Dozorujący Karolina Muchova poszybować i zmiażdżyć swoją drogę do wielkiego tytułu, który jej tenis od dawna obiecywał, ale którego nigdy nie zapewnił, obnażył piękne sprzeczności tego sportu.
Może wyglądać na łatwe, jak to miało miejsce 29-latkowi podczas niedzielnego zwycięstwa 6:4, 7:5 z Victorią Mboko na Qatar Open, ale tak nie jest.
Reklama
Może to wyglądać naturalnie, jak tytuł WTA 1000 w życiorysie tak utalentowanego zawodnika, ale tak nie jest.
Może to wyglądać na z góry przeznaczone, tak jakby to, na co gracze zasługują, zostanie im przydzielone. Tak, jak Muchová wie lepiej niż ktokolwiek inny, tak nie jest.
W ciągu sześciu lat pomiędzy swoim pierwszym a drugim tytułem WTA Tour Czeszka ugruntowała swoją pozycję jednej z najbardziej zabójczo eleganckich zawodniczek na świecie. Finezja i kontrola to cechy charakterystyczne jej gry, ale towarzyszy im brutalność, szczególnie na forhendzie, który uderza znacznie mocniej i mocniej, niż mogłoby się początkowo wydawać.
Dotarła jeszcze do czterech finałów, w tym do French Open 2023, w którym rok po tym, jak otrzymała od lekarza zalecenie całkowitego porzucenia tenisa z powodu kontuzji, Iga Świątek była o krok od upadku. Straciła tę i wszystkie inne.
Reklama
Potem przyszły kolejne kontuzje, które od dawna były dla Muchovej czynnikiem ograniczającym: jej ciało nie było w stanie sprostać wymaganiom, jakie stawiał przed nim talent. To nie tylko spowodowało, że opuściła mecze – skumulowany wpływ tak wielu powrotów i drobnych problemów zmniejszył naturalną siłę jej gry.
Kiedy w czerwcu 2024 roku wróciła do tenisa po operacji nadgarstka, nie potrafiła nawet trafić dwuręcznego bekhendu. Kiedy wróciła, Świątek napisała w X: „Dobrze, że wróciłaś!”
Jej rówieśnicy ją czczą; legendy tej dyscypliny, takie jak siedmiokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema Justine Henin i 18-krotna mistrzyni Martina Navratilova, postrzegają ją jako gwiazdę, która powinna wygrywać turnieje wielkoszlemowe. Tenis, na którym Muchová zna się lepiej niż ktokolwiek inny, nie robi „powinien”. Nie zwraca uwagi na to, na co zasługują gracze, zarówno w meczach, jak i w trakcie kariery, niezależnie od tego, jak dobrzy są.
„Powiedziałabym, że prawie zapomniałam to uczucie zwycięstwa, ponieważ minęło naprawdę sporo czasu” – powiedziała na konferencji prasowej po podniesieniu trofeum w Doha.
Reklama
W meczu przeciwko Mboko 19-letnia Kanadyjka Muchová musiała stawić czoła temu, czego doświadcza większość graczy: poczuciu, że mecz nie jest na ich poziomie. Mboko może przełączać się między stylami z taką samą pozorną łatwością, z jaką Muchová wykonuje drop shot lub przemyka po linii bazowej niczym poduszkowiec. W jednej chwili odzyskuje każdą piłkę; w następnej chwili oddaje co drugi strzał dla zwycięzcy, niezależnie od tego, skąd trafi.
Mboko również gra w zastraszającym tempie, z zaledwie przerwą pomiędzy pierwszym a drugim serwisem, a nawet od punktu do punktu. Kiedy rzuca, efekt się pogłębia: jej przeciwnicy czują, że nie mają wytchnienia i porażka przychodzi szybko.
Można też pójść w drugą stronę. Muchová pierwszego seta wygrała stosunkowo spokojnie. W drugim secie przegrywając 4:2, szybko zdobyła osiem z dziewięciu punktów i wróciła do wyrównania. Przerwa na szansę zdobycia tytułu była ciężko zapracowana; Ostatnia gra była tak szybka, jak to tylko możliwe. Zmiana tempa to jedna z największych umiejętności Muchovej, dlatego stara się urozmaicić każdy mecz.
„To, kim jestem i jak lubię grać, wypełnia mnie na korcie” – powiedziała w zeszłym roku w wywiadzie telefonicznym. „To tylko ja. Nie chciałbym grać inaczej – nawet jeśli czasami to za dużo. „
Reklama
„Za dużo” najczęściej objawia się utratą rytmu – jeśli coś pójdzie nie tak, może to nabrać spirali. Na US Open 2024 Muchová grała znakomicie aż do półfinału, a jeszcze lepiej podczas swojego półfinału, w którym pokonała Jessicę Pegulę z USA. Prowadziła 6:1, 2:0 z przełamaniem na 3:0, przez co Pegula „wyglądała na początkującą”, według słów Amerykanki. Potem przegapiła taki wolej, jaki potrafi wykonać z zawiązanymi oczami, i cały mecz się odwrócił. Pegula wygrała 1:6, 6:4, 6:2.
Jej ostatni finał, podczas turnieju China Open 2024, w którym pokonała nr 1 świata Arynę Sabalenkę i faworytkę gospodarzy Zheng Qinwen, a następnie przegrała w prostych setach z Coco Gauff, był innego rodzaju porażką. Nie chodzi o to, żeby było za dużo, ale o to, żeby było za dobrze. Muchová czekała na szansę, aby znaleźć się po drugiej stronie równania i wykorzystała ją w meczu z Mboko.
„Czuję, że w przeszłości grałam świetny tenis i mogłabym również zwyciężyć, ale nigdy mi się to nie udało” – powiedziała Muchová w Doha.
„Grałem przeciwko wartościowym przeciwnikom, którzy tego dnia mieli świetny dzień. Na pewno to utkwiło mi w pamięci i byłem zdenerwowany. Ale po prostu próbowałem dać sobie szansę – jeśli przegram, przegrywam, ale spróbujmy o to walczyć. Cierpliwie czekałem na tę szansę i miałem wiarę, że nadal mogę to zrobić. „
Mogła i w niedzielę to zrobiła.
Artykuł ten pierwotnie ukazał się w Sportowiec.
Tenis, tenis damski
2026 Firma z branży mediów sportowych


















