiedzi na raport Blaira ponownie stwierdził, że misja Milibanda w zakresie czystej energii to jedyny sposób na trwałe obniżenie rachunków, zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego i utworzenie tysięcy miejsc pracy.

To po prostu kolejne niepotwierdzone bzdury. To uzależni nas od chińskiej technologii, zagrażając jednocześnie istniejącym miejscom pracy w sektorze naftowym i gazowym i nie tworząc prawie żadnych zielonych miejsc pracy.

I zastanawia się, dlaczego ludzie mówią, że jego plany są złudne i nieodpowiednie. To nie jest pogląd skrajny ani prawicowy spisek. To zdrowy rozsądek. Którego Miliband po prostu nie ma.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj