Wesoła postawa Liz Cote maskuje wewnętrzny strach. Dziś wieczorem pracuje na przytulnej zmianie jako wolontariusz w domku na skoczni narciarskiej Veterans Memorial Recreation Area we Franklin w stanie New Hampshire. Jutro jednak mieszkaniec Granite State po raz pierwszy wskaże parę nart w dół.
Nauka jazdy na nartach w sztywnych butach przykręconych do długich listew z włókna szklanego może być zarówno ekscytującym, jak i przerażającym doświadczeniem dla początkującej osoby, takiej jak pani Cote. Może być również zbyt drogi.
Jest to jeden z powodów, dla których miejscowy wolontariusz przybył do „The Vets”, jak znany jest mały teren narciarski u podnóża Gór Białych. Znajdujący się w tym miejscu stok o wysokości 230 stóp jest łagodniejszy niż te, które można znaleźć w większych ośrodkach narciarskich w stanie, a także w innych ośrodkach w całej Nowej Anglii.
Dlaczego to napisaliśmy
Dzień na stokach w Nowej Anglii może kosztować ponad 200 dolarów na osobę. Z kolei lokalne skocznie narciarskie w New Hampshire działają jako organizacje non-profit, oferujące tanie lub bezpłatne karnety, co obniża bariery w uprawianiu tego sportu.
„To idealne miejsce do nauki jazdy na nartach po trzydziestce” – mówi pani Cote, jedna z wielu mieszkańców, którzy pomagają w utrzymaniu skoczni w dobrym stanie. „Patrzę na szczyt i czuję, że nie popełnię samobójstwa, próbując zejść na dół” – mówi ze śmiechem.
Po raz pierwszy w tym roku weekendowa jazda na nartach w The Vets jest również bezpłatna. Jako organizacja non-profit ośrodek narciarski utrzymuje się z darowizn i sponsoringu biznesowego, aby zapewnić tanią lub bezpłatną możliwość wzięcia udziału w aspekcie dziedzictwa kulturowego Nowej Anglii, który często jest poza zasięgiem wielu lokalnych rodzin.
Rzeczywiście, jako narody wokół świat się dostroj oglądać Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 w Mediolanie Cortinie we Włoszech reprezentacja USA od dawna wystawia składy olimpijczyków w narciarstwie i snowboardzie powiązanych z Nową Anglią, w tym powracających złotych medalistów Mikaela Shiffrin (narciarstwo alpejskie) i Jessie Diggins (biegi przełajowe). Do dawnych legend alpejskich należy Bode Miller, pochodzący z New Hampshire i najbardziej utytułowany amerykański narciarz.
W ten styczniowy wieczór, przy światłach klubu The Vets, poza blaskiem paleniska, grupa rodziców entuzjastycznie kibicuje swoim młodym olimpijczykom. Najmłodsi narciarze stąpają po wolno poruszającym się „króliczym pasie”, który je porusza
100 metrów pod górę. Inni korzystają z przejażdżki liną na górę, aby ponownie zjechać w dół.
„Mając dzieci, nigdy nie wiadomo, jak długo będą chciały jeździć na nartach” – mówi Valerie Iyer, pracownica socjalna z Brighton w stanie Massachusetts, która wybrała się do The Vets, aby zapisać na lekcję swoją 5-letnią córkę Phoenix.
„Większość rodzin nie chce wydawać pieniędzy na drogie karnety na wyciągi, jeśli ich dzieci chcą jeździć na nartach tylko przez godzinę lub nawet 20 minut. Jest to sposób na wspólne rodzinne przeżycie jazdy na nartach” – mówi.
W wielu większych ośrodkach narciarskich wypożyczenie nart i zakup karnetu na wyciągi może kosztować ponad 200 dolarów za osobę. Dodaj do tego wyżywienie i koszty lekcji, a czteroosobowa rodzina może zapłacić ponad 1000 dolarów za jeden dzień na stoku.
Z kolei lokalne skocznie narciarskie w New Hampshire, podobnie jak The Vets, są prowadzone jako organizacje non-profit i zatrudniają grupę oddanych wolontariuszy, którzy zajmują się wszystkim, od zbierania funduszy, przez naśnieżanie, po pielęgnowanie. Inne w całym stanie to Mount Eustis w Littleton i Storrs Hill w Libanie, na których w tygodniu biorą udział lokalne drużyny wyścigowe ze szkół średnich.
„Nie wiem, czy nie byłoby tego miejsca, gdybym lubił jeździć na nartach” – mówi Timmy Morrill, prezes Franklin Outing Club, który prowadzi The Vets, który nauczył się tu jeździć na nartach. „Wszystkie większe ośrodki, tak jak my, dostrzegają znaczenie małych wzgórz społecznościowych. Ludzie przyjeżdżają tutaj, aby uczyć się za przystępną cenę, a następnie przenoszą się do większych gór. „
Czy narciarstwo stało się zbyt drogie?
