Dzwonek telefonu rozniósł się echem po hrabstwie Nevada, Kaliforniabiuro szeryfa, tuż przed południem 17 lutego.

Wezwanie pod numer 911 przyniosło druzgocącą wiadomość: na pobliski Castle Peak – górę o wysokości 2780 m n.p.m. zeszła lawina, na północ od szczytu Donner w rejonie jeziora Tahoe. Grupa narciarzy backcountry wracała do domu z trzydniowej wyprawy na zboczu góry podczas silnej zimowej burzy. Choć sześciu przeżyło, ponad połowa ich grupy zaginęła.

Misja ratunkowa prowadzona w przerażających warunkach miała sprowadzić tę szóstkę do domu. W ciągu dodatkowych dni, jakie upłynęły od katastrofy, rodzina i przyjaciele mogli zobaczyć przebłyski zgranej grupy kobiet, doświadczonych narciarzy, których wyprawa w terenie przybrała śmiertelny obrót, stając się jedną z najgorszych katastrof lawinowych w historii Stanów Zjednoczonych.

Po otrzymaniu wezwania biuro szeryfa szybko zorganizowało zespół 46 ratowników. Ale warunki na zewnątrz pozostały zdradliwe. Uniwersytet Kalifornijski, laboratorium śnieżne Central Sierra w Berkeley, niedaleko przełęczy Donner, zgłoszone Tego dnia spadło 28 cali śniegu, a w ciągu najbliższych dwóch dni można spodziewać się kolejnych 3 stóp. Ryzyko wystąpienia kolejnej lawiny w czasie akcji ratowniczej było duże.

Ekipa poszukiwawcza obok helikoptera patrolowego autostrady w Kalifornii, 20 lutego w Truckee w Kalifornii. Zdjęcie: Godofredo A Vásquez/AP

Początkowo biuro szeryfa przypuszczało, że w grupie uwięzionej na zboczu góry znajdowało się 16 osób: 12 klientów i czterech przewodników z grupy ekspedycyjnej zwanej Blackbird Mountain Guides. Jednak kiedy przybyli na miejsce zdarzenia, Blackbird powiedział im, że według szeryfa hrabstwa Nevada, Shannan Moon, jedna osoba zdecydowała się wycofać z podróży „w ostatniej chwili”. Wśród zaginionych był małżonek jednego z ochotników poszukiwawczo-ratowniczych.

Grupa Blackbird była na wycieczce na nartach backcountry i spała przez dwie noce w chatach narciarskich Frog Lake – ekskluzywnych domkach wyposażonych w grzejniki, gniazdka ścienne i łazienki – zanim trzeciego dnia wróciła na początek szlaku, kiedy uderzyła lawina.

Wśród trwającej burzy zespoły ratowników narciarskich wyruszyły w teren na pokładzie Sno-Cat, pojazdu wielkości ciężarówki wyposażonego w gąsienice przypominające czołgi, które pozwalają mu poruszać się w warunkach polarnych. O 17:30 ekipa ratunkowa dotarła do miejsca oddalonego o około 3 km od miejsca, w którym sygnały ostrzegawcze poinformowały, że schronili się pozostali przy życiu narciarze. Ratownicy przejechali na nartach pozostałe 2 mile górzystego terenu, aż dotarli do sześciu ocalałych.

W ciągu kilku godzin od zejścia lawiny ocaleni zbudowali schronienie z plandeki i zdołali odkryć ciała trzech członków swojej grupy. Służby ratunkowe znalazły pięć dodatkowych ciał. Wciąż nie udało się odnaleźć szczątków jednej osoby.

Wyprowadzenie grupy z góry zajęło jeszcze kilka godzin. Następnego dnia na konferencji prasowej szeryf hrabstwa Placer, Wayne Woo, błagał społeczeństwo, aby trzymało się z dala od Sierras, dopóki burza nie ustąpi. „Proszę, pozwólcie nam skoncentrować wszystkie nasze zasoby na dalszym odzyskiwaniu ciał dla rodziny i sprowadzeniu ich do domu” – powiedział. Oczekiwano, że ożywienie potrwa do weekendu.

„Cenili sobie wspólny czas w górach”

Potwierdzono śmierć ośmiu narciarzy, a jednego wciąż uważa się za zaginionego. Lawina zeszła na Castle Peak jest obecnie czwartą pod względem śmiertelności w historii Stanów Zjednoczonych. W jego następstwie zaczynają pojawiać się szczegóły dotyczące zmarłego – większości, grupy matek i bliskich przyjaciół z Bay Area.

W oświadczeniu rodziny sześciu zmarłych zidentyfikowały je jako Carrie Atkin, Liz Clabaugh, Danielle Keatley, Kate Morse, Caroline Sekar i Kate Vitt z Bay Area, Idaho i Lake Tahoe. Dwie kobiety – Sekar i Clabaugh – były siostrami.

„Byli pełnymi pasji, utalentowanymi narciarzami, którzy cenili wspólne chwile w górach” – stwierdziły rodziny.

Danielle Keatley na niedatowanym zdjęciu. Zdjęcie: dzięki uprzejmości rodziny Keatley/AP

Rodziny dodały, że cała szóstka należała do grupy ośmiu przyjaciół, co wskazuje, że dwie osoby, które przeżyły, należały do ​​grupy, która wybrała się na wycieczkę. Byli to doświadczeni narciarze backcountry, „w pełni wyposażeni w sprzęt zabezpieczający przed lawinami” – stwierdziły rodziny.

Max Perrey, burmistrz Mill Valley, miasta na północ od San Francisco, w oświadczeniu dla władz przyznał, że niektóre z kobiet to mieszkanki miasta. niezależny dziennik Marinnazywając to „ogromną tragedią i ogromną stratą”.

Władze okręgu szkolnego poinformowały, że władze przygotowują się do udzielenia pomocy uczniom, których matki mogą znajdować się wśród ofiar. Według lokalnych mediów co najmniej jedna z ofiar była matką dwójki dzieci z okręgu szkolnego Kentfield.

Trzej ze zmarłych byli przewodnikami Blackbird Mountain Guides. Wydał Zeb Blais, założyciel firmy oświadczenie, w którym to wywołano „ogromną tragedią i najsmutniejszym wydarzeniem, jakiego kiedykolwiek doświadczył nasz zespół”, dodając, że wszyscy przewodnicy zostali przeszkoleni lub uzyskali certyfikaty w zakresie narciarstwa backcountry wydane przez Amerykańskie Stowarzyszenie Przewodników Górskich i byli instruktorami w Amerykańskim Instytucie Badań i Edukacji Lawinowej.

Przewodnicy górscy Blackbird skierowali dodatkowe pytania „Guardiana” do biura szeryfa hrabstwa Nevada.

Wciąż napływają informacje o tym, co poszło nie tak na zboczu góry, w tym o tym, dlaczego grupa zdecydowała się opuścić chaty, w których schroniła się poprzedniej nocy. Analiza wg „Kronika San Francisco”. pokazuje, że grupa wybrała we wtorek trasę, która przebiegała przez teren obarczony wyższym ryzykiem zejścia lawiny niż dłuższe i wolniejsze alternatywne wyjście, chociaż przyczyny takiego działania nie są jeszcze jasne.

Kiren Sekar i Caroline Sekar, ofiary śmiertelnej lawiny, na niedatowanym zdjęciu. Zdjęcie: dzięki uprzejmości Kiren Sekar/AP

Biuro szeryfa hrabstwa Nevada i Cal/Osha to zrobiły otwierany standardowe dochodzenie w sprawie incydentu, aby ustalić, czy zarzuty karne są uzasadnione.

Pasmo górskie z historią lawin

Lawiny nie są rzadkością w górach Sierra, chociaż wtorkowa jest najbardziej niszczycielska we współczesnej historii Kalifornii.

„Naturalnie występujące lawiny są stosunkowo powszechne na obszarach górskich, na których pada śnieg, takich jak większy obszar Tahoe objęty naszą codzienną prognozą lawinową” – powiedział David Reichel, dyrektor wykonawczy Sierra Avalanche Center. „Za każdym razem, gdy w dany obszar uderza silna burza, można rozsądnie założyć, że wystąpi wiele lawin”.

