Andrew Mountbatten-Windsor wyglądał na półżywego, jak ghul, gdy leżał w samochodzie po randce urodzinowej z brytyjską policją.
Został aresztowany pod zarzutem wykroczenia publicznego po ujawnieniu akt Epsteina, które nie tylko postawiły nowe pytania dotyczące jego aktywności seksualnej, ale pokazały, że rzekomo przekazywał poufne informacje Jeffreyowi Epsteinowi, skazanemu za pedofila, będącemu brytyjskim wysłannikiem ds. handlu.
Trzeba bardzo intensywnie szukać w Wielkiej Brytanii, żeby znaleźć osobę, która spotkała Andrew na przestrzeni lat i która ma o nim dobre słowo do powiedzenia. „Arogancki”, „głupi”, „uprawniony” to częste określenia, które się pojawiają.
Poznaj aktualności dzięki aplikacji 7NEWS: Pobierz już dziś


To brak sprawdzania tych cech przez dziesięciolecia zaprowadził monarchię na niezbadane terytorium. Andrew Mountbatten-Windsor został pozbawiony tytułu i od lat nie jest pracującym członkiem rodziny królewskiej, ale rodzina królewska nie może ukrywać się przed zaległymi rachunkami, jakie niesie ze sobą jego aresztowanie.
Jest to rozliczenie, które można rozliczyć jedynie dzięki tytanicznej odwadze jednej kobiety, Virginii Roberts Giuffre, która oświadczyła, że w wieku 17 lat Ghislaine Maxwell przekazała ją księciu Andrzejowi w Londynie.
Próby byłego księcia, aby ją zdyskredytować, sięgały od przechwałek po oburzające, m.in. twierdził, że nie mógł tańczyć z nią w nocnym klubie, jak pamięta, bo się nie spocił.
Twierdził również, że tego wieczoru, gdy oskarżyła go o uprawianie z nią seksu, jadł kolację w Pizza Express w Woking pod Londynem.
Jej dowodem było zdjęcie jej samej, Andrew obejmującego ją w talii i Maxwella. Andrew w niesławnym wywiadzie dla BBC próbował twierdzić, że zdjęcie mogło zostać sfałszowane.
Jednak z plików opublikowanych w styczniu wynika, że Maxwell pisze e-mail potwierdzający wykonanie zdjęcia.


W zeszłym roku pani Giuffre popełniła samobójstwo, a kolejnym rozdziałem w jej ciągłej tragedii jest to, że nie dożyje, aby zobaczyć rezultaty swojej odwagi, które w końcu przyniosły owoce po decyzji Kongresu USA o wymuszeniu ujawnienia akt Epsteina.
Te dokumenty to inwentarz deprawacji. Ujawniają elity zachowujące się tak, jakby zasady nie miały znaczenia. A to dlatego, że tego nie zrobili. Aż do teraz.
Los prawny Mountbatten-Windsora jest niejasny. Będzie wywierana na niego presja, aby zeznawał przed Kongresem. Może stanąć przed sądem w Wielkiej Brytanii. Żadna z tych rzeczy nie może się wydarzyć, ale nie ma dla niego możliwości odkupienia.
Ale to nie powinien być koniec. Jego zachowanie było tolerowane przez lata. Właśnie dlatego po skazaniu kontynuował współpracę z Epsteinem. Najwyraźniej nigdy się nie obawiał, że to go dogoni.
I dlaczego miałby myśleć inaczej. Nigdy tak nie było.
Nie, gdy żyła jego matka, królowa Elżbieta II. Pozwoliła mu odegrać znaczącą rolę na pogrzebie księcia Filipa w 2022 r., a było to już po tym, jak książę Andrzej zapłacił pani Giuffre kwotę szacowaną na 12 milionów funtów (23 miliony dolarów), mimo że twierdził, że nigdy jej nie spotkał – twierdzenie to obalają e-maile Maxwella.
Prasa brytyjska donosi, że pieniądze te pożyczyli mu rodzice i brat, książę Karol, przyszły król.
Orzeczenie królowej Elżbiety nie było wówczas kwestionowane. Krytykowanie jej było i pozostaje niemodne.
Król Karol zachował się tam, gdzie nie zrobiła tego jego matka, pozbawiając brata tytułów i eksmitując go z londyńskiej siedziby królewskiej.
Stało się to jednak dopiero pod koniec ubiegłego roku, kiedy stało się jasne, że akta Epsteina zostaną udostępnione w USA – trzy lata po tym, jak Karol został monarchą.


Po aresztowaniu Mountbatten-Windsora król wydał pierwsze i jedyne oświadczenie w sprawie swojego brata.
„Z najgłębszym zaniepokojeniem przyjąłem wiadomość o Andrew Mountbatten-Windsorze i podejrzeniu o niewłaściwe postępowanie na stanowisku publicznym” – powiedział król.
„Teraz nastąpi pełny, uczciwy i właściwy proces, w ramach którego kwestia ta zostanie zbadana we właściwy sposób i przez odpowiednie władze. W tym zakresie, jak już powiedziałem wcześniej, mają one nasze pełne i szczere wsparcie i współpracę.
„Pozwólcie, że powiem jasno: prawo musi obowiązywać.
„W miarę kontynuowania tego procesu nie byłoby właściwe dalsze komentowanie tej sprawy. Tymczasem moja rodzina i ja będziemy nadal pełnić nasze obowiązki i służyć wam wszystkim. „
To właściwe słowa. Wielu pospiesznie powie, jak ogromną refleksją nad brytyjskim systemem jest fakt, że członek rodziny królewskiej nie stoi ponad prawem.
Ale to działanie Kongresu polegające na udostępnieniu akt spowodowało taki bieg wydarzeń. Nie było to wynikiem jakichkolwiek działań rodziny królewskiej i prawdopodobnie zmarła królowa chroniła swojego syna, kiedy nie powinna.


Należy wytyczyć nową linię w sprawie publicznej kontroli rodziny królewskiej. Telefony do zespołu medialnego Pałacu pozostają bez odpowiedzi, członkowie rodziny królewskiej rzadko udzielają wywiadów i zabrania się komukolwiek rozmawiania o tym, o czym rozmawiają z monarchą.
Od dawna była to farsa, ale zaakceptowała ją brytyjska opinia publiczna, a co za tym idzie, kraje, w których król jest głową państwa, w tym Australia, Kanada i Nowa Zelandia, akceptują to.
Po aresztowaniu Mountbatten-Windsora król udał się z wizytą do 180 Strand naprzeciwko Australia House w centrum Londynu, aby otworzyć tydzień mody.
Królowa Camilla opublikowała zdjęcie, na którym spotyka się z siostrą Vogue, Anną Wintour.
„W pierwszym dniu #LondonFashionWeekDama Anna Wintour spotkała się z królową w Clarence House, aby omówić brytyjską modę i pracę The Queen’s Reading Room, organizacji charytatywnej zajmującej się promowaniem i celebrowaniem korzyści płynących z czytania” – napisano na kontach rodziny królewskiej w mediach społecznościowych.
Była to bezczelna próba przedstawienia normalnego biznesu. Obraz pana Mountbatten-Windsora, wyssanego z niego życia, pokazuje, że nie jest to sytuacja normalna.
Ostatecznie rodzina królewska okazała się niezdolna do samoregulacji, nie należy jej dawać dalszych bezpłatnych przepustek, jeśli chodzi o odpowiedzialność publiczną.


















