Honorowy prezydent Bayernu Monachium Uli Hoeness powiedział, że w przyszłości klub będzie działał bardziej rygorystycznie przeciwko agentom zawodników w wyniku trudnych rozmów w sprawie przedłużenia umowy z Dayot Upamecano.
Hoeness powiedział we wtorkowym wydaniu gazety Bild, że szefowie Bayernu „nie będą już akceptować faktu, że agenci sami decydują o sposobie załatwienia sprawy. Ich wkład jest coraz bardziej nieproporcjonalny do pobieranych i często ostatecznie płaconych wynagrodzeń.
Reklama
„Będziemy częściej mówić «nie» i nie zgodzić się na to szaleństwo” – nalegał Hoeness.
Środkowy obrońca Upamecano przedłużył w zeszłym tygodniu po długich rozmowach kontrakt do 2030 roku.
Hoeness powiedział, że jest zszokowany zachowaniem agentów zawodnika, a teraz powiedział Bildowi, że „doradcy albo chcieli podnieść dla nas cenę, albo zawieźć go do innego klubu i w ramach podziękowania mieliśmy im zapłacić premię za podpisanie kontraktu.
„To sprzeczność w sensie, którego nie powinniśmy już akceptować” – stwierdził.
Hoeness powiedział, że w przyszłości gracze muszą zostać pociągnięci do większej odpowiedzialności i powiedział, że klub odrzuci nadmierne żądania ze strony agentów.
Reklama
„Możesz także powiedzieć graczowi: «Jeśli twój agent będzie nadal negocjował w tak bezczelny sposób, nie będziemy już rozmawiać z nami o twojej przyszłości». Oto, jak daleko to musi zajść” – powiedział Hoeness.
„Możemy również umieścić na liście jednego lub dwóch agentów – jeśli zachowają się nieuczciwie – i powiedzieć im, że nie będziemy już pozyskiwać zawodników, których reprezentują. To byłby następny krok”.


















