Stary, oparty na zasadach porządek, który powstał na popiołach drugiej wojny światowej, już nie istnieje – tak przynajmniej twierdzi kanclerz Niemiec i dowody są wyraźnie widoczne.

Stany Zjednoczone zasygnalizowały podczas weekendowej dużej konferencji bezpieczeństwa w Monachium, że są gotowe działać samodzielnie, bez swoich europejskich sojuszników, chyba że zaczną poważnie podchodzić do zbrojenia.

Rosja nie wykazuje rzeczywistej chęci zakończenia wojny Ukraina.

I Chiny zyskuje poziom siły i wpływów, z którym może konkurować jedynie Ameryka.

Wszystko to oznacza, że ​​tak zwana konkurencja wielkich mocarstw – potencjalnie prowadząca do konfliktu na większą skalę – powraca, a małe i średnie kraje, takie jak Wielka Brytania i jej europejscy sojusznicy, potrzebują siebie nawzajem bardziej niż kiedykolwiek.

To było kluczowe przesłanie płynące z tegorocznej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.

Zostało ono wygłoszone w formie przemówień premierów, prezydentów i sekretarzy spraw zagranicznych na dużej scenie w hotelu otoczonym przez policję, barykady i kordony bezpieczeństwa.


Deborah Haynes omawia przemówienie Starmera

Fryderyk Merzniemiecki przywódca, nadał ton swoim piątkowym przemówieniem, pierwszym dniem wydarzenia, które trwało do niedzielnego poranka.

„W epoce wielkich mocarstw nasza wolność nie jest już po prostu gwarantowana. Jest zagrożona” – powiedział.

„Porządek międzynarodowy oparty na prawach i zasadach… nie istnieje już w taki sposób, jak kiedyś”.

Prezydent Władimir Putin I Prezydent Xi Jinping Chin już pracowały nad podważeniem tego globalnego systemu, który został stworzony celowo, aby faworyzować liberalne demokracje i ograniczać reżimy autorytarne poprzez ugruntowanie podstawowych wartości, takich jak prawa człowieka i praworządność.

Jednak koniec zimnej wojny oznaczał, że wiele rządów europejskich zdecydowało się odsunąć finansowanie swoich sił zbrojnych, które zapewniły im twardą siłę militarną niezbędną do obrony i walki o te wartości, gdyby kiedykolwiek w przyszłości stanęły przed ponownym wyzwaniem.

Zamiast tego, zwłaszcza w Europie Zachodniej, polegali na Stanach Zjednoczonych, które broniły ich w sytuacjach kryzysowych w ramach sojuszu NATO.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przemawia do publiczności. Zdjęcie: AP
Obraz:
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przemawia do publiczności. Zdjęcie: AP

Donald Trump dał jednak jasno do zrozumienia, że ​​tego założenia dotyczącego ochrony transatlantyckiej nie można już przyjmować za pewnik. Jego administracja poszła także dalej, atakując europejskich przywódców w kwestiach wewnętrznych, takich jak imigracja i wolność słowa.

Tak naprawdę wiceprezydent JD Vance, który rok temu przewodził delegacji USA w Monachium, miał wątpliwości, czy wartości europejskie są tymi, których Ameryka powinna w ogóle jeszcze bronić.

Tym razem nie wrócił.

Zamiast tego stanowisko Waszyngtonu reprezentował sekretarz stanu Marco Rubio, który przyjął bardziej dyplomatyczny i ugodowy ton.

Zostało to przyjęte z zadowoleniem przez delegatów, ale jego przesłanie było nie mniej ostre – Europa musi wziąć na siebie większą odpowiedzialność za swoją własną obronę, podczas gdy Stany Zjednoczone wycofują się i skupiają na innych priorytetach uznawanych za ważniejsze dla interesów narodowych Ameryki.

„Chcemy, żeby Europa była silna” – powiedział w swoim przemówieniu na scenie głównej.

„Wierzymy, że Europa musi przetrwać, ponieważ dwie wielkie wojny ubiegłego stulecia są dla nas nieustannym przypomnieniem historii, że ostatecznie nasze przeznaczenie jest i zawsze będzie splecione z waszym”.

Dodał jednak: „Pod rządami prezydenta Trumpa Stany Zjednoczone Ameryki ponownie podejmą się zadania odnowy i odbudowy, kierując się wizją przyszłości równie dumnej, suwerennej i tak istotnej jak przeszłość naszej cywilizacji. I chociaż jesteśmy gotowi, jeśli to konieczne, zrobić to samodzielnie, preferujemy to i mamy nadzieję, że zrobimy to razem z wami, naszymi przyjaciółmi w Europie”.

Uszkodzone samochody w miejscu ataku rosyjskiego drona w Odessie. Fot: Reuters
Obraz:
Uszkodzone samochody w miejscu ataku rosyjskiego drona w Odessie. Fot: Reuters


Cooper mówi Deborah Haynes: Putin nie docenił Ukrainy i jej sojuszników

Sir Keir Starmer, brytyjski premier, zrobił wszystko, co w jego mocy, aby zapewnić, że Wielka Brytania i jej europejscy sojusznicy zintensyfikują wysiłki, aby naprawić swoją wydrążoną obronę.

„Musimy budować naszą twardą siłę, ponieważ jest to waluta naszych czasów” – powiedział delegatom, gdy nadeszła jego kolej na zabranie głosu.

„Musimy być w stanie odstraszyć agresję i tak, w razie potrzeby musimy być gotowi do walki. Zrobić wszystko, co konieczne, aby chronić naszych ludzi, nasze wartości i nasz sposób życia.

„A jako Europa musimy stanąć na własnych nogach”.

Jednak znawcy wojska szybko zwrócili uwagę, że jego retoryka odbiega od rzeczywistości budżetu obronnego jego własnego kraju.

Wielka Brytania planuje jedynie zwiększyć wydatki na obronę do 2,5% PKB z 2,3% do przyszłego roku, bez planu finansowego podniesienia ich do nowego celu NATO wynoszącego 3,5% do 2035 r. i nie ma oznak zamiaru przyspieszenia tego harmonogramu, mimo że inne państwa idą znacznie szybciej.

Elbridge Colby, podsekretarz stanu USA ds. polityki wojennej, w przemówieniu, które wygłosił do ministrów obrony NATO w Brukseli w przededniu szczytu w Monachium, udzielił możliwie najjaśniejszej rady na temat tego, jak powinni wykazać się działaniami, a nie tylko słowami i liczbami.

„Oznacza to wyjście poza nakłady i intencje w kierunku wyników i możliwości” – powiedział.

„Poziomy wydatków na obronę mają znaczenie i nic ich nie zastąpi. Ostatecznie jednak liczy się to, co wyprodukują te zasoby: gotowe siły, nadająca się do użytku amunicja, odporna logistyka i zintegrowane struktury dowodzenia, które działają na dużą skalę pod obciążeniem.

„Oznacza to przedłożenie efektywności prowadzenia wojny ponad zastój biurokratyczny i regulacyjny. Oznacza to dokonywanie trudnych wyborów dotyczących struktury sił, gotowości, zapasów i potencjału przemysłowego, które odzwierciedlają realia współczesnego konfliktu, a nie politykę czasu pokoju”.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj