Przy wejściu do siedziby NATO zniekształcona stalowa belka ze 107. piętra północnej wieży World Trade Center upamiętnia atak na Stany Zjednoczone z 11 września. Na dołączonej tablicy widnieje informacja, że w ciągu 24 godzin NATO po raz pierwszy w swojej historii powołało się na klauzulę wzajemnej obrony sojuszu, wyruszając na wojnę w imieniu USA
Jednak w tym tygodniu na spotkaniu czołowych urzędników NATO ds. obrony przesłania o jedności transatlantyckiej zostały wyciszone, gdy europejscy sojusznicy pogodzili się z rzeczywistością napędzaną przez Trumpa, że muszą teraz przejąć odpowiedzialność za własną obronę.
Na początku tego tygodnia w Brukseli dużo mówiło się o „zwiększeniu aktywności”, w miarę jak sojusznicy Ameryki z NATO opracowywali szczegółowe posunięcia mające na celu zwiększenie dostaw broni, rozwikłanie węzłów logistycznych i dostarczenie większej liczby kul i rakiet na pola bitwy na Ukrainie.
Dlaczego to napisaliśmy
Podczas gdy urzędnicy ds. bezpieczeństwa USA i Europy zbierają się w tym tygodniu na kluczowych spotkaniach, przywódcy podejmują kroki, aby zaradzić zmianom w tradycyjnym sojuszu transatlantyckim.
Wysiłki te przynoszą owoce: chociaż Stany Zjednoczone niemal całkowicie wycofały bezpośrednią pomoc dla Ukrainy, Europa zjednoczyła się, aby wypełnić tę lukę, według raport opublikowane w środę przez Kiloński Instytut Gospodarki Światowej.
Urzędnicy NATO ogłosili także nową misję mającą na celu wzmocnienie bezpieczeństwa w Arktyce – posunięcie to jest powszechnie postrzegane jako sposób na uspokojenie żądań prezydenta Donalda Trumpa dotyczących kontroli nad Grenlandią, biorąc pod uwagę jego niechęć do wykluczenia użycia siły militarnej w tym celu.
„Zasadniczo ważne jest, abyśmy wspólnie zrozumieli, że (pan Trump) ma tu ważną sprawę” – powiedział Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte na środowej konferencji prasowej. Rutte pochwalił prezydenta Trumpa jako katalizator, który zmusił członków NATO do zwiększenia swoich wkładów do budżetu obronnego, aby osiągnąć lub przekroczyć docelowy poziom 2% PKB i zobowiązać się do osiągnięcia poziomu 5% do 2035 r.
Pomimo pozorów współpracy, oczekuje się, że podstawowe napięcia w sojuszu będą towarzyszyć urzędnikom ds. obrony USA i Europy podczas piątkowej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, podczas której czołowi Demokraci, tacy jak republikanka Alexandria Ocasio-Cortez, mają nadzieję zapewnić europejskich sojuszników, że przeciwnicy Trumpa widzą bardziej skuteczną drogę naprzód opartą na współpracy. Sekretarz stanu USA Marco Rubio przewodzi dużej delegacji i oczekuje się, że przyjmie ton bardziej oparty na współpracy, nadal broniąc polityki administracyjnej.
Mimo to w sojuszu panuje nastrój, który niektórzy analitycy bezpieczeństwa porównują do małżeństwa, które „godzi się z faktem, że partner może już cię nie kochać” – mówi Nathalie Tocci, profesor w Szkole Zaawansowanych Studiów Międzynarodowych w Europie na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa.
Dodaje, że niektórzy członkowie NATO borykają się z problemami zaufania. Ona i inne osoby wspominają przyjęcie na czerwonym dywanie prezydenta Rosji Władimira Putina na Alasce zeszłego lata przez prezydenta Trumpa; uwagi Trumpa minimalizujące wkład sojuszników z NATO walczących w Afganistanie, wywołujące protesty w zeszłym miesiącu w Danii (która miała najwyższy wskaźnik ofiar śmiertelnych na mieszkańca spośród wszystkich amerykańskich sojuszników z NATO); i jego Gabinet Owalny krytykujący prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego rok temu.
„Nadejdzie czas na odbudowanie innych, zdrowszych relacji” – dodaje profesor Tocci, który był także specjalnym doradcą dwóch wysokich przedstawicieli Unii Europejskiej ds. polityki zagranicznej.
„Ale prawdopodobnie potrzebujesz chwili dystansu, zanim znów będziesz mógł zostać dobrymi przyjaciółmi”.
Hegseth schodzi, wchodzi „zaklinacz Trumpa”.
W tym kontekście sekretarz generalny Rutte został w środę zapytany, czy nieobecność sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha na tegotygodniowym spotkaniu ministrów obrony NATO – z udziałem Elbridge’a Colby’ego, podsekretarza obrony ds. polityki – sygnalizuje spadek zaangażowania USA w sojusz.
Niektórzy analitycy twierdzą, że Colby był wymownym wyborem na pełnomocnika: Argumentował, że „musimy wybrać Azję”, ustalając priorytetowo zasoby wojskowe USA ze względu na zagrożenie ze strony Chin.
Jest to perspektywa polityczna zawarta w nowej amerykańskiej Strategii Obrony Narodowej, która ocenia Rosję jako „trwałe, ale możliwe do opanowania zagrożenie dla wschodnich członków NATO”. W raporcie w szczególności nie scharakteryzowano Moskwy jako zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych ani dla sojuszu w szerszym ujęciu, – zauważyli analitycy.
