Po raz kolejny Daytona 500 powalała.
Podobnie jak w przypadku rozbijania, uderzania i zacierania.
Tym razem kierowcy nie mogli się doczekać ostatnich okrążeń wyścigu i wpadli w szał. Na 86. okrążeniu (z 200.) doszło do wypadku z udziałem dziewięciu samochodów, ale to był dopiero wstęp. Na 123 okrążeniu, gdy pole było ułożone jak drewno na opał, wrak znajdujący się z przodu zebrał około połowy składu, rozpryskując samochody na tri-owalu i uszkadzając kilku potencjalnych zwycięzców.
Reklama
I oczywiście doszło do wraku – kolejnego dużego – na ostatnim okrążeniu, gdy ocaleni z wcześniejszych potyczek pędzili ku historii.
To prawdopodobnie nie był przypadek, że jeden z najsłynniejszych amerykańskich bachorów – gwiazda kreskówek Foxa i legendarny awanturnik Bart Simpson – został wezwany do rzucenia zielonej flagi, aby rozpocząć niedzielny chaos. Trzydzieści siedem z 41 samochodów wzięło udział w co najmniej jednym wypadku.
Chris Graythen – Getty Images
Na koniec dnia ostateczny ocalały stworzył cudowną historię. Tyler Reddick uniknął szaleństwa ostatniego wypadku, gdy 15 kierowców próbowało znaleźć najlepszą drogę do zwycięstwa na zatłoczonym polu. Kilku z nich uderzyło w ścianę lub siebie nawzajem, a Reddick przedarł się do mety, pokonując Ricky’ego Stenhouse’a Jr. o 0,30 sekundy.
Reklama
Zwycięstwo Reddicka, jego pierwsze w największym wyścigu NASCAR, niosło ze sobą więcej emocji niż typowe zwycięstwo w Daytona 500, a każde z nich niesie ze sobą wiele. Reddick spędził zdecydowanie za dużo poprzedniego sezonu, skacząc między żużlami a salami szpitalnymi, podczas gdy jego synek, Rookie, zmagał się ze złożonymi problemami zdrowotnymi, które przez tygodnie trzymały rodzinę Reddicka i jego dalszą rodzinę wyścigową w napięciu. Mieć Rookiego na niedzielnej drodze do zwycięstwa, w ramionach matki, musiało być największą częścią zwycięstwa Reddicka.
Jim France i Michael Jordan ściskają dłonie. Chris Graythen – Getty Images
Zwycięstwo było dziewiątym zwycięstwem Reddicka w Pucharze. Co dziwne, zwycięstwa padły na dziewięciu różnych torach.
Zwycięstwo Reddicka również było okraszone ironią. Zaledwie dwa miesiące temu właściciele jego zespołu, Michael Jordan i Denny Hamlin, stanęli w sądzie federalnym w Charlotte w Północnej Karolinie, tocząc na sali bójkę z właścicielami NASCAR. Sprawa sądowa została rozstrzygnięta w drugim tygodniu procesu, gdy francuska rodzina rządząca NASCAR osiągnęła porozumienie z Jordanem i jego zespołem prawnym. W wyniku niedzielnego meczu powstała surrealistyczna scena, w której prezes NASCAR, Jim France, ściska dłoń bohaterowi koszykówki na zwycięskiej linii.
Reklama
Rzeczywiście dziwne.
Zwycięstwo zmyło wspomnienia z sezonu 2025 Reddicka, który zakończył się bez zwycięstw i, jak określił szef załogi Billy Scott, „mniej niż pożądany”.
Dzień wyścigu wystawił na pokusę zwycięstwa dużej grupie kierowców. Joey Logano mógł wygrać. Każdy z Chase’ów – Elliott i Briscoe – mógł wygrać. To samo dotyczy Kyle’a Buscha, Bubby Wallace’a, Denny’ego Hamlina, Ricky’ego Stenhouse’a Jr., Michaela McDowella i Brada Keselowskiego. Wyścig miał 25 liderów, co stanowi rekord 500.
Jednak wypadki, które wydarzyły się tego dnia, rozwiały nadzieje wielu osób. Reddick nazwał to „po prostu prawdziwym szaleństwem Daytona”.
Prowadził tylko jedno okrążenie. Ten duży.


















