Wkura Liz Truss opublikowała na Twitterze swoje zdjęcie stojąc obok Donalda Trumpa, napisała „w zasadzie wszystko”. Cały ten wysiłek, całe to poświadczenie bezpieczeństwa, dalekie podróże i tak dalej, aby osiągnąć szczyt bliskości z twoim duchowym przywódcą, i to jest najlepsze, co mogła wymyślić? To było zaskakująco kiepskie. A jednak najmniej mylącą rzeczą w tej scenie były słowa.

Co dokładnie dzieje się na tym zdjęciu? Truss wyraźnie wie, gdzie się znajduje, ponieważ uśmiecha się ze zwycięskim spokojem, jakby w końcu zdobyła uznanie, o którym wiedziała, że ​​jej się należy. Jednocześnie – nie chcąc wyjść na niesiostry – wygląda na to, że nie uczesała włosów, więc nie wydaje się, żeby ta okazja do zrobienia zdjęcia była w niczyim pamiętniku. Wygląda jak selfie, które można złapać, gdy w drodze przez lotnisko spotyka się ulubionego uczestnika „Zdrajców”. Nie ma czasu martwić się o swoją pielęgnację; to szansa na całe życie, liczy się każda sekunda.

Tymczasem Trump wygląda na całkowicie zaskoczonego. Wydaje się, że w jakiś sposób wie, że powinien się uśmiechnąć, ale zmusza się do tego tak mocno, że spływa mu po szyi, nie docierając nawet do oczu. Jego kciuk jest opuszczony do połowy masztu, co bardziej przypomina drgnięcie mięśnia, wspomnienie mięśnia niż sygnał entuzjazmu. Nie wiadomo, czy wie, kim ona jest i dlaczego są razem. Nic na tym zdjęciu nie mówi o „liderach na scenie światowej”, co jest w porządku, ponieważ Truss nie jest jednym z nich. Ale jeśli nie jest obecna ze względów politycznych, jak udało jej się uzyskać dostęp? Czy po prostu musiała rzucić 50 kawałków na talerz podczas śniadania w ramach zbiórki pieniędzy?

Można by wpatrywać się w ten obraz bez końca, nie zastanawiając się, kto wie, jak się tu znaleźli i dlaczego, ale jedną rzecz można od razu wychwycić: szczególne stosunki, w których Stany Zjednoczone najwyraźniej kochały Wielką Brytanię bardziej niż jakikolwiek inny naród europejski, a my odwzajemnialiśmy się, kochając Stany Zjednoczone bardziej niż jakiekolwiek interesy, i rozmawialiśmy o tym cały czas, a oni mówili o tym znacznie mniej… To szczególny związek? To koniec. Byłoby lepiej, gdybyśmy zakończyli sprawę dla zasad, zamiast czekać, aż Ameryka nas upokorzy Wychodząc z naszym nemezisale liżące psy nie zawsze mogą decydować o zakończeniu związków, nawet tych wyjątkowych.

Podsumowując miejsce Truss w brytyjskiej polityce: była premierem zaledwie 49 dni, co samo w sobie byłoby opowieścią o totalnej katastrofie i hańbanawet bez całego spustoszenia, jakie wywołała w gospodarce i kredytach hipotecznych obywateli. Ona jest czymś więcej niż nieudanym eksperymentem politycznym i gospodarczym – jest postacią pośmiewiskową, wyśmiewaną za jej okres przydatności do spożycia krótszy niż sałata nawet przez prawicowe media drukowane, które umożliwiły jej żałosny rozwój.

A to wszystko zanim zaczęła mówić. Kiedy ją uruchomiła Program YouTube w grudniuatmosfera chaosu w szafie nieco zaprzeczała ogromnej prostocie jej opinii. Londyn upadnie, upadnie Wielka Brytania, upadnie zachód, a wszystko z powodu głębokiego państwa i elit. Jej opowieść to żarliwa i paranoiczna opowieść o nieustannym kryzysie. To dość znajomy podręcznik „alt-prawicy”, który sam w sobie zapożycza swoje rytmy z burzliwej histerii ponadczasowego totalitaryzmu. A jeśli chodzi o politykę Wielkiej Brytanii, sytuuje ją to zupełnie poza stołem dorosłych – gdzieś pomiędzy złą wróżką chrzestną a niezdarnym krzykaczem. Jej długą grę, możemy wyjechać na inny dzień; Donald Trump stojący obok niej, niezależnie od tego, czy wie, kim ona jest, czy nie, to w dużej mierze dzisiejsze pytanie. Co jest napisane? Zostaliśmy porzuceni, chłopaki. Czas stawić temu czoła i znaleźć nowy, wyjątkowy związek.

Zoe Williams jest felietonistką Guardiana

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj