Asa deweloperem, Donalda Trumpa zbudował swoje imperium na ostentacyjnym pokazie bogactwa, znacznego ulgi podatkowe – i mnóstwo darmowej reklamy. Jako prezydent wykorzystał władzę państwa, aby rozwinąć swoją markę osobistą, dodając swoje imię do Kennedy Center for the Performing Arts, Amerykańskiego Instytutu Pokoju, klasy nowych okrętów wojennych marynarki wojennej, a nawet rachunków inwestycyjnych dla milionów dzieci.
Trump już na to patrzy bardziej imponujące cele w swoim szaleństwie wywyższania się. Chce, aby Kongres zmienił na jego cześć nazwy nowojorskiego Penn Station i międzynarodowego lotniska Washington Dulles. Ale jest pewien haczyk: Według doniesień Trumpa powiedział Chuckowi Schumerowi, przywódcy mniejszości w Senacie, że odblokowałby miliardy dolarów z funduszy federalnych na duży projekt infrastrukturalny na północnym wschodzie kraju, jeśli Schumer poprze zmianę nazw obu lokalizacji.
Prezydent pozornie zagrożony trzymać fundusze federalne, które zostały już zatwierdzone przez Kongres, jako zakładnika w jego nieustannej kampanii autopromocji. Nawet jak na standardy, które Trump ustanowił po roku spędzonym w Białym Domu, kiedy to systematycznie demontował przepisy antykorupcyjne budowany przez dziesięciolecia i do tego wykorzystywany przez prezydenturę wzbogacić siebie i swoją rodzinętraktowanie praw do nazw jako przysługi politycznej to nowy najniższy poziom. Wygląda na to, że Trump próbował wykorzystać wart 16 miliardów dolarów projekt transportowy do budowy tunelu kolejowego pod rzeką Hudson, łączącego Nowy Jork i New Jersey, dla własnej gloryfikacji.
W ciągu ostatnich kilku tygodni Trump i jego współpracownicy zmiennie wyjaśniali, czy w zamian za przywrócenie funduszy federalnych zamierza wydobyć prawa do nazwy i dlaczego administracja w ogóle zawiesiła finansowanie projektu.
Po raportach quid pro quo wyszło na jaw w tym miesiącu, Trump powiedział, że to Schumer zasugerował zmianę nazwy Penn Station na imię prezydenta – co jest twierdzeniem, że nowojorski Demokrata szybko zaprzeczono jako „absolutne kłamstwo”. 10 lutego sekretarz prasowa Białego Domu Karoline Leavitt zaprzeczył relacji Trumpa kiedy odpowiedziała na pytanie, czy jej szef zwrócił się do Schumera o pomoc w zmianie nazwy dworca kolejowego i lotniska. „Dlaczego nie, jeśli chodzi o zmianę nazwy? To coś, o czym wspomniał prezydent w rozmowie z Chuckiem Schumerem” powiedział Leavitt.
W październiku, na początku zeszłorocznego 43-dniowego zawieszenia działalności rządu USA, administracja Trumpa ogłosiła, że tak się stanie wstrzymać środki dla rozległego programu infrastrukturalnego, znanego jako projekt Gateway, do czasu zakończenia przeglądu sprawdzającego, czy praktyki różnorodności odegrały rolę przy wyborze wykonawców projektu. Ale w oświadczenie z ostatniego miesiącaadministracja zmieniła argumentację za zawieszeniem funduszy, twierdząc, że stało się tak dlatego, że Schumer i inni Demokraci odmówili negocjacji z Trumpem, zwłaszcza w sprawie polityki imigracyjnej. „Nic nie stoi na przeszkodzie, aby Demokraci przedłożyli interesy Amerykanów nad nielegalnymi obcokrajowcami i doprowadzili ten projekt do powrotu na właściwe tory” – powiedział rzecznik Białego Domu Kush Desai.
Zmieniająca się retoryka administracji – narzekanie na różnorodność i „nielegalnych kosmitów” – jest w ostatecznym rozrachunku biurokratyczną bronią w postaci skarg związanych z wojną kulturową, mającą zamaskować porażkę prezydenta. W dniu 6 lutego o nakazał sędzia federalny administrację Trumpa o umorzenie zaległych płatności za projekt, podczas gdy pozew złożony przez urzędników stanowych w Nowym Jorku i New Jersey trafia do sądów. Do 18 lutego administracja wypuścił Od wstrzymania finansowania w październiku projektowi należy się 205 mln dolarów z funduszy federalnych. Prace budowlane w tunelu Gateway mogą zostać wznowione w przyszłym tygodniu, po wstrzymaniu ich na początku miesiąca z powodu wyczerpania się funduszy. Ale Departament Transportu USA złożył apelację na mocy postanowienia sędziego i może ponownie zamrozić płatności, jeśli inne sądy orzekną na jego korzyść.
Na razie Trumpowi nie udało się wykorzystać pałki funduszy federalnych do poszerzenia możliwości budowania swojej marki prezydenckiej. Nadal jednak pragnie zaspokoić swoje impulsy jako potentat na rynku nieruchomości, próbując wykorzystać swoją drugą kadencję do wywieszenia swojego nazwiska na jak największej liczbie pomników, budynków i projektów federalnych. Republikanie w Kongresie chętnie schlebiają swojemu przywódcy, umieszczając jego pseudonim na wielu charakterystycznych miejscach. W zeszłym roku jeden członek Kongresu Republikanów proponowana zmiana nazwy Dulles jako „Międzynarodowe lotnisko Donalda J. Trumpa”, a drugie przedstawił projekt ustawy nakładając na Służbę Parku Narodowego obowiązek umieszczenia twarzy Trumpa na Mount Rushmore, pomniku w Południowej Dakocie, na którym znajdują się rzeźby prezydentów USA: Jerzego Waszyngtona, Thomasa Jeffersona, Abrahama Lincolna i Theodore’a Roosevelta.
Trump też jest właściciele lobbujący drużyny Washington Commanders z NFL nazwał jego imieniem planowany na 3,7 miliarda dolarów stadion i tak właśnie się stało podobno naciska Organy rządowe USA, które muszą zatwierdzić projekt, aby utorować drogę do złożenia takiego hołdu, gdy stadion zostanie otwarty w 2030 r. (Zapytany o te doniesienia Leavitt, sekretarz prasowy Białego Domu, odpowiedział: „To z pewnością byłaby piękna nazwa, bo to prezydent Trump umożliwił odbudowę nowego stadionu.”)
Żaden poprzedni prezydent USA nie próbował umieścić swojego nazwiska na tak wielu budynkach i pomnikach, zwłaszcza gdy był on jeszcze na stanowisku. Większość przywódców tak ma czekaliśmy latami lub dekadami o takie zaszczyty, które zwykle inicjują kolejni prezydenci lub ustawodawcy. Jedynym wyjątkiem był John F. Kennedy, którego upamiętniono wkrótce po jego zamachu w 1963 r., nadając mu budynek federalny i Centrum Kosmiczne im. Kennedy’ego. W 1964 r. Kongres zmienił nazwę planowane narodowe centrum kulturalne w Waszyngtonie ku czci JFK, a Kennedy Center for the Performing Arts jest jego „żywym pomnikiem” od chwili jego otwarcia w 1971 roku.
W grudniu nazwisko Trumpa brzmiało dodany do Kennedy Center po głosowaniu rady nadzorczej, której większość została powołana przez Trumpa w zeszłym roku, kiedy to dokonał czystki w zarządzie i został jego przewodniczącym. Decyzja ta wywołała oburzenie i a pozew Demokraty ustawodawca, argumentując, że jedynie Kongres jest uprawniony do zmiany nazwy instytucji. Jeśli nowa administracja USA lub kontrolowany przez Demokratów Kongres przejmie władzę, jest bardzo prawdopodobne, że nazwisko Trumpa zostanie usunięte z centrum uwagi.
Zmiana nazwy Kennedy Center obróciła się przeciwko prezydentowi w inny sposób, a kaskada znanych artystów i grup oświadczyła, że odwołać występy. 1 lutego Trump nagle ogłosił, że ma taki zamiar zamknąć centrum na dwa lata remontu, który rozpocznie się w lipcu. Wygląda na to, że Trump postanowił uniknąć wstydu związanego z utrzymaniem otwartego instytutu kultury, który teraz nosi jego imię, ale nie przyciąga wystarczającej liczby programów na wysokim szczeblu.
Wielu Amerykanów jest również zmęczonych niekończącą się autopromocją i narcyzmem Trumpa. A Sondaż CNN opublikowane w zeszłym miesiącu wykazały, że 58% amerykańskiego społeczeństwa uważa, że Trump „posunął się za daleko”, korzystając z władzy prezydenta. W odpowiedzi na inne pytanie dotyczące „zmian Trumpa w instytucjach kulturalnych, takich jak Kennedy Center i Smithsonian”, 62% Amerykanów stwierdziło, że w tej kwestii również „posunął się za daleko”. Ale wśród najbardziej szkodliwe reakcje było to, że tylko 37% ankietowanych stwierdziło, że Trump „przedkłada dobro kraju ponad swoje osobiste korzyści”, co oznacza, że prawie dwie trzecie respondentów uważa, że prezydent skupia się głównie na sobie.
Z ostatniego sondażu CNN wynika, że między innymipokazują, że bezczelne próby Trumpa zniechęcają Amerykanów zysków z prezydentury odkąd wrócił na urząd. Jednak potencjalne konflikty wokół kampanii Trumpa na rzecz wzbogacenia siebie i swojej rodziny są skomplikowane, zwłaszcza że Biały Dom upiera się, że Trump żadnych konfliktów jakiegokolwiek rodzaju. Amerykanom łatwiej jest przejrzeć hipokryzję przywódcy, który twierdzi, że rozwiązuje głębokie problemy gospodarcze, spędzając dużo czasu na budowaniu – lub zmianie nazwy – pomników dla siebie.
-
Mohamad Bazzi jest dyrektorem Centrum Studiów Bliskowschodnich i profesorem dziennikarstwa na Uniwersytecie Nowojorskim


