New Hampshire ma bogatą historię narciarstwa. Jest w dużej mierze uważany za kolebkę narciarstwa alpejskiego w kraju, z długą listą innowatorów i sportowców. W 1998 roku uznano ją za sport państwowy. Jednak rosnące stawki ubezpieczeń, ceny żywności oraz koszty energii elektrycznej i pracy sprawiają, że narciarstwo zjazdowe i snowboard stają się dla wielu osób coraz bardziej nieopłacalną formą rekreacji.
„W branży narciarskiej panuje wiele przeszkód”, jeśli chodzi o rosnące koszty, mówi Jessyca Keeler, prezes Ski New Hampshire, stowarzyszenia branżowego non-profit, które obsługuje ponad 30 ośrodków narciarstwa alpejskiego i biegowego w całym stanie Granite.
Na poziomie krajowym narciarstwo rekreacyjne to duży biznes – w 37 stanach działają 492 ośrodki narciarskie. Dzienne koszty w najbardziej elitarnych kurortach w Kolorado mogą znacznie przekroczyć 2000 dolarów na osobę, a sport jako rekreacja od dawna uważany jest za domenę bardzo zamożnych.
Mimo to, mimo że inflacja i inne presje gospodarcze podnoszą koszty w niebo, uczestnictwo jest najwyższe w historii. Krajowe Stowarzyszenie Terenów Narciarskich odnotowało 61,5 miliona wizyt narciarzy w sezonie 2024–25, co stanowi drugi najlepszy sezon, odkąd grupa branżowa zaczęła prowadzić rejestry pod koniec lat 70. Według danych opublikowanych przez NSAA branża ta jest ogromnym motorem gospodarczym amerykańskiej gospodarki, a sporty zimowe generują 58,87 miliardów dolarów rocznie.
Jednak ludzie, którzy pracują i są wolontariuszami na skromnych wzgórzach skupionych na społeczności w New Hampshire, twierdzą, że motywuje ich prosty fakt, że zabawa na świeżym powietrzu podczas najciemniejszych i najzimniejszych miesięcy w roku zapewnia zarówno regenerację, jak i zabawę.
„W tych miejscach panuje atmosfera rodzinna i społeczna” – mówi pani Keeler. „Nie starają się osiągnąć wielkich zysków. Chcą po prostu służyć społeczności. Żyjemy w stanie zimowym i ważne jest, aby mieć co robić bez konieczności dokonywania ogromnych inwestycji. „
New Hampshire szczyci się także rozległą siecią programów prowadzonych przez wolontariuszy dla uczniów, które zapewniają lekcje i sprzęt po znacznych zniżkach. Wiele mniejszych ośrodków narciarskich często oferuje szeroką gamę dni ze zniżkami lub bezpłatnymi, a także bony pomagające zrekompensować wydatki.
„Od tego się wszystko zaczyna” – mówi Cory Grant, prezes Lebanon Outing Club, który zarządza Storrs Hill. Obiekt jest drugą najstarszą nieprzerwanie działającą skocznią narciarską w kraju, otwartą po raz pierwszy w 1923 roku. Znajduje się na niej również skocznia narciarska posiadająca kwalifikacje krajowe juniorów. „Wychodzi stąd wiele talentów, w tym garstka olimpijczyków” – mówi.
Pani Shiffrin, która jako 8-latka ścigała się w Storrs, zwróciła na siebie uwagę, gdy pokonała starszych chłopców o cztery sekundy.
Narciarstwo klasyczne, często nazywane narciarstwem biegowym, oraz skoki narciarskie jako pierwsze pojawiły się w Nowej Anglii w połowie XIX wieku. Praktyki te przywieźli ze sobą skandynawscy imigranci, którzy zajęli się pozyskiwaniem drewna w New Hampshire, mówi E. John B. Allen, historyk Muzeum Narciarstwa Nowej Anglii we Frankonii w stanie New Hampshire.
Narciarstwo klasyczne i jego etos wyjścia na świeże powietrze w celu obcowania z naturą zostały entuzjastycznie przyjęte przez studentów Dartmouth College i University of New Hampshire.
Pod koniec lat dwudziestych XX wieku narciarstwo biegowe ustąpiło miejsca narciarstwu zjazdowemu, które zostało wprowadzone przez austriackich imigrantów uciekających przed nazistowską kontrolą podczas II wojny światowej.
„Nie chodziło o to, że narciarstwo norweskie i nordyckie zniknęły, ale narciarstwo alpejskie stało się w pewnym sensie bardziej ekscytującym przeżyciem i czymś, czym można się cieszyć” – mówi pan Allen.
Wkrótce na pastwiskach krów w Nowej Anglii rozrosły się wzgórza, do których można ciągnąć liny. W 1939 roku przybycie austriackiego mistrza narciarstwa Hannesa Schneidera, znanego ze swojej metody skręcania, techniki Arlberga, umożliwiło narciarzom szybkie i bezpieczne zejście ze wzgórza.
Po ucieczce przed nazistami, osiedleniu się w North Conway i otwarciu szkoły narciarskiej w Jackson w stanie New Hampshire, Schneider przyczynił się do rozwoju przemysłu narciarskiego w Nowej Anglii.
Dziedzictwo Schneidera jest tak ukochane, że każdej jesieni czwartoklasiści przejażdżki koleją Conway Scenic Railroad, sponsorowanej przez Muzeum Narciarstwa Nowej Anglii, aby uczcić jego przybycie do Cranmore Mountain w 1939 roku. W górskim kurorcie stoi pomnik austriackiego pioniera narciarstwa.
Powojenny dobrobyt, lepszy sprzęt i autostrady łączące obszary miejskie z odległymi stokami narciarskimi pomogły zwiększyć popularność narciarstwa zjazdowego. Postępy w naśnieżaniu i pojawienie się wyciągów krzesełkowych zastępujących wyciągi linowe również zachęciły więcej osób do nauki jazdy na nartach. W 1955 roku w Stanach Zjednoczonych istniało około 66 ośrodków narciarskich. Dziesięć lat później liczba ta wzrosła do 543.
Potem amerykańscy narciarze zaczęli zdobywać medale olimpijskie – wielu z Nowej Anglii. Andrea Mead Lawrence, pierwsza amerykańska narciarka alpejska, która zdobyła wiele złotych medali na igrzyskach w 1952 r., nauczyła się jeździć na nartach na skromnej górze Pico w stanie Vermont.
Rozwój zachodnich ośrodków narciarskich, szczególnie w Kolorado i Kalifornii, sprawił, że Amerykanie pozostali w domu, zamiast podróżować do Europy na wakacje na nartach, mówi historyk Allen.
„Dla mnie ważne jest, aby narciarstwo było dostępne”.
Jednak boom narciarski został przerwany przez kryzys energetyczny lat 70. XX wieku, a według projektu New England Lost Ski Areas Project wiele małych ośrodków narciarskich, w tym ponad 600 w Nowej Anglii, zostało zmuszonych do zamknięcia.
Góra Eustis w Littleton, otwarta po raz pierwszy w 1939 r., była kilkakrotnie zamykana, a następnie otwierana ponownie, dzięki lokalnym zbiórkom pieniędzy. Obecnie jest utrzymywany przez 11-osobowy zarząd i skromny roczny fundusz operacyjny w wysokości od 15 000 do 20 000 dolarów.
„Staramy się po prostu działać w sposób zrównoważony i niekoniecznie generować zyski” – mówi Adam Harbilas, koordynator wolontariatu, podczas niedawnej sesji szkoleniowej dla nowych rekrutów. Ma listę ponad 100 osób, z około 30 aktywnymi wolontariuszami.
Jedną z nowych rekrutek, która uważnie słucha, jak zatrzymać hol linowy, jest Gina Damiano, która dorastała na nartach w pobliskiej górze Cannon. Bode Miller nauczył się jeździć na nartach w Cannon, znanym ze stromych, oblodzonych stoków.
„Dla mnie ważne jest, aby narciarstwo było dostępne” – mówi pani Damiano, której pradziadek w 1938 roku zainstalował pierwszą kolej linową na Cannon Mountain.
„To wspaniała szansa, (ale) jazda na nartach wiąże się z wieloma barierami” – mówi. „Ważne jest, aby pokazać dzieciom radość z jazdy na nartach i snowboardzie”.
W pewnym sensie lokalne skocznie narciarskie łączą w sobie łatwość i dostępność narciarstwa klasycznego z dreszczem emocji związanym z jazdą na nartach z dużą prędkością, choć na krótkim dystansie. Dla wielu początkujących narciarzy jest to właściwa kombinacja.
Michaela Hoover, bibliotekarka z Andover w stanie New Hampshire, przyjeżdża do The Vets od pięciu lat ze swoim synem, Santigie Hooverem, każdego dnia, gdy stok jest otwarty. Adoptowała głuchą Santigie z Sierra Leone.
„To jedyne miejsce, w którym może to zrobić całkowicie sam” – mówi pani Hoover. Operatorzy wind i pracownicy schroniska znają Santigie, który w ciągu jednego popołudnia będzie jeździł windą dziesiątki razy. „Tutaj może czuć się jak każdy inny uczeń gimnazjum. Wiem, że jest bezpieczny i to bardzo miłe. ”
A potem się uśmiecha. „Kto wie, może pewnego dnia będzie mógł reprezentować Sierra Leone na igrzyskach olimpijskich!”


















