Siatka handlarzy Jeffreyem Epsteinem rozciągała się aż do południowego wybrzeża Afryki – trzymana razem przez niewidzialne łańcuchy psychologicznej niewoli, które trzymały jego ofiary w sidłach przez lata.
„Niewidzialne łańcuchy to dobre określenie. Poczułam się, jakbym była niewidzialnie skuta kajdankami” – mówi 43-letnia Juliette Bryant.
„Nigdy nawet nie powiedziałem mojej rodzinie, nigdy nikomu nie mówiłem o tym, co się z nim stało, aż do jego śmierci”.
Juliette została zwerbowana z Cape Town przez Epsteina w 2002 roku jako studentka pierwszego roku uniwersytetu i aspirująca modelka. Mając zaledwie 20 lat, myślała, że jej życie wkrótce zmieni się na dobre.
„Po prostu wydawało się, że wszystkie moje marzenia się spełniły, ponieważ nasza rodzina borykała się z problemami finansowymi, a ja po prostu chciałam spróbować coś zmienić dla mojej rodziny”.
Juliette leciała do Nowego Jorku podczas swojej pierwszej zagranicznej podróży poza Republikę Południowej Afryki, trzy tygodnie po pierwszym spotkaniu z Epsteinem w restauracji w Cape Town z Billem Clintonem, który był tam na oficjalnej podróży uświadamiającej AIDS w towarzystwie aktorów Kevina Spacey i Chrisa Tuckera.
Ledwie minęły godziny po przybyciu do Nowego Jorku, gdy powiedziano jej, że wybiera się w podróż na Karaiby. Kierowca wysadził ją na pasie startowym lotniska Teterboro w New Jersey, a ona wsiadła do prywatnego odrzutowca, gdzie Epstein i kobiety, które – jak twierdzi – początkowo zwerbowała ją w Cape Town, czekały na lot na jego prywatną wyspę.
„Poklepał krzesło obok siebie… a potem podszedłem i usiadłem. To była bardzo zagmatwana sytuacja dla młodej osoby.
„Kiedy samolot wystartował, zaczął na siłę dotykać mnie między nogami, a ja po prostu spanikowałam i nagle zdałam sobie sprawę – o mój Boże, moja rodzina nie zobaczy mnie więcej, ci ludzie mogą mnie zabić, wiesz?
„One (kobiety) się śmiały. Byłem naprawdę przerażony”.
Jest mało prawdopodobne, że była jedyną młodą kobietą, którą Epstein sprowadził z Cape Town. E-maile z akt Epsteina zawierają szczegółowe informacje o lotach anonimowych podróżujących kobiet z Kapsztadu do Londynu, Atlanty i Nowego Jorku do końca 2018 r.
Juliette twierdzi, że nie została sprzedana innym mężczyznom, ale wielokrotnie zgwałcona przez Epsteina.
„Widywałem go podczas lunchu, śniadania i kolacji, a potem wzywano mnie do jego pokoju. Poza tym nie widywałem go zbyt często, zawsze był nieobecny w pracy.
„Spędzałem tam dużo czasu sam. Przesiadywałem przy basenie lub czytałem książki, a w kuchni znajdowałem też jednorazowe aparaty, do których zabierałem, więc przy okazji robiłem zdjęcia.”
Zdjęcia Juliette przeplatają się z promiennymi uśmiechami w objęciach innych młodych kobiet i zapadającymi w pamięć portretami opuszczenia i samotności.
„Wiesz, nie było jak uciec. Mieli mój paszport i do tego czasu wylądowaliśmy na jednej z karaibskich wysp, a potem zabrano nas helikopterem na jego wyspę. Po prostu nie było jak uciec. Nie mam dość sił, żeby odpłynąć. Nie byłbym w stanie tam dopłynąć”.
Przeczytaj więcej:
„Ja jestem za młoda, a on jest za stary”: pamiętniki ocalałych z Epsteina
Epstein poprosił personel o zainstalowanie w jego domu ukrytych kamer wideo
Jak Epstein dorobił się pieniędzy
Jej uwięzienie było czymś więcej niż fizycznym. Nawet po odesłaniu do Kapsztadu korzystała z kolejnych lotów do posiadłości Epsteina w Nowym Jorku, Palm Beach, Paryżu i Nowym Meksyku, gdzie, jak twierdzi, poznała kobiety i nieletnie dziewczęta z Brazylii, Rumunii, Francji i Hiszpanii.
Juliette mówi nam, że wciąż stara się poskładać w całość mroczną machinę Epsteina, zmagając się z powrotem do zdrowia psychicznego i ciągłym kontaktem z wiadomościami o sprawcy.
„Patrzę na Facebooka, widzę twarz Epsteina. Patrzę na X, widzę twarz Epsteina. Patrzę na wiadomości i znowu to samo. Wiesz, czasami robi mi się niedobrze fizycznie, szczerze mówiąc, to po prostu tam jest stale i nie ma sposobu, aby od tego uciec”.
W wyniku kontrowersyjnego opublikowania przez Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych najnowszych akt Epsteina w wyniku niewystarczającej redakcji ujawniono dziesiątki bezbronnych ofiar. E-maile Juliette do Epsteina zostały opublikowane w stanie niezredagowanym i pokazują, że wyrażała dla niego wsparcie przed procesem w 2008 r. i kontaktowała się z nim do 2017 r.
„Kiedykolwiek wysyłałem e-maile, zawsze było to wtedy, gdy piłem lub miałem lekkie załamanie… Zawsze miałem wrażenie, że mnie obserwuje, i dlatego też wysłałem e-mail.
„Nie mam nic do ukrycia. To oczywiście było przygnębiające, ponieważ dezorientowało ludzi, ponieważ najwyraźniej ten mężczyzna miał straszny wpływ na mój umysł”.


