Rutte powitał w czwartek Colby’ego w siedzibie NATO z retoryczną hojnością, która zapewniła mu przydomek „zaklinacza Trumpa” w ramach sojuszu.
Podsekretarz obrony „przez lata konsekwentnie i skutecznie wspierał Europę i Kanadę, aby naprawdę zwiększyć wydatki na obronę” – powiedział Rutte. Stany Zjednoczone, będąc niezłomnym sojusznikiem NATO, „muszą także zająć się sytuacją na Pacyfiku” – dodał.
Ze swojej strony pan Colby pochwalił „elastyczny realizm” nowej Strategii Obrony Narodowej swojej administracji, za nacisk na sojusz „oparty na partnerstwie, a nie na zależności” oraz Europę, która „przewodzi” konwencjonalnej obronie NATO.
Dodał, że Stany Zjednoczone będą w dalszym ciągu zapewniać Europie opiekę w ramach odstraszania nuklearnego.
Arctic Sentry i misja NATO
Perspektywa zbliżenia się sił rosyjskich do terytorium Ameryki przyciąga jednak uwagę administracji Trumpa. Stanowiło to część logiki stojącej za środowym wystrzeleniem Arctic Sentry, powiedział oficer wojskowy NATO zastrzegający sobie anonimowość. Misja będzie obejmowała ćwiczenia regionalne pod jednym dowództwem NATO, mające na celu przeciwstawienie się wpływom Rosji i Chin w regionach, które urzędnicy NATO nazywają „jednym z najbardziej strategicznie znaczących” regionów na świecie.
Jeśli rosyjskie okręty podwodne przepłyną niezauważone przez wąskie gardło utworzone przez wyspy Wielkiej Brytanii, Islandię i Grenlandię (znane jako przepaść GIUK) i wpłyną na głęboki, otwarty Atlantyk, znacznie trudniej będzie je wykryć.
„Bardzo trudno jest wyśledzić tam okręty podwodne” – dodał oficer wojskowy NATO. „Te łodzie podwodne stanowią zatem bardzo egzystencjalne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych – a także dla NATO – ponieważ mówimy o statkach zdolnych do przenoszenia broni nuklearnej”.
Inni postrzegali nową misję w Arktyce jedynie jako rebranding istniejących działań NATO w regionie w zakresie bezpieczeństwa. Niektórzy reporterzy zwrócili uwagę, że badania nie wykazują żadnych chińskich statków czających się w pobliżu Grenlandii; Urzędnicy NATO odparli, że wkrótce może to nastąpić, biorąc pod uwagę tempo topnienia lodu Arktyki.
Jak Ukraina wpływa na
Na razie, pomimo napięć w sojuszu, urzędnicy NATO podkreślają, jak szybko europejscy członkowie podejmują wysiłki, aby wypełnić lukę w zakresie bezpieczeństwa na kontynencie, w obliczu wycofywania się Stanów Zjednoczonych.
Na przykład do 2029 r. Niemcy wydadzą na obronę 181 miliardów dolarów, czyli ponad dwukrotnie więcej niż wydały w 2021 r., zauważył w środę Rutte, dodając, że jest to jeden z wielu przykładów.
Pochwalił także przeniesienie w tym tygodniu dwóch najwyższych dowództw NATO z oficerów amerykańskich do europejskich i pochwalił najnowszy fundusz NATO na dostarczanie broni dla Kijowa w walce z rosyjską inwazją cztery lata temu w tym miesiącu.
Lista priorytetowych wymagań dla Ukrainy (PURL), opublikowana po lipcowym spotkaniu Rutte i Trumpa, zachęca sojuszników do kupowania broni z USA dla Ukrainy.
Broni tej wciąż brakuje, gdyż Kijów znajduje się pod coraz większym ostrzałem Moskwy i zmaga się z dezercjami wyczerpanych żołnierzy. Według wysokiego rangą urzędnika NATO, który pod warunkiem zachowania anonimowości, w 2025 r. Rosja przeprowadziła 55 000 ataków dronów na Ukrainę, co stanowi pięciokrotny wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. Urzędnik dodał w środę, że liczba ofiar cywilnych na Ukrainie wzrośnie o 30% w porównaniu z 2024 rokiem.
Mimo to, chociaż około dwie trzecie z 32 członków NATO zobowiązało się do przyłączenia się do PURL, inni wstrzymują się z decyzją, która odzwierciedla nie tylko obawy budżetowe, ale także napięcia w stosunkach transatlantyckich, twierdzą analitycy.
Francja nie wniosła wkładu do funduszu, argumentując, że „nie może usprawiedliwiać wykorzystywania dolarów francuskich podatników na zakup amerykańskiej broni, a jednocześnie nalegać na strategiczną autonomię Europy” – zauważa Chatham House raport.
Takie obawy wynikają ze spekulacji niektórych europejskich dyplomatów i urzędników NATO, że Stany Zjednoczone mogą zmniejszać liczebność swoich żołnierzy w Europie, która od 2022 r. waha się od 75 000 do 105 000. Prezydent USA zasygnalizował w zeszłym tygodniu, że liczba ta pozostanie stała. Mimo to, zdaniem wielu analityków, stosunki transatlantyckie nie powrócą do historycznego status quo, nawet po zakończeniu administracji Trumpa.
„Wiemy, że stary porządek” – ostrzegł w zeszłym miesiącu premier Kanady Mark Carney – „nie wróci”.


