The Centrum lawinowe Sierraktóra dostarcza prognozy dla regionu, od września 2025 r. zaobserwowała co najmniej 50 lawin na obszarze w pobliżu jeziora Tahoe, a lawiny w rejonie jeziora Tahoe ginęły w sześciu z ostatnich 10 lat. Ostatnio skuter śnieżny został zabity na początku tego roku, kiedy w tym samym obszarze w pobliżu Castle Peak zeszła lawina.

Być może najbardziej znaną lawiną, która wystąpiła w regionie, była lawina Alpine Meadows z 1982 r., w wyniku której zginęło siedem osób, a została upamiętniona w filmie Buried: The 1982 Alpine Meadows Avalanche oraz w książce A Wall of White autorstwa Jennifer Woodlief.

Alder Creek Adventure Center, jedno z dwóch miejsc, w których 18 lutego uruchomiono ekipy poszukiwawcze w celu zlokalizowania zaginionych narciarzy, w Truckee w Kalifornii. Zdjęcie: Jenna Greene/Reuters

Nie jest jasne, co konkretnie spowodowało, że gruba warstwa śniegu oderwała się i spadła kaskadą po zboczach. Jednak na scenę wkroczył szereg warunków, a synoptycy ostrzegali, że ryzyko związane z takim wydarzeniem jest niebezpiecznie wysokie.

Zanim burze z tego tygodnia pokryły Sierra gęstym i ciężkim śniegiem, góry były niepokojąco nagie. Podczas wyjątkowo ciepłej zimy, gdy opady występowały częściej w postaci deszczu i prawdopodobne było szybsze topnienie, przez cienką warstwę lodu można było zobaczyć brązowe plamy na wzniesieniach, które w pierwszych miesiącach roku są zwykle spowijane bielą.

Stworzyło to niebezpieczne podłoże dla nowych opadów śniegu, których nie można było łatwo zintegrować z zamarzniętym krajobrazem. Oznaczało to również, że ukryte zagrożenia – skały, żwir i powalone drzewa – mogły gromadzić się warstwami w pobliżu powierzchni, zwiększając zagrożenie.

Ta katastrofalna susza śnieżna, w wyniku której powstała cienka warstwa lodu, po której nastąpiła ciężka i szybka akumulacja śniegu, „pasuje do wzorca głównych zdarzeń lawinowych, które obserwowaliśmy w przeszłości w tej części Kalifornii” – stwierdził klimatolog Daniel Swain. Swain od dawna ostrzegał przed nakładającymi się zagrożeniami, jakie stwarzają te skrajności, oraz przed tym, jak kryzys klimatyczny będzie napędzał bardziej szkodliwe wahania między skrajnościami.

Castle Peak, niedaleko Soda Springs w Kalifornii, 20 lutego. Zdjęcie: Godofredo A Vásquez/AP

Burza w centrum tej tragedii nie była nadzwyczajna jak na standardy Sierra, gdzie wściekłe zimowe elementy mogą szybko zmienić się w burzliwą, ale była intensywna. W środę rano, dzień po zejściu lawiny, spadło ponad 66 cali. Brak opadów i wichura spowodowały dodatkowe zagrożenia dla narciarzy i skomplikowały akcję ratowniczą.

Przed wtorkową lawiną centrum informacji lawinowej w Kolorado się zgadzało w tym sezonie sześć ofiar śmiertelnych lawin w USA. Mówi, że w ciągu ostatniej dekady w USA lawiny pochłaniały średnio 27 ofiar śmiertelnych rocznie.

Społeczności dotknięte tą konkretną katastrofą dopiero zaczynają nabierać ostrości, a członkowie rodziny opłakują ich stratę.

„Obecnie skupiamy się na wspieraniu naszych dzieci w obliczu tej niesamowitej tragedii i uhonorowaniu życia tych niezwykłych kobiet” – przekazały rodziny w swoim oświadczeniu. „Wszystkie były matkami, żonami i przyjaciółkami, które łączyła miłość do przyrody”.

Gabrielle Canon przyczyniła się do sporządzenia sprawozdań

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj