Administracja Trumpa twierdzi, że jej najnowsze posunięcie w kierunku regulacji klimatycznych i zniesienie wszelkich norm emisji gazów cieplarnianych w pojazdach pozwoli Amerykanom zaoszczędzić pieniądze. Jednak jego własna analiza wskazuje, że nowe zasady spowodują wzrost cen gazu i że korzyści z wycofywania raczej nie przeważą nad kosztami.
W czwartek prezydent i jego sekretarz ds. środowiska Lee Zeldin ogłosili ostateczne uchylenie ustalenia dotyczącego zagrożenia, będącego decyzją prawną, która leży u podstaw praktycznie wszystkich federalnych przepisów klimatycznych. Twierdził, że wycofywanie pozwoli zaoszczędzić 1,3 biliona dolarów amerykańskich do 2055 roku.
Późnym wieczorem w czwartek EPA opublikowała raport analiza skutków regulacji aby utworzyć kopię zapasową tego numeru. Jak czytamy w dokumencie, oszczędności będą pochodzić z dwóch źródeł: około 1,1 biliona dolarów będzie wynikać z obniżek cen pojazdów, a kolejne 200 miliardów dolarów będzie pochodzić z cięć w zakupach pojazdów elektrycznych i obniżonych wydatków na infrastrukturę ładowania.
Jednak wykres zawarty w analizie wskazuje, że do 2055 r. Stany Zjednoczone poniosą dodatkowe koszty o wartości 1,4 biliona dolarów wynikające ze zwiększonych zakupów paliwa, napraw i konserwacji pojazdów, ubezpieczeń, zatorów komunikacyjnych i hałasu. Dodatkowe 40 miliardów dolarów kosztów będzie wynikać ze zmniejszonego bezpieczeństwa energetycznego, wydłużenia czasu tankowania i obniżonej „wartości jazdy”, czyli kosztów związanych z eksploatacją pojazdu.
W sumie oznacza to, że uchylenie ustalenia dotyczącego zagrożenia pociągnie za sobą szacunkowe koszty w wysokości 1,5 biliona dolarów, przyćmiewając przewidywane oszczędności w wysokości 1,3 biliona dolarów. I to zanim weźmie się pod uwagę ogromne koszty społeczne i klimatyczne.
„Ich własna analiza pokazuje, że koszty przewyższają korzyści” – powiedziała Kathy Harris, która kieruje programowaniem czystych pojazdów w Radzie Obrony Zasobów Naturalnych non-profit zajmującej się ochroną środowiska.
W oświadczeniu przesłanym e-mailem rzecznik EPA powiedział: „Trump EPA przestrzega prawa, kładąc kres fałszywym wysiłkom poprzednich administracji, dokonywanym przez kierujących się programami fanatyków klimatycznych”.
Deregulacja może spowodować wzrost cen benzyny
Z analizy wynika, że w scenariuszu zakładającym znaczne obniżki cen paliw korzyści z uchylenia przepisów przewyższyłyby koszty.
Sprawa niskiej ceny paliwa opiera się na raporcie Agencji Informacji Energetycznej (EIA). Został on uwzględniony w dokumencie, aby właściwie uwzględnić inną „politykę prowadzoną przez prezydenta Trumpa, mającą na celu obniżenie cen benzyny” – piszą autorzy.
Ale ta wyimaginowana okoliczność jest „niezbyt realistyczna” – stwierdził Harris.
„To, że niska cena ropy (scenariusz) OOŚ nigdy nie miała pokazać skutków jakiejkolwiek polityki, którą Trump wdroży” – stwierdziła. „Ma na celu pokazanie niepewności i zmienności krajowych cen ropy naftowej spowodowanych siłami międzynarodowymi na światowym rynku ropy, które wpływają na ceny gazu w USA i za granicą.
EPA nie przedstawia również dowodów na poparcie twierdzenia, że polityka Trumpa „lub nawet może” obniżyć ceny paliw w stopniu przewidzianym w tym scenariuszu, stwierdził Harris.
„Tutaj gotują książki” – dodała.
Trump wielokrotnie obiecywał obniżenie cen benzyny dla Amerykanów. Kiedy jednak w analizie porówna się studium przypadku, w którym przepisy dotyczące pojazdów są kontynuowane, z studium, w którym zostały uchylone, nie wydaje się, aby obietnice te zostały spełnione.
Z analizy wpływu przepisów wynika, że wyeliminowanie norm dotyczących emisji gazów cieplarnianych spowoduje wzrost cen benzyny o około 75 centów za galon do roku 2050.
„Oznacza to około 29% wzrost cen benzyny w porównaniu z sytuacją, gdy utrzymamy obowiązujące zasady” – powiedział Harris.
Nie uwzględniono kosztów społecznych i klimatycznych
W analizie administracji nie uwzględniono również dodatkowych kosztów, jakie deregulacja mogłaby stworzyć w związku ze zwiększonym globalnym ociepleniem, które zdaniem ekspertów może być ogromne.
„Jest to zgodne z tym, co widzieliśmy w przypadku tej administracji, która koncentruje się na kosztach dla przemysłu, całkowicie ignorując koszty zdrowotne i klimatyczne” – powiedział Harris.
Uchylenie ustalenia dotyczącego zagrożenia mogłoby zwiększyć emisję gazów cieplarnianych w kraju o oszałamiające 10% do 2055 r., a nałożyć do 4,7 biliona dolarów zgodnie z przewidywaniami grupy wsparcia Environmental Defense Fund, poniosą do tego czasu dodatkowe wydatki związane ze szkodliwym zanieczyszczeniem klimatu i powietrza.
Krytycy twierdzą, że uchylenie przyniesie korzyści bogatym darczyńcom Trumpa, szefom naftowym, szkodząc jednocześnie klasie robotniczej i bezbronnym Amerykanom.
„Podobnie jak większość działań tej administracji, ta decyzja nie uwzględnia zwykłych ludzi i wydaje się być grą mającą na celu pogłębienie lojalności wobec firm zajmujących się paliwami kopalnymi i miliarderów, którzy udowodnili, że są gotowi podejmować działania zagrażające życiu ludzkiemu” – powiedział Abre’ Conner, dyrektor ds. sprawiedliwości klimatycznej i środowiskowej w NAACP.
Rzecznik EPA powiedział: „Ci aktywiści wybrali zwycięzców i przegranych i uregulowali naszą gospodarkę na kwotę bilionów kosztem narodu amerykańskiego, przy zerowym mierzalnym wpływie na środowisko, aby to udowodnić. Ludzie, którzy wyrażają teraz oburzenie, są po prostu zdenerwowani, że ich preferowana ideologia nie może już omijać Kongresu i woli ludzi dyktowania Amerykanom, jak żyją, pracują i jeżdżą”.
Osoba ta nie odniosła się do pytań dotyczących analizy ekonomicznej agencji.


















