W czwartek w Wielkiej Dziesiątce zapisała się historia.
Zespół UCLA nr 2 pokonał Waszyngton 82:67, a zwycięstwo zapewniło Bruins w najgorszym przypadku remis w mistrzostwach Wielkiej Dziesiątki w sezonie zasadniczym.
Do końca pozostały dwa mecze. Jedyne, co musi zrobić UCLA, to wygrać kolejny konkurs i zostać jedynymi mistrzami Wielkiej Dziesiątki.
W czwartek jak zwykle prowadziła ich seniorka Lauren Betts. W tym zwycięstwie zdobyła najwięcej w drużynie 28 punktów i osiem zbiórek. Gianna Kneepkens zgasiła światło, zdobywając 17 punktów, trafiając 7 z 9 rzutów, a Angela Dugalić prowadziła rezerwy z 10 punktami.
Reklama
W przypadku Waszyngtonu Brynn McGaughy zdobyła 19 punktów, najwięcej w drużynie, a Avery Howell zdobył 17 punktów i zebrał siedem zbiórek w przegranej.
Jak UCLA osiągnęło wynik 16-0 w rozgrywkach konferencyjnych
UCLA szybko ustaliło warunki zaangażowania w ten konkurs. Betts atakował od środka, zdobywając cztery z pierwszych sześciu punktów Bruinsów.
Kiki Rice zdobyła 3, a Dugalić i Kneepkens również strzelili gola, a zespół UCLA prowadził 15-7.
W połowie tej kwarty Huskies szybko zaliczyli dobrą passę, która dała im nadzieję. McGaughy strzelił gola po asyście Sayvii Sellers, która następnie zamieniła bramkę na 3 i nagle mecz zakończył się jednym posiadaniem. Jednakże drużyna UCLA odpowiedziała uderzeniem Sienny Betts, a dzięki 3 trafieniom Keepkensa w końcowych sekundach pierwszej partii Bruins prowadzili 22-12.
Reklama
Na początek drugiej partii Betts podwyższyła wynik dzięki swojemu opatentowanemu skoczkowi typu Turnaround. Strzeliła następujące dwa gole z gry dla Bruins i tak po prostu UCLA zdobyła dwa razy więcej punktów niż Waszyngton. Waszyngton miał problemy ze skutecznością rzutu za trzy punkty, trafiając z dystansu 1 na 8, a drużyna UCLA nadal zdobywała przewagę.
Duzi Bruina cały czas wywierali nacisk na obręcz i z łatwością zdobywali bramki. Po kolejnym wiadrze Dugalicia Waszyngton zarządził przerwę na żądanie, ponieważ deficyt wzrósł do 17.
Straty były piętą achillesową Waszyngtonu w pierwszej połowie. Mieli ich siedem, co dało UCLA kolejne siedem punktów. Słaby strzał Waszyngtonu, niezdolność do wygrania meczu po zbiórkach i dodatkowe straty sprawiły, że do przerwy UCLA prowadziło 42-29.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, od dominacji Betts.
Reklama
Zdobyła sześć z pierwszych ośmiu punktów dla UCLA. Trzecia kwarta była już znacznie zacięta pomiędzy obydwoma zespołami. Waszyngton zdobył 19 punktów najwięcej w jakimkolwiek okresie w tych zawodach. Jednak UCLA sami zdobyli 21 punktów i do finałowego seta weszli z prowadzeniem 63-48.
Bruins rozpoczęli czwartą serię serią 7:0, co przekreśliło wszelkie nadzieje Huskies na cudowny powrót. Główna trenerka drużyny UCLA, Cori Close, nie zatrzymywała zawodników rozpoczynających grę do końca meczu, gdy do końca meczu została 1:58 minuta i opróżniła ławkę rezerwowych.
Texas A&M wprawia Tennessee w spiralę zdenerwowania po zdenerwowanym zwycięstwie
W głębi sezonu zespoły są jeszcze bardziej ugruntowane i ustalane są hierarchie, dzięki czemu niepowodzenia stają się jeszcze bardziej efektowne i ekscytujące.
Reklama
W czwartek jedna drużyna z Top 25 była zdenerwowana, a dwóm cudem udało się uniknąć takiego losu.
Texas A&M pokonała drużynę nr 21 w Tennessee 82:74, wygrywając swój pierwszy pojedynek z drużyną z Top 25 od 2021 roku.
Nierankingowi Aggies zwyciężyli dzięki trzeciej kwarcie, w której wyprzedzili Volunteers 22-9. Ny’Ceara Pryor był w tym meczu nie do zatrzymania. Miała na swoim koncie 22 punkty i 10 asyst. Fatmata Janneh również miała ważny mecz dla Texas A&M. Janneh miał 17 punktów i 12 zbiórek.
Janiah Barker zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby poprowadzić Ochotników do zwycięstwa. Miała 29 punktów i 10 zbiórek. Zee Spearman wszedł z ławki rezerwowych i zdobył 14 punktów.
To był trudny odcinek dla Tennessee; przegrali trzy mecze z rzędu i po tej porażce mogą spaść z czołowej 25-tki.
Reklama
LSU zaatakowało Ole Miss w walce o zwycięstwo sprzęgła
Nr 7 LSU uniknął katastrofy, pokonując nr 17 Ole Miss 78-70.
Tygrysy miały poważne kłopoty na początku czwartej kwarty, przegrywając dziewięcioma. Na 6:39 do końca meczu Rebelianci prowadzili 10 minutami i nadal kontrolowali rywalizację.
Wtedy LSU przyśpieszyło defensywę i całkowicie ich zamknęło.
Ole Miss zdobył tylko jeden punkt – samotny rzut wolny – przez resztę meczu, gdy LSU prowadziło 19-1, aby wyrwać zwycięstwo ze szczęk porażki. Niepuszczenie ani jednego trafionego kosza w czwartej kwarcie było zdumiewającym wyczynem LSU i Ole Miss przez jakiś czas będzie myślał o tym, co mogli zrobić inaczej w tym meczu.
W tym meczu LSU miało trudności ze zdobyciem gola, ale MiLaysia Fulwiley okazała się świetna, zdobywając 26 punktów. Flau’Jae Johnson zdobył 18 punktów i pięć asyst. Dla Ole Miss Cotie McMahon zdobyła 25 punktów, a Christteen Iwuala flirtowała z double-double z 13 punktami i ośmioma zbiórkami.
Reklama
UNC potrzebował OT, aby uciec przed Virginia Tech
Podobnie jak LSU, drużyna Karoliny Północnej nr 22 uniknęła katastrofy, wygrywając w końcówce.
Ich zwycięstwo było jednak jeszcze bardziej dramatyczne. Wygrali 66-63 z Virginia Tech, ale osiągnięcie tego zajęło im dogrywkę.
Karolina Północna przegrywała przez większą część meczu, ale w trzeciej tercji zmniejszyła deficyt.
Potrójna bramka Lanie Grant dała Tar Heels dwupunktową przewagę 57-55 na prawie dwie i pół minuty przed końcem. Żadna z drużyn nie zdobyła już gola, dopóki na 26 sekund przed końcem Samyha Suffren z Virginia Tech nie wyrównała meczu i wymusiła dogrywkę.
W dłuższym okresie były to wyłącznie Tar Heels. Elina Aarnisalo trafiła 3, Nyla Harris trafiła skoczka i powaliła parę rzutów wolnych, a UNC pisnęło o wyniku.
Reklama
UNC miało zrównoważony atak z czterema zawodnikami w grze podwójnej. Harris prowadził zespół z 15 punktami. Carys Baker i Suffren zdobyli po 15 punktów dla Virginia Tech.
Mocne zwycięstwa pod koniec roku mogą niepokoić czołowe drużyny z uczelni, ale nadchodzi marcowe szaleństwo, a w ich przypadku chodzi o przetrwanie i awans. UNC, LSU i UCLA załatwiły sprawy w czwartek, a Tennessee nie.


















