Ogromne pokrywy lodowe i delikatne ekosystemy Antarktydy już zmieniają się w zastraszającym tempie, a teraz naukowcy ujawnili, jak bardzo może to być groźne.
Nowe, przerażające badanie obnażyło najlepszy i najgorszy przypadek zamarzniętego kontynentu zmiany klimatyczne scenariusze.
Międzynarodowy zespół naukowców skupił swoje przewidywania na Półwyspie Antarktycznym, regionie szczególnie wrażliwym na zmiany klimatyczne spowodowane przez człowieka.
W najgorszym scenariuszu do 2100 roku pokrycie lodu morskiego wokół półwyspu może spaść o 20 procent.
Byłoby to katastrofalne dla gatunków polarnych, takich jak pingwiny i wieloryby, ale mogłoby również spowodować katastrofalne konsekwencje na całym świecie.
Podobnie jak wyjmowanie kostek lodu z zimnego napoju, masowa utrata lodu morskiego przyspieszy ocieplenie oceanów, powodując erozję lodowców i szelfów lodowych, co grozi katastrofalnym wzrostem poziomu morza.
Główny autor, profesor Bevan Davies z Uniwersytetu w Newcastle, mówi: „Zmiany zachodzące na Antarktydzie nie pozostają w Antarktyce.
„Chociaż Antarktyda jest daleko, zmiany tutaj będą miały wpływ na resztę świata poprzez zmiany poziomu morza, powiązań oceanicznych i atmosferycznych oraz zmiany w cyrkulacji”.
Mapy te pokazują zmiany w pokryciu lodem morskim w scenariuszu niskiej (górnej), średnio-wysokiej (środkowej) i bardzo wysokiej (dolnej) emisji. Kolor ciemnoniebieski pokazuje obszary bardziej ekstremalnej utraty lodu
Naukowcy obnażyli najgorszy scenariusz klimatyczny dla Antarktydy, ponieważ przewidują, że pokrywa lodu morskiego może zmniejszyć się o 20 procent. Na zdjęciu: obszar Półwyspu Antarktycznego pokryty lodem przez tysiące lat, aż do 2024 r.
Chociaż cały kontynent antarktyczny się zmienia, Półwysep Antarktyczny znajduje się w wyjątkowej sytuacji.
W przeciwieństwie do większości kontynentu, przez większą część ubiegłego stulecia półwysep był często odwiedzany przez badaczy, turystów i rybaków.
Oznacza to, że naukowcy mają wyjątkowo dobry obraz wpływu ocieplenia klimatu na region.
Współautor, profesor Peter Convey z British Antarctic Survey, mówi: „Dla przypadkowego gościa pierwsze wrażenie jest wciąż nieuniknione, że region ten jest zdominowany przez lód.
„Jednak dla tych z nas, którzy mają przywilej wracać tam wiele razy, z biegiem czasu zachodzą bardzo wyraźne zmiany”.
Obszar ten jest również niezwykle ważny dla zapewnienia chłodu i stabilności globalnego klimatu.
Rozległe połacie białego lodu odbijają ciepło w przestrzeń kosmiczną i zatrzymują świeżą wodę, która w przeciwnym razie podniosłaby poziom mórz i osłabiłaby istotne prądy oceaniczne.
Aby zrozumieć, jak ten wrażliwy region może nadal zmieniać się w przyszłości, badacze wykorzystali modelowanie komputerowe do przewidzenia, co stanie się w scenariuszach niskiej, średnio-wysokiej i bardzo wysokiej emisji.
Naukowcy skupili swoje przewidywania na Półwyspie Antarktycznym (na zdjęciu), regionie szczególnie wrażliwym na zmiany klimatyczne spowodowane przez człowieka, aby zobaczyć, jak zmieni się ten obszar w zależności od różnych scenariuszy emisji
W scenariuszu niskiej emisji do roku 2100 globalna temperatura wzrośnie o 1,8°C (3,24°F) powyżej średniej przedindustrialnej.
W scenariuszu średnio-wysokim temperatury wzrosną o 3,6°C (6,48°F) do 2100 r., a w scenariuszu wysokich emisji temperatura na świecie wzrośnie o 4,4°C (7,92°F).
Współautor, profesor Martin Siegert z Uniwersytetu w Exeter, powiedział Daily Mail, że najgorętszym scenariuszem byłby „świat bardzo odmienny od dzisiejszego, w sposób, z jakim rozwój ludzkiej cywilizacji nie radził sobie wcześniej”.
W najgorszym przypadku temperatura wody w Oceanie Południowym będzie rosła znacznie szybciej.
