CORTINA D’AMPEZZO, Włochy (AP) — Mikaela Shiffrin stanęła przy bramce startowej na szczycie toru do slalomu giganta w skąpanym w słońcu Tofane i złożyła sobie obietnicę.

„Zamierzam zrobić to wszystko tutaj” – powiedziała.

Reklama

Biorąc pod uwagę drogę, jaką przeszła amerykańska gwiazda, aby dotrzeć do Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie Cortiniei w tym konkretnym przypadku to wystarczyło.

Tak więc, choć tabela liderów w pobliżu mety niedzielnego wyścigu GS musiała zostać przewrócona na drugą stronę, zanim nazwisko Shiffrin znalazło się na 11. miejscu, najbardziej utytułowana narciarka w historii tego sportu nie uznała swojego ukończenia za rozczarowanie.

Rozczarowanie znika, co też zrobiła cztery lata temu w Pekinie. Rozczarowaniem jest zastanawianie się, czy prędkość, która kiedyś przychodziła tak łatwo, kiedykolwiek powróci podczas regeneracji od strasznego wypadku podczas startu w Pucharze Świata w Killington w stanie Vermont pod koniec 2024 roku, w wyniku którego została przebita brzuch i zachwiana była pewność siebie.

To, co wydarzyło się podczas, jak to określił Shiffrin, „najwspanialszego pokazu narciarstwa GS, jaki mieliśmy od naprawdę długiego czasu”, nie było rozczarowaniem. Jeśli już, było odwrotnie.

Reklama

Tak, Shiffrin znalazła się poza pierwszą dziesiątką. Śnieg wyczuwalny pod jej nartami i cienka jak brzytwa przepaść oddzielająca srebrnych medalistów od grupy goniącej – nie było szans na złapanie Włocha Federica Brignone tego dnia — przedstawiła dowód, że zmierza we właściwym kierunku, zmierzając w środę do slalomu, swojego najlepszego wydarzenia.

„Być tutaj i mieć kontakt z najszybszymi kobietami, to dla mnie ogromne przeżycie” – powiedziała Shiffrin. „Jestem więc z tego dumny”.

Różnica między Shiffrin a współwicemiss Sary Hector ze Szwecji i Theą Louise Stjernesund była niewiarygodnie mała 0,3 sekundy w dyscyplinie wymagającej od narciarzy wykonania dwóch przejazdów.

Kiedy Shiffrin zdobył złoto w GS w Pjongczangu osiem lat temu różnica między srebrem a 11. miejscem wynosiła około 1,4 sekundy. Cztery lata temu w Pekinie było to prawie 2 sekundy. Trzy tygodnie temu na imprezie Pucharu Świata w Czechach, gdzie Shiffrin zdobyła swoje pierwsze podium w GS w ciągu dwóch lat było to ponad 3 1/2 sekundy.

Reklama

W niedzielę Shiffrin był na miejscu. Zakręt tutaj. Zakręt. Na trasie nieco bardziej płaskiej i mniej wymagającej technicznie niż to, co zwykle widzą Shiffrin i reszta najlepszych narciarzy na świecie – niemal wyraźnie zaprojektowanej w celu stworzenia bezpiecznego i ultrakonkurencyjnego wyścigu – różnica między medalem a środkiem była prawie niezauważalna.

Shiffrin obiecała, że ​​będzie się „nauczyć” po tym, jak w zeszłym tygodniu pokonała slalom w kombinacji kobiet, kiedy jej narty nie mogły „chodzić”. Być może zbyt świadoma postrzegania załamania olimpijskiego – igrzyska to jedyne miejsce, w którym nie wygrała w ciągu ostatnich ośmiu lat – zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby ponownie się skupić i wyciszyć hałas.

W jej mniemaniu właśnie to zrobiła. Poczuła, że ​​czerpie moc z kursu. Gdy podczas jej drugiego występu w głośnikach rozległ się utwór „Killing In The Name Of” zespołu Rage Against the Machine, Shiffrin miała wrażenie, że żyje chwilą, a nie pogrąża się w myślach.

„Dobrze było pchać, co było niesamowite” – powiedziała, a później dodała: „Naprawdę dobrze było jeździć na nartach z dużą intensywnością”.

Reklama

Intensywność Shiffrin wydaje się powoli, ale stale rosnąć. Miała na sobie numer 3, co było ukłonem w stronę faktu, że w GS wróciła do czołowej siódemki na świecie, co na początku sezonu uważała za „trudne zadanie”. Stało się to wykonalne, ale Shiffrin przekonała się, że postęp nie jest liniowy.

Nadal dominuje w slalomie, w którym zdobyła już dziewiąte miejsce Tytuł serii Pucharu Świata dwa wyścigi przed końcem – GS to inna sprawa. Jasne, 22 zwycięstwa Shiffrina w karierze w GS to rekord. Ale nie wygrała wyścigu GS od końca 2023 roku.

Jej powrót na szczyty rankingów GS wynikał z konsekwencji. „Prędkość zgaszenia świateł”, o której wie, że jest wymagana, aby stanąć na podium, nie przychodzi jej tak łatwo, jak wtedy, gdy była u szczytu swoich możliwości. W porządku.

„Zadanie stojące przed mną na nadchodzące miesiące (i) nadchodzące lata to próba wniesienia tego rodzaju intensywności i ognia oraz dalsza praca z zespołem, aby znaleźć te setne (sekundy), których potrzeba, aby faktycznie wygrywać wyścigi” – powiedziała.

Reklama

Nie wydarzyło się to w niedzielę pod ośnieżonymi szczytami Dolomitów. Być może na innym polu, z trudniejszym ustawieniem, które pozwoliłoby jej oprzeć się na swoim doświadczeniu, sprawy mogły potoczyć się inaczej.

Nie jest to rozmowa, którą Shiffrin wydaje się szczególnie zainteresowany. Układ pozwalał na konkurencyjne wyścigi. I wskazała na trybunę z medalami – gdzie 35-letnia Brignone zdobyła swoje drugie złoto w ciągu czterech dni, a Hector dodał srebro do złota, które zdobyła w Pekinie w 2022 roku – jako dowód, że wyniki nie były przypadkowe.

„To nie było tak, że wygrał ktoś, kto nie powinien wygrać” – powiedział Shiffrin.

Brignone okazała się zasłużoną mistrzynią. Za nią jednak panował chaos. Shiffrin nie uważa, że ​​to coś złego.

Reklama

„(Wszyscy byliśmy) blisko i dlatego, moim zdaniem, poziom rywalizacji jest tak wysoki” – powiedziała. „To piękny pokaz naszego sportu na olimpijskiej scenie”.

___

Zimowe Igrzyska Olimpijskie AP: https://apnews.com/hub/milan-cortina-2026-winter-olympics

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj