Co jest nie tak z młodymi mężczyznami? W ostatnich tygodniach wiele liberalnych mediów zastanawiało się nad wynikami sondaży, a niektóre z nich pokazują, że z Partii Demokratycznej odchodzą mężczyźni w wieku od osiemnastu do dwudziestu dziewięciu lat. Historie te, z których wiele zakłada, że centrolewica jest normą i każdy, kto posunie się zbyt daleko w prawo lub w lewo, został sprowadzony na manowce, wpisuje się w wytarty gatunek pisarstwa politycznego, w którym pewna niegdyś lojalna grupa ludzi , zwykle klasyfikowany według rasy lub płci, zaczyna się chwiać i pochylać w stronę ciemności. W tych wyborach szczególnie liczni są niedoszli synowie marnotrawni: muzułmanie i arabsko-amerykańscy wyborcy w Michigan, którzy zagrozili, że pozostać „niezaangażowanym” te wybory dzięki wsparciu administracji Bidena dla Izraela; Czarni mężczyźni, którzy byli ostatnio skarcił przez Baracka Obamę za rzekomy brak poparcia dla Kamala Harris; a teraz ludzie z pokolenia Z. Wszystkie trzy grupy miały swoje przesłuchanie w celu znalezienia się w centrum uwagi, ale jeśli Harris przegra wybory do Donalda Trumpawyobrażam sobie, że młodzi, zniechęceni mężczyźni ostatecznie staną się obiektem wielu zdziwień i załamań rąk z bardzo prostego powodu: dzieci są naszą przyszłością i nie ma nic bardziej przerażającego niż wściekli kolesie.
Zwykle uważam, że tego typu sformułowanie jest zarówno irytujące, jak i pozbawione ciekawości, ponieważ zaczyna się od założenia, że jakiekolwiek odejście od liberalnego konsensusu przybrzeżnego może wynikać jedynie z jakiejś ukrytej dysfunkcji, prania mózgu lub przymusu. (W takich momentach liberalny komentarz brzmi jak zrozpaczony , nieobecni rodzice, którzy po odkryciu w pokoju dziecka skrytki z marihuaną lub pornografią kierują je prosto do terapeuty, aby dowiedzieć się, co poszło nie tak). Na przykład w San Francisco istnieje wiele dowodów na to, że wyborcy pochodzenia azjatycko-amerykańskiego, którzy stanowią jedną trzecią elektoratu, mają tendencję w stronę prawicy. Ogólne wyjaśnienia tej sytuacji są dość proste: postępowa, oparta na równości polityka szkolna oraz to, co było postrzegane jako niewystarczająca reakcja miasta na serię przerażających przestępstw z nienawiści, przekonały wielu wyborców pochodzenia azjatycko-amerykańskiego, że Partia Demokratyczna nie dbała o ich zainteresowania. Wielu z tych wyborców dokonało, co należy postrzegać jako racjonalne, wyboru przywódców, którzy promowaliby system edukacji oparty na zasługach i wzmożone działania policji. Można się z tymi wyborcami nie zgodzić lub zarzucić im naiwność, ale o wiele bardziej pouczające jest po prostu założenie, że wyborcy postępują racjonalnie i nie są pod wpływem „dezinformacji” czy jakiejkolwiek innej magicznej, liberalnej wymówki, która może być przyczyną niewykroczenia poza podstawowa grupa demograficzna osób z wyższym wykształceniem na wybrzeżach.
Inną rzeczą wartą odnotowania jest to, że historie o synu marnotrawnym nie zawsze sprawdzają się w dniu wyborów. Na przykład wszędzie są sondaże dotyczące młodych mężczyzn. Jeden głosowanie pokazuje Republikanów z dwudziestosześciopunktową przewagą pod względem przynależności do partii w przypadku mężczyzn w wieku od osiemnastu do dwudziestu dziewięciu lat. Kolejna pokazuje Demokratów z siedemnastopunktową przewagą. Obie ankiety zostały przeprowadzone przez renomowane placówki i zadawały podobne pytania pozornie reprezentatywnej próbie respondentów. W obliczu takich rozbieżności w sondażach mądrym posunięciem jest zazwyczaj zignorowanie wyników. Wibracje są prawdopodobnie tak samo wiarygodne, jak sondaże z tak dużymi spreadami.
Niemniej jednak zarysy tego, jak mogłoby wyglądać to referendum w sprawie młodych mężczyzn, zaczęły się już ujawniać. W poniedziałek Nowy Jork Czasy opublikował opinię sztuka autorstwa Johna Delli Volpe, dyrektora ankiety w Harvard Kennedy School Institute of Politics, zatytułowanej „Szeptanie brata Trumpa może kosztować Demokratów zbyt wielu młodych mężczyzn”. Volpe pisze, że według jego sondaży „od wiosny 2020 r. odsetek młodych mężczyzn identyfikujących się jako zarejestrowani Demokraci spadł o siedem punktów procentowych, podczas gdy wśród młodych mężczyzn identyfikujących się jako Republikanie wzrósł o siedem punktów, co oznacza przesunięcie netto o 14 punktów w zaledwie cztery lata.” Volpe uważa, że dzisiejsi młodzi mężczyźni są samotni, coraz bardziej samotni i przygnębieni. „Prawie trzy czwarte mężczyzn z pokolenia Z twierdzi, że regularnie odczuwa stres związany z niepewną przyszłością, co wywołuje bolesne wspomnienia Wielkiej Recesji, których byli świadkami jako dzieci” – pisze.
Volpe argumentuje, że Trump celowo wykorzystał to wszystko poprzez „mistrzowskie szeptanie braci”, które obejmuje jego wsparcie dla kryptowalut, „zapewniając poparcie Dave’owi Portnoyowi – bezprzepraszająco ofensywnemu założycielowi Barstool Sports – i dając prezydentowi UFC: Dana White, ucieleśniający archetyp samca alfa, który podoba się wielu młodym mężczyznom, jest głównym miejscem Narodowej Konwencji Republikanów”. Te bezczelne postacie, z których wszystkie cieszą się dużą rzeszą fanów w mediach społecznościowych, przekonały tych przygnębionych i pozbawionych nadziei młodych mężczyzn, że męskie spełnienie, którego pragną, zależy od siłacza kandydującego na prezydenta. Aby walczyć z tymi tendencjami, pisze Volpe, kampania Harrisa powinna promować coś, za czym opowiadałem się w przeszłości: narodowy program wojskowy i usługowy, który dałby młodym mężczyznom poczucie celu i „uformował służbę narodową jako drogę do odbudowy amerykańskiego społeczeństwa” siłę od wewnątrz, zajmując się rosnącymi obawami dotyczącymi rekrutacji do wojska i łagodząc podziały polityczne przy odnowionym poczuciu wspólnej odpowiedzialności”.
Zasadniczo zgadzam się z Volpe – powołanie do służby narodowej pozwoliłoby wszystkim młodym ludziom uciec od akademickiego wyścigu szczurów i zapewniłoby ich, że istnieją inne drogi do sukcesu, które nie obejmują elitarnych uczelni ani sławy wirusowej. Zdecydowanie jest już za późno w tym cyklu, aby poruszyć taką sugestię, a promowanie jakiejkolwiek idei, która brzmiałaby jak pobór do wojska, byłoby prawdopodobnie politycznym samobójstwem. Doceniam jednak to, że Volpe był skłonny podać ambitną receptę w swoim artykule, co jest ogólnie przekleństwem ze względu na formę, zwłaszcza gdy autor w swojej biografii umieścił słowo „Harvard”. Jeśli młodzi mężczyźni niepewnie myślą o swojej przyszłości, uważam, że prawdopodobnie powinni znaleźć pracę, która da im poczucie celu i która ponownie połączy ich z ludźmi w ich społecznościach, którzy mogą borykać się z gorszymi problemami niż oni.
Nie jestem jednak do końca pewien, czy ta zmiana jest, według słów Volpe’a, „ani organiczna, ani nieoczekiwana”. I z pewnością nie wierzę, że zwrot w stronę Partii Republikańskiej ma wiele wspólnego z brocentryczną medialną drogą Trumpa. Demokraci nie usuną tego deficytu, ulegając wpływom TikToka lub próbując nawrócić akolitów hipertoksycznych wpływowców, takich jak Andrew Tate. Nacisk na młodych mężczyzn wydaje się znacznie bardziej uporczywy i prawdopodobnie nie zostanie rozwiązany za pomocą jakichś kontrprzesłań i ambitnej polityki. Harris mógłby być cotygodniowym gościem w „The Joe Rogan Experience” i odrzucać każdą prośbę o wystąpienie w „The View”. Wyobrażam sobie, że zdecydowana większość tych dryfujących młodych mężczyzn nie byłaby przekonana, że liberalno-elitarna Ameryka ma im wiele do zaoferowania.
A konkretniej, co robi Partia Demokratyczna naprawdę oferuje tym wściekłym młodym mężczyznom? Oczywistymi odpowiedziami są lepszy dostęp do opieki zdrowotnej, silniejsza siatka bezpieczeństwa socjalnego na wypadek, gdyby faktycznie znaleźli się w niepewnej sytuacji ekonomicznej, a także lepsze szkoły i usługi publiczne, ale żaden z nich tak naprawdę nie był w centrum przekazu Demokratów przez ostatnie dziesięć lat. Zamiast tego ci młodzi ludzie słyszeli wiele rozmów o Trumpie i zagrożeniu, jakie stanowi dla czegoś, co nazywa się demokracją. Tak się składa, że jeśli nie chcą, aby Ameryka popadła w faszyzm, muszą głosować na „nie” niezależnie od tego, kto jest na czele listy. To, co wydało mi się interesujące w dyskursie dotyczącym nie tylko młodych mężczyzn, ale wszystkich potencjalnych dezerterów, których ostatecznie można będzie obwinić, jeśli Trump zostanie prezydentem, to programowość i lekceważenie zarówno polityków, jak i liberalnego komentatora w swoich pieszczotach. Zwracając się do czarnych mężczyzn, którzy być może opuścili Partię Demokratyczną na początku tego miesiąca, Obama zdawał się zrzucać winę na samych wyborców i zapytał, czy nie okażą zbyt wiele entuzjazmu dla Harris, ponieważ jest kobietą. To oczywiście ignoruje fakt, od którego zaczęły się te trendy wśród czarnych mężczyzn Joe Bidena sprawuje swój urząd, ale uwypukla także problem liberalizmu nie tylko dla Czarnych mężczyzn, ale dla każdego, kto może czuć się rozczarowany stanem kraju. Jeśli odejdą od centrolewicy, zostaną potępieni jako bigoci lub naiwni idioci, którzy ryzykują życie wszystkich pozostałych mieszkańców kraju.
W przypadku tego, co nazywam „elektoratem Jokera”, czyli tych, którzy chcą po prostu patrzeć, jak płonie establishment, takie komunikaty już się wyczerpały. Młodzi ludzie są na ogół szczególnie wyczuleni na hipokryzję, która z kolei wzbudza czasami błędną, ale często słuszną chęć wściekłości na maszynę. W niedawnej przeszłości wielu z tych młodych ludzi można było skierować do kampanii Berniego Sandersa i lewego skrzydła Partii Demokratycznej, ale większość tej infrastruktury politycznej, która wytworzyła być może niechętnych, ale ostatecznie wiarygodnych niebieskich wyborców, została zdemontowana lub pochłonięty. Wielu liberałów lubi wierzyć, że wszyscy ci wyborcy, którzy w przypadku Berniego byli w przeważającej mierze młodzi, byliby po prostu gorliwi Joe Bidena czy Pete’a Buttigiega, gdyby Bernie nie pociągnął ich w lewo, ale możliwe jest też, że spora część z nich po prostu skłaniałaby się ku Trumpowi i jego antysystemowej, faux-populistycznej retoryce.
Czy zatem to prawicowe przesunięcie młodych mężczyzn jest właśnie tym, co dzieje się, gdy centrum Partii Demokratycznej spędza dekadę na niszczeniu jej populistycznego skrzydła? Prawdopodobnie nie, przynajmniej nie do końca. Wyborcy są dziwni i mają różne powody, dla których czasami przeciwstawiają się oczekiwaniom. Jednak Republikanie mają obecnie monopol wyborczy na retorykę antysystemową i trudno wyobrazić sobie, aby w najbliższej przyszłości cokolwiek, łącznie z prezydenturą Trumpa, rozluźniło tę pozycję. To partia dla ludzi, którzy chcą po prostu powiedzieć, co myślą, wytykać czasem błahe hipokryzje, a nie przejmować się takimi sprawami jak ZUS i służba zdrowia. W latach Berniego niektórzy z tych wściekłych młodych mężczyzn odkryli, że rzeczywiście mogą dbać o opiekę zdrowotną, jednocześnie wrzeszcząc na cały establishment. I chociaż partia ostatecznie opowiedziała się za Bidenem, większość tych młodych mężczyzn okazała się głosować na niego, a nie na Trumpa. Dokąd idą teraz ci młodzi mężczyźni? Czy naprawdę możemy ich skarcić z powrotem do owczarni? ♦


















