Deacs mają passę zwycięstw! Po stracie aż 9 punktów w drugiej połowie, Wake Forest ponownie pokonało Cardinal i odniosło pierwsze zwycięstwo u siebie od 3 stycznia. Zwycięstwo daje Wake’owi drugą prostą i przesuwa ich na 4-8 w ACC, znacznie w zasięgu ataku grupy 6 drużyn z 5 lub 6 zwycięstwami w konferencjach tuż nad nimi.
Przez większą część pierwszej połowy mecz był w miarę wyrównany, aż do momentu, w którym Deacs schodzili z parkietu w końcowych 2:39 tercji. To pozwoliło Stanfordowi zakończyć połowę serią 11:0 i do przerwy objąć 9-punktowe prowadzenie. Największą różnicą między zespołami w pierwszej połowie były rzuty za 3 punkty – Cardinal zakończył połowę trafiając 8-18 (44%) z dystansu, a Wake 3-11 (27%).
Reklama
Druga połowa była dla „Deacs” prawdziwą kolejką górską. Za każdym razem, gdy Wake mocno naciskał, aby zmniejszyć prowadzenie do 5, Stanford natychmiast odpowiadał, zwiększając przewagę do 8 lub 9. Nowicjusz ze Stanford, Ebuka Okorie, był tak dobry, jak reklamowano, zdobywając 16 ze swoich 26 punktów w drugiej połowie, strzelając 6:13, dzięki czemu Wake nie odrobił strat.
Właśnie wtedy, gdy zaczęło wyglądać, że Deacs mogą nie pokonać garbu, Wake zamknął się w defensywie. W ostatnich 6 minutach meczu Deacs prowadzili Stanforda 2-10 strzelając z podłogi i zdobywając w sumie zaledwie 5 punktów. To pozwoliło Wake’owi zakończyć mecz serią 17-5 po końcowym czasie 6:42, odrobić straty 7 i wygrać mecz różnicą 5 punktów. Wysiłku w defensywie nie da się nie docenić – Cardinal zakończył drugą połowę strzelając zaledwie 9-25 z podłogi i 2-11 z 3. Zawodnicy Cardinal spoza Okorie zdobyli łącznie zaledwie 8 punktów, strzelając 3-12. Stanford ledwo zdołał wyprzedzić Juke Harrisa w drugiej połowie, zdobywając w sumie zaledwie 24 punkty w porównaniu do 18 punktów Juke w ostatnich 20 minutach meczu.
Może nie był to najważniejszy mecz, jaki Wake wygrał, ani najważniejszy, ale naprawdę miło było w końcu odnieść kolejne zwycięstwo u siebie. Po raz pierwszy od dawna atmosfera w Joelu na zakończenie meczu była niesamowita – wszyscy byli na nogach i wiwatowali, starając się pomóc Deacs wyjść na prowadzenie. Pomimo tego, jak źle rozpoczął się sezon, Wake’owi brakuje tylko dwóch meczów ACC do złapania dużej grupy 6 drużyn z 5 lub 6 zwycięstwami w konferencjach — wciąż jest szansa, że Wake może zyskać przewagę w rankingach i zakończyć sezon gdzieś około 10.
Miejmy nadzieję, że to zwycięstwo doda Deacs trochę dynamiki, a Clemson nr 20 przyjedzie do miasta w następną środę.
Idźcie Deacs!


