To sprawi, że szelfy lodowe Antarktyki będą znacznie bardziej podatne na zapadnięcie się, wrzucanie ogromnych ilości słodkiej wody do oceanów i powodowanie ogromnego wzrostu poziomu morza.
Według modelów naukowców sam Półwysep Antarktyczny może podnieść poziom mórz nawet o 22 milimetry w 2100 r. i do 172 milimetrów w 2300 r.
Taki poziom ogrzewania doprowadziłby również do znacznej utraty lodu morskiego na Antarktydzie, co też miałoby miejsce mają znaczący efekt domina.
Profesor Davies powiedział Daily Mail: „To przyciemniłoby ocean, sprawiając, że lepiej pochłaniałby ciepło, co pogłębiłoby globalne ocieplenie”.
Półwysep Antarktyczny przeszedł już gwałtowne zmiany w wyniku globalnego ocieplenia. W latach 90. odsłonięty czarny szczyt wyłaniający się z lodowca w prawym górnym rogu był maleńką skałą wystającą z lodu, na tyle małą, że można było po niej przejechać na nartach
W najgorszym przypadku utrata lodu morskiego doprowadzi do powszechnych skutków domina, w tym szybkiego ocieplenia oceanów, zapadnięcia się globalnych szelfów lodowych, szybkiego wzrostu poziomu morza i większej dotkliwości ekstremalnych zjawisk pogodowych
Podobnie cieplejsza woda oznacza, że oceany mogą magazynować więcej energii, co prowadzi do bardziej gwałtownych warunków pogodowych na całym świecie.
Tak dramatyczna utrata lodu morskiego będzie miała również ogromny wpływ na ekosystem Antarktyki, zwłaszcza na populację kryla, małego skorupiaka żyjącego na półwyspie.
Kryl stanowi podstawę łańcucha pokarmowego Antarktyki, wspieranie kultowych gatunków, takich jak pingwiny, foki i wieloryby.
Jednak kryl jest całkowicie zależny od lodu morskiego, więc jego populacja kurczy się wraz z lodem.
Naukowcy odkryli, że gatunki takie jak pingwin adeliowy, które są w dużym stopniu zależne od lodu morskiego i kryla, zaczęto zastępować gatunkami, które łatwiej się przystosowują.
W miarę ocieplania się planety na Antarktydzie zacznie padać więcej deszczu, co może być możliwe zniszczyć całe kolonie rozrodcze pingwinów.
„Pisma pingwinów adeli nie tolerują deszczu, ponieważ ich puchate pióra nie są wodoodporne, więc jeśli zamokną, popadają w hipotermię” – wyjaśnia profesor Davies.
Jednak utrata kryla ma również poważne konsekwencje dla ludzi, ponieważ jest to jeden z głównych sposobów pochłaniania i wychwytywania dwutlenku węgla przez ocean południowy.
Naukowcy odkryli, że gatunki takie jak pingwin Adeli (na zdjęciu), których żywiący się lodem morskim i żyjącym tam krylem, już znikają z części Półwyspu Antarktycznego
Oznacza to, że załamanie się ekosystemu Antarktyki może przyspieszyć i tak już wyniszczający proces globalnego ocieplenia.
Obecnie badacze szacują, że świat jest na dobrej drodze do realizacji scenariusza średnio- lub średniowysokiego poziomu emisji.
W scenariuszu średnim emisje dwutlenku węgla utrzymują się na stałym poziomie, a następnie zaczynają spadać od 2100 r., podczas gdy scenariusz średnio-wysoki zakłada świat, w którym emisje podwoją się do 2100 r.
Profesor Davies twierdzi, że obecnie znajdujemy się gdzieś pomiędzy tymi dwoma przypadkami, jednak „odradzający się nacjonalizm i protekcjonizm” grozi zepchnięciem świata w stronę przypadku średnio-wysokiego.
W scenariuszu zakładającym niższe emisje ciągłe skutki zmiany klimatu będą w dalszym ciągu powodować utratę lodu i ekstremalne warunki pogodowe, ale skutki będą znacznie łagodniejsze.
Lód morski będzie tylko trochę mniejszy niż obecnie, a wpływ wzrostu poziomu morza z Półwyspu Antarktycznego będzie ograniczony do kilku milimetrów.
Jednak im cieplejszy będzie świat, tym bardziej destrukcyjne i trwałe będą skutki zmian klimatycznych.
Profesor Davies mówi: „Zmiany te byłyby nieodwracalne w jakiejkolwiek ludzkiej skali czasu. Bardzo trudno byłoby odtworzyć lodowce i przywrócić dziką przyrodę, która czyni Antarktydę wyjątkową. Jeśli nie dokonamy zmian teraz, nasze prawnuki będą musiały ponieść konsekwencje.


















