Reeves zakładał, że firmy po cichu pokryją koszty. Nie zrobią tego. Biuro ds. Odpowiedzialności Budżetowej ostrzegło, że trzy czwarte tej kwoty ostatecznie spadnie na osoby pracujące w wyniku niższych wynagrodzeń i wyższych cen. Jednocześnie Reeves podniósł National Living Wage znacznie powyżej inflacji. Dwa razy. To dodatkowo zwiększa koszty pracodawcy.
Weźmy na przykład Tesco, największego prywatnego pracodawcę w Wielkiej Brytanii, zatrudniającego prawie 350 000 pracowników. Łączne podwyżki składek ubezpieczeniowych i płac będą kosztować 430 milionów funtów rocznie. Pokryje to poprzez obniżenie kosztów i podniesienie cen żywności – a każdy supermarket robi to samo. Właśnie tego nam potrzeba w obliczu szalejącego kryzysu kosztów utrzymania.
Przez lata największą siłą gospodarczą Wielkiej Brytanii był elastyczny rynek pracy. Zatrudnianie i zwalnianie było stosunkowo proste. Dało to pracodawcom pewność, że mogą podejmować ryzyko w przypadku nowych pracowników. To odróżnia nas od większości nadmiernie uregulowanej Europy. Potem przyszedł Reeves.
Kiedy w lipcu 2024 r. zwyciężyła Partia Pracy, bezrobocie wyniosło 4,1%. Obecnie wzrósł do 5,2%, najwięcej od początku 2021 r., kiedy pandemia spowodowała zamknięcie Wielkiej Brytanii. Jak ujęła to grupa księgowych PwC: „Zatrudnienie płacowe spada, bezrobocie rośnie, a zwolnienia rosną”.
To nie jedyny sposób, w jaki Partia Pracy uderza w rynek pracy. Angela Rayner też się zgłasza. Jej nadchodząca ustawa o prawach pracowniczych ma zwiększyć koszty o kolejne 5 miliardów funtów, utrudniając zwalnianie pracowników osiągających słabe wyniki i jeszcze bardziej zniechęcając firmy do szukania szansy na zatrudnienie nowych pracowników.
Partia Pracy dziecinnie postrzega szefów sektora prywatnego jako złych kapitalistów, których należy wyplenić. Nawet za cenę niezliczonych miejsc pracy.
Elastyczny rynek pracy w Wielkiej Brytanii był kiedyś ogromną przewagą konkurencyjną. Już nie. Najsurowsze konsekwencje dotkną młodych ludzi, absolwentów szkół i mocno zadłużonych absolwentów stojących w obliczu kurczącego się rynku pracy w chwili, gdy technologia zmienia świat pracy. Nasze dzieci i wnuki będą nosić blizny do końca życia.
Kiedyś młodzi wyborcy tłumnie przybywali do Partii Pracy. Kiedy zorientują się, że to zrujnowało ich perspektywy życiowe, nie zapomną. A przyjdą następne wybory, to nie wybaczą.


















