The Administracja Trumpa jak wynika z nowego dochodzenia Kongresu, wydało ponad 1 milion dolarów na osobę na deportację części migrantów do krajów, z którymi nie mają powiązania, a wielu z nich zostało odesłanych do swoich krajów na dalszy koszt podatników.
A 30-stronicowy raport opublikowany w czwartek przez Senacką Komisję Spraw Zagranicznych Demokratów i udostępniony dziennikowi „The Guardian” szczegółowo opisuje, w jaki sposób rząd USA zapłacił ponad 32 miliony dolarów pięciu zagranicznym rządom – w tym niektórym z najbardziej skorumpowanych reżimów na świecie – w celu przyjęcia około 300 obywateli państw trzecich deportowanych z USA.
W najbardziej skrajnym przypadku administracja zapłaciła Rwandzie 7,5 mln dolarów plus szacunkowe 601 864 dolarów kosztów lotu za przyjęcie zaledwie siedmiu osób, czyli około 1,1 mln dolarów na osobę, jak wynika z zawartej w raporcie analizy danych dotyczących wydatków rządowych i zapisów lotów. W podobny sposób administracja zapłaciła Gwinei Równikowej 7,5 miliona dolarów za przyjęcie 29 osób, co kosztowało podatników szacunkowo 282 126 dolarów na osobę. Palau otrzymało 7,5 mln dolarów bez udokumentowanych lotów, Eswatini 5,1 mln dolarów za 15 osób, a Salwador 4,76 mln dolarów za około 250 osób.
Pracownicy komisji wskazali, że Departament Stanu realizuje umowy w sprawie deportacji do krajów trzecich z 70–80 krajami. Jak wykazało dochodzenie, ponad 80% migrantów wysłanych do tych krajów trzecich wróciło już do swoich krajów lub jest w trakcie tego robić, co rodzi pytanie, dlaczego w ogóle nie zostali deportowani bezpośrednio.
„Administracja Trumpa czasami płaci krajowi za przywóz ludzi, przewiezienie ich tam, a następnie płacenie za zabranie ich do kraju ojczystego. To nie ma sensu” – według raportu, który jest pierwszym tego rodzaju pod rządami drugiej administracji Trumpa, powiedział pracownikom komisji jeden z obecnych urzędników USA.
„To dla nich taktyka zastraszania, móc powiedzieć ludziom tutaj, w USA: jeśli nie dokonasz deportacji, możesz zostać wysłany do Sudanu Południowego. Możesz zostać wysłany do Eswatini” – powiedział Guardianowi członek komisji. „Naprawdę uważam, że to ogromny czynnik napędzający, zarówno ze względu na tempo, jak i sposób, w jaki to zrobili”.
Praktyka ta spowodowała, że rząd USA dwukrotnie płacił za podróże niektórych deportowanych. W jednym przypadku obywatela Jamajki wysłano do południowoafrykańskiego kraju Eswatini, którego koszt szacuje się na ponad 181 000 dolarów, a kilka tygodni później przewieziono go z powrotem na Jamajkę lotami finansowanymi przez USA. Rząd Jamajki publicznie oświadczył, że „nie odmówił powrotu żadnego z naszych obywateli”, zaprzeczając twierdzeniom administracji, że kraje trzecie wykorzystuje się tylko wówczas, gdy rządy krajowe odmawiają przyjęcia deportowanych z powrotem.
„Większą część ubiegłego roku spędziliśmy na słuchaniu o tym, jak musimy ograniczać ilość odpadów i wydatków” – powiedziała członkini. „Nie wydajemy milionów dolarów na pomoc zagraniczną, na oszczędzanie pieniędzy na opiekę nad dziećmi i macierzyństwo oraz na choroby, epidemie i głód na całym świecie, ale wydajemy je na to”.
Administracja broniła deportacji, twierdząc, że musi wysyłać migrantów do krajów trzecich, gdy są oni „tak wyjątkowo barbarzyńscy, że ich własne kraje nie przyjmą ich z powrotem”, jak napisał Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego w swoim oświadczeniu. Komunikat prasowy z czerwca.
Jednak raport dokumentuje wiele przypadków, w których władze lokalne były skłonne przyjąć swoich obywateli lub nigdy nie skontaktowano się z nimi prawidłowo.
Z akt sądowych wynika, że w kilku przypadkach amerykańskie organy imigracyjne i celne (ICE) nie zażądały dokumentów podróży z krajów pochodzenia lub nie zapewniły rządom wystarczającej ilości czasu na przetworzenie dokumentów. Prezydent Meksyku powiedziała, że jej rząd nigdy nie został poinformowany przed deportacją obywatela Meksyku do Sudanu Południowego, drugiego najbardziej skorumpowanego kraju na świecie, wynika z Międzynarodowa Przejrzystość.
W raporcie wskazano brak nadzoru nad milionami dolarów wysyłanymi do zagranicznych rządów, z których kilka udokumentowało przypadki korupcji i łamania praw człowieka. Gwinea Równikowa, który otrzymał 7,5 mln dolarów przyjąć 29 osób, według Transparency International zajmuje 172. miejsce na 182 kraje pod względem korupcji. Płatność przekracza całą pomoc USA udzieloną temu krajowi łącznie w ciągu ostatnich ośmiu lat.
Pomimo tych sygnałów ostrzegawczych nie ma dowodów na to, że Departament Stanu monitoruje sposób wykorzystania funduszy. Wydaje się, że departament polega na składaniu sprawozdań na temat wydatków przez same zagraniczne rządy, zamiast korzystać z niezależnych audytorów, którzy zazwyczaj nadzorują pomoc USA.
W przypadku Salwadoru, który otrzymał co najmniej 4,76 mln dolarów, ponad 250 Wenezuelczyków zostało wysłanych z USA i przetrzymywanych w więzieniu CECOT, gdzie organizacja Human Rights Watch udokumentowała wiarygodne doniesienia o torturach. Z raportu wynika, że administracja zwróciła także kilku przywódców gangów MS-13, którzy służyli jako informatorzy w USA, co podważa długotrwałe śledztwo federalne.
Dochodzenie pokazuje, że administracja realizowała te ustalenia w drodze nieprzejrzystych negocjacji obejmujących ustępstwa polityczne lub taktykę nacisku. Sudan Południowy zwrócił się o złagodzenie sankcji nałożonych na urzędników rządowych i amerykańskie inwestycje w ropę i gaz w zamian za przyjęcie zaledwie ośmiu deportowanych.
Być może najbardziej kontrowersyjne jest to, że administracja zawarła porozumienie z Iranem w sprawie deportacji 400 obywateli Iranu, w tym konwertytów chrześcijańskich, mniejszości etnicznych i dysydentów politycznych. Co najmniej osiem osób pierwszego lotu błagało, aby nie wysyłać ich w obawie o swoje życie.
„Jeden mężczyzna twierdzi, że próbował popełnić samobójstwo w amerykańskim ośrodku zatrzymań, próbując uniknąć odesłania do Iranu, ale mimo to został deportowany” – czytamy w raporcie.
W raporcie wyrażono także obawy, że administracja może wykorzystywać kraje trzecie do obchodzenia amerykańskiego prawa imigracyjnego. Od września 2025 r. większość migrantów przewożonych samolotem do krajów trzecich objęta była ochroną na mocy nakazu amerykańskiego sądu, co oznacza, że Stany Zjednoczone nie mogły legalnie wysyłać ich do krajów ojczystych ze względu na prawdopodobieństwo, że grozi im prześladowanie, tortury lub śmierć. Jednak w ciągu kilku dni od przybycia do Ghany i Gwinei Równikowej wielu z nich i tak zostało odesłanych.
Powiedział federalny sędzia okręgowy rozpatrujący deportacje do Ghany we wrześniu: „Działania te wydają się również częścią wzorca i szeroko zakrojonych wysiłków mających na celu uchylanie się od obowiązków prawnych rządu poprzez robienie pośrednio tego, czego nie może zrobić bezpośrednio”.
Senator Jeanne Shaheen, czołowa Demokratka w Komisji Spraw Zagranicznych, napisała we wstępie raportu: „W czasie, gdy administracja już nadwyręża swoje relacje z wieloletnimi sojusznikami, buduje relacje transakcyjne ze skorumpowanymi i wrogimi reżimami – nie wokół wspólnych interesów czy celów strategicznych, ale nieprzejrzystych umów, które nie służą amerykańskim podatnikom ani amerykańskiemu bezpieczeństwu”.
The Guardian zwrócił się do Departamentu Stanu z prośbą o komentarz w sprawie obaw poruszonych w raporcie.


















