Para spędziła ponad dekadę, starając się o dziecko, przeżyła wiele poronień, 14 transferów zarodków i dziesiątki tysięcy dolarów na leczenie bezpłodności – a mimo to nigdy nie straciła nadziei.
Amanda Bale (obecnie 37 lat) i Heath (obecnie 43 lata) wkrótce po ślubie w 2013 roku zaczęli starać się o dziecko.
„Staraliśmy się przez prawie rok i nic się nie działo” – powiedziała Amanda.
Poznaj aktualności dzięki aplikacji 7NEWS: Pobierz już dziś
Pracując jako nauczycielka i prowadząc grupę zabaw, Amanda uwielbiała przebywać w towarzystwie dzieci, ale tęskniła za swoimi.
Para zwróciła się o pomoc do IVF. W pierwszym cyklu powstało pięć zarodków, z czego dwa zostały przeniesione, ale oba zakończyły się wczesnymi stratami w ciąży.


W przypadku zapłodnienia in vitro, po zapłodnieniu komórek jajowych w laboratorium, powstałe zarodki są ostrożnie umieszczane w macicy kobiety – proces ten nazywany jest transferem – w nadziei, że zagnieżdżą się i urosną.
Ból serca związany z bliskością i utratą ich był druzgocący.
„Po prostu oszukali i ja je straciłam” – wspomina.
Przez następne 11 lat Amanda i Heath przeżywali załamanie serca za złamaniem serca, a kilka wczesnych ciąż zakończyło się poronieniem.
„W czwartej ciąży zaszliśmy w ciążę w siódmym tygodniu i pięciu dniach z bijącym sercem. A tydzień później podczas kontrolnego badania stwierdzono, że serce dziecka przestało bić” – powiedziała Amanda 7NEWS.com.au.
„W naszej piątej ciąży serce biło w sześciu tygodniach i trzech dniach, a powtórne badanie w 2023 r. wykazało, że tętno ustało, a dziecko już nie rosło”.
Za każdym razem podnosili się i próbowali ponownie, ale z biegiem lat straty emocjonalne i finansowe były ogromne.
„Myślę, że to prawdopodobnie depozyt na dom lub więcej” – stwierdziła Amanda o kosztach wszystkich zabiegów.
„To trauma każdego miesiąca, czy mam pozytywny odczyt, czy też, no wiesz, powrót do punktu wyjścia” – powiedziała Amanda.
Dla wielu par powtarzająca się strata może nadwyrężać relacje, prowadzić do poczucia winy lub dystansu.
„Dopóki specjalista lub lekarz nie powie nam i Wam, że nie możemy mieć dzieci, nie poddamy się. Będę dalej walczyć” – powiedziała Amanda.
Zapytana, czy kiedykolwiek naprawdę stracili nadzieję, Amanda odpowiedziała, że nie.
„Nie sądzę. Myślę, że zawsze miałam w sercu myśl, że pewnego dnia zostanę mamą. Nie wiedziałam tylko, kiedy to nastąpi” – powiedziała.
Po kilku nieudanych próbach Amanda zasugerowała zmianę kliniki. Para przeszła do pierwotnego zapłodnienia in vitro, które od tego czasu zmieniło się na Adora Fertility.
„Wróciłam do domu i powiedziałam Heathowi: Myślę, że powinniśmy rozważyć wyleczenie naszych trzech ostatnich zarodków w innej klinice, bo warto spróbować czegoś innego” – powiedziała Amanda.
Ta zmiana okazała się kluczowa.
„Dr Stephanie Sii jest po prostu niesamowita. Jest po prostu urocza i autentyczna” – powiedziała Amanda.
Powiedziała, że lekarz był zdecydowany zastosować inne podejście.
„Była po prostu zdeterminowana, aby doprowadzić nas do punktu, w którym wypróbowalibyśmy inny protokół, aby sprawdzić, czy rzeczywiście możemy odnieść sukces, upadając, utrzymując ciążę i dochodząc do mety”.


Jedna z głównych zmian polegała na tym, że Heath przeszedł procedurę pobrania nasienia pod znieczuleniem tego samego dnia, co pobranie komórek jajowych Amandy, zamiast dostarczać próbkę w zwykły sposób.
„Chirurgiczne pobieranie plemników lub aspiracja plemników jąder (TESA) to technika, w której plemniki są pobierane bezpośrednio z jąder za pomocą strzykawki, wykonywane w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym” – Sii powiedziała 7NEWS.com.au.
„Technikę tę rozważa się z różnych powodów, w tym z przyczyn obturacyjnych, strukturalnych, genetycznych lub infekcyjnych, a także gdy jakość wytryskanego nasienia jest niska.
„Nasienie uzyskane w ten sposób może umożliwić lepszą selekcję plemników, co poprawi jakość zarodka”.
Amanda stwierdziła, że zabieg brzmi obiecująco, ale Heath stwierdził, że pomysł poddania się zabiegowi w znieczuleniu jest trudniejszy, chociaż nowe podejście zmniejszyło presję.
„Jeśli ktoś wahał się, czy pójść na pobranie nasienia w ramach zabiegu i poddać się znieczuleniu, było warto – po prostu wiedząc, że jakość jest lepsza i że nie trzeba zmagać się ze stresem związanym z włożeniem nasienia do kubeczka, a znajduje się w tak małym pokoju…” – powiedział.
„Myślę, że w jego myślach pomyślał: „O nie, nie wiem, czy dam radę. A ja mu powiedziałam: «Możesz, bo jadę tego samego dnia»” – dodała Amanda.
„Wrócił do zdrowia i pomyślał, okej, nic nie czuł”.
Po pobraniu jaja zapłodniono nasieniem w laboratorium i hodowano.
Para dokonała transferu dwóch zarodków, na co poprzedni specjaliści odmówili.
„Sii stwierdziła, że zagramy we dwoje i osiągniemy taki wynik” – powiedziała Amanda.
Z dwóch przeniesionych zarodków jeden został pomyślnie wszczepiony.




„Cud, który trwał tyle lat”
Po 13 niepowodzeniach w ciągu 11 lat zapłodnienia in vitro Amanda w końcu otrzymała telefon, na który liczyła.
„25 czerwca 2025 r. miałam pozytywny wynik ciąży” – powiedziała.
Tym razem skany się nie rozpadły.


A potem, wcześniej niż oczekiwano, na świat przyszedł ich syn w 34 tygodniu i trzech dniach.
„W zeszłą środę rano w domu odeszły mi wody o trzeciej nad ranem i urodziłam w zeszłą środę wieczorem o 22:31” – powiedziała.
„Wiesz, to cud, że zajęło to tyle lat”.
Amanda, teraz w domu z małym Brodiem Matthew Beale’em, ma nadzieję, że ich historia da siłę innym parom – zwłaszcza tym znajdującym się głęboko w środku tej sytuacji.
„Nie byłoby nas tu dzisiaj, gdybyśmy się poddali”.
Jeśli Ty lub ktoś, kogo znasz, doświadczyliście ciąży lub utraty dziecka, możesz się z nami skontaktować Sieć wsparcia Różowych Słoni Lub Czerwony Nos w Australii.