Kiedy Hillary Clinton wspomniała o 34 wyrokach skazujących Donalda Trumpa podczas zeszłotygodniowej Konwencji Narodowej Demokratów, tłum głośno skandował „Zamknąć go!”. Clinton, obiekt niezliczonych okrzyków „Zamknąć ją!” podsycanych przez Trumpa osiem lat temu, pozwoliła sobie na skinienie głową i uśmiech.
Nie sposób zaprzeczyć, że wielu ludzi w tłumie w Chicago United Center i Demokraci w całym kraju pragną zobaczyć Trumpa za kratkami. Chcą tego z wielu powodów: jako odpowiedniej kary za jego zbrodnie przeciwko demokracji, tematu nowy federalny akt oskarżenia złożony we wtorek; zemsta za wykorzystywanie systemu wymiaru sprawiedliwości do własnych celów; drobna zemsta na odrażającym przeciwniku; oraz sposób na oczyszczenie kraju z jego toksycznej obecności.
Pragnienie obalenia Trumpa jest jednym ze składników fali entuzjazmu, która tak dramatycznie wzmocniła kandydaturę Kamali Harris w ciągu ostatniego miesiąca. W rzeczywistości Harris podsyciła to pragnienie przynajmniej w ograniczonym zakresie. Jej standardowe przemówienie wyborcze zawiera pewną przynętę owacji: „Podjęłam się wszelkiego rodzaju sprawców. … Więc posłuchajcie mnie, kiedy mówię: znam typ Donalda Trumpa”.
Kolejni mówcy na konwencji również poruszali listę udowodnionych i domniemanych przestępstw Trumpa. Wielokrotnie powoływali się również na Projekt 2025, program Heritage Foundation, sugerujący, że Trump zamierza przekształcić Departament Sprawiedliwości w narzędzie politycznej zemsty na swoich wrogach.
Ale dla Harris, wysokiej rangi urzędnika w rządzie, który prowadzi dwa procesy Trumpa, pragnienie jej zwolenników, by Trump został uwięziony, jest trudnym tematem. Istnieje subtelna, ale kluczowa różnica między krytyką przestępczego zachowania Trumpa a wezwaniem do jego „uwięzienia”. Do tej pory udało jej się skutecznie balansować na tej granicy.
Kiedy wiceprezydent stanął twarzą w twarz ta sama pieśń na wiecach politycznych w Wisconsin i Pensylwanii na początku tego miesiąca, szybko odpowiedziała, co wyraźnie różniło się od odpowiedzi Clinton: „Pozostawimy to sądom. Naszym zadaniem jest pokonać go w listopadzie”.
Politycznie i etycznie była to właśnie właściwa odpowiedź.
Jest to słuszne częściowo z powodu wyraźnego kontrastu z Trumpem. Natychmiast stawia Harris po przeciwnej stronie spektrum niż ożywiający Trumpa duch drobnej złośliwości.
Co więcej, wzywanie do uwięzienia przeciwników politycznych — szczególnie gdy, jak w przypadku Clintona, nie zostali oni oskarżeni ani skazani za żadne przestępstwo — jest cechą charakterystyczną republiki bananowej. A jak twierdzą naukowcy Steven Levitsky i Daniel Ziblatt przekonująco to udokumentowaliPierwsza kadencja Trumpa wyraźnie pociągnęła Stany Zjednoczone w tym kierunku.
Ponadto, nawet najmniejszy namacalny znak oficjalnego poparcia dla uwięzienia Trumpa prawdopodobnie wywoła komplikacje w rzeczywistych przypadkach. Trump chciałby wykorzystać to, aby poprzeć swoje twierdzenie, że zarzuty przeciwko niemu są równoznaczne z politycznym naciąganiem.
Co najważniejsze dla obecnej kampanii, ostrożna odpowiedź Harris do tłumu wymachuje jej instytucjonalistycznymi referencjami. Nasza demokracja jest zaprojektowana tak, aby polegać na neutralnych arbitrach — mianowicie sądach — aby pozbawiać obywateli wolności, a nie na decyzji władcy. Ta zasada jest szczególnie fundamentalna dla prokuratora — zawodowego doświadczenia, z którym Harris przewodzi jako kandydatka — który nie może mylić swojego zapału z osądem prawa.
Harris szczególnie słusznie podkreśla, że należy ufać sądom. Ich reputacja — zwłaszcza Sądu Najwyższego — gwałtownie spadła w erze Trumpa, ze względu na rosnące przekonanie, że można je zgiąć do woli potężnych.
Harris oznajmia krajowi, że chociaż dąży do władzy, uważa, że jej władza powinna być ograniczona przez mechanizmy kontroli i równowagi, które Trump otwarcie łamie — nawet jeśli jej zwolennicy chcieliby tego inaczej, w celu ukarania przeciwnika.
Stanowisko Harris nie jest czymś oczywistym. W przeciwieństwie do Clinton w 2016 r. Trump jest skazanym, a także oskarżonym w trzech dodatkowych sprawach. Harris mogłaby zająć stanowisko, że teraz, gdy ława przysięgłych orzekła o jego winie, sędzia powinien wymierzyć mu określony wyrok — lub że zasługuje na skazanie w innych sprawach przeciwko niemu. Ale to również postawiłoby ją w roli informowania sądów, co powinny zrobić. Unikanie takiego pozoru jest ważniejsze — i bardziej godne pochwały — niż podsycanie nienawiści do Trumpa.
Harris w swojej młodej kampanii zachowywała też inne delikatne środki ostrożności: mówiła ostro o granicach, ale jednocześnie witała legalnie ubiegających się o azyl; potwierdzała prawo Izraela do istnienia, ale wzywała do zakończenia działań wojennych w Strefie Gazy; popierała prezydenta Bidena, jednocześnie prezentując się jako kandydatka zmian.
Oczywiście, jednym z problemów z chodzeniem po linie jest to, że przeciwnik może próbować cię zrzucić. I możemy się spodziewać, że Trump i jego zastępcy będą nadal sugerować, że Harris próbuje go „zamknąć” dla celów politycznych.
Ale jako wieloletnia prokurator, Harris ma duże doświadczenie w rzucaniu ostrych oskarżeń, jednocześnie podkreślając nieodzowną instytucjonalną rolę ławy przysięgłych i sądów w ostatecznych decyzjach. To doświadczenie powinno jej nadal dobrze służyć.
Harry Litman jest gospodarzem Podcast „Talking Feds” i „„Rozmowy o San Diego” seria głośników. @harrylitman

















