Wkura Jessego Jacksona wezwał do włączenia na platformie Partii Demokratycznej państwowości palestyńskiej, reakcja była zaciekła. „Chociaż mieliśmy silne wsparcie ze strony delegatów na konwencji, nadal istniała obawa, że ​​kwestia ta nie będzie mogła zostać omówionawspomina Jamesa Zogby’egoktóry był zastępcą kierownika kampanii prezydenckiej Jacksona. „Negocjatorzy (mianowanego Michaela) Dukakisa powiedzieli mi, że jeśli chociaż wypowiesz słowo na P, zniszczysz Partię Demokratyczną”.

Wysiłki Jacksona nie powiodły się Narodowa Konwencja Demokratów z 1988 r w Atlancie. Jednak 10 demokratycznych partii państwowych przyjęło już uchwały na rzecz samostanowienia Palestyny. W miarę upływu dziesięcioleci coraz więcej postępowców podzielało stanowisko Jacksona. Zogby, założyciel Arab American Institute, wspomina: „Wyprzedził bazę. Nawet aktywiści, którzy wspierali Palestyńczyków, nie mieli tej samej głębi zrozumienia.”

Kiedy Jackson zmarł we wtorek w wieku 84 lat, wiele hołdów, co zrozumiałe, skupiało się na jego wkładzie w krajową walkę o prawa obywatelskie i jak łączył pokolenia pomiędzy Martinem Lutherem Kingiem a Barackiem Obamą. Jednak być może wyjątkową cechą nieprezydenta jest to, że jego śmierć opłakiwano także na całym świecie, od Hawany, przez Johannesburg, po Ramallah.

Jackson był człowiekiem wyprzedzającym swoje czasy, który przetarł szlaki dla dzisiejszych postępowców. Był prawdziwym internacjonalistą, zaciekłym krytykiem imperializmu Stanów Zjednoczonych i wierzącym w solidarność uciskanych ludzi na całym świecie. Był zwolennikiem normalizacji stosunków z Kubą, plagą rasistowskiego apartheidu w Republice Południowej Afryki i wybitnym głosem na rzecz praw Palestyny. Wyruszył także na misje do Syrii, Iraku i Serbia uwolni amerykańskich więźniów.

Marta Biondiprofesor studiów czarnoskórych i historii na Northwestern University, powiedział: Jesse Jackson jest zazwyczaj opisywany jako przywódca praw obywatelskich, ktoś, kto pomógł utorować drogę do wyboru Baracka Obamy, i choć wszystko to jest prawdą, w pewnym sensie bardziej pomocne i pouczające jest postrzeganie Jessego Jacksona jako jednej z najwybitniejszych postaci amerykańskiej lewicy XX i XXI wieku.

„W tym sensie utorował drogę nie tylko Barackowi Obamie, ale był jej prekursorem Berniego Sandersa. Ma bardzo postępową, ekonomiczną i populistyczną formę. Jeśli spojrzysz na niego w tym świetle, nie będzie mylące, że był wczesnym orędownikiem praw Palestyny”.

Kiedy w 1979 r. Andrew Young, ambasador Stanów Zjednoczonych przy ONZ, został zmuszony do opuszczenia swojego stanowiska, awantura odbiła się szerokim echem daleko poza Waszyngtonem. Młody odbyło się tajne spotkanie z przedstawicielem Organizacji Wyzwolenia Palestyny ​​(OWP) – wówczas uważanej przez rząd USA za nie do przyjęcia. Pod silną presją podał się do dymisji.

Do najbardziej zagorzałych mistrzów Younga należał Jackson. Bezpośrednio po kontrowersji Jackson poprowadził delegację na Bliski Wschód, gdzie spotkał się z izraelskimi urzędnikami, a także osobistościami z OWP, w tym z jej przywódcą, Jaser Arafat.

Jackson argumentował, że Waszyngton powinien porzucić politykę izolacji i negocjować bezpośrednio z organizacją. Jednocześnie narysował ostrożne – choć niewątpliwe – podobieństwa między sprawą palestyńską a walką Afroamerykanów. „Rozumiemy cykl terroru, cykl bólu” – powiedział.

Sama Klugaadiunkt historii na Uniwersytecie Loyola w stanie Maryland, zauważył: „Kiedy odwiedzał zasadniczo obóz dla uchodźców palestyńskich pod Bejrutem, przypomniało mu to o pewnych warunkach, w jakich dorastał pod rządami Jima Crowa. Było jasne, że widział związek między swoją pracą w ruchu na rzecz praw obywatelskich, swoją pracą przeciwko uciskowi rasowemu w Stanach Zjednoczonych i wsparciem dla narodu palestyńskiego”.

Niektórzy Żydzi w USA byli zbulwersowani objęciem Arafata przez Jacksona. Odegrał jednak kluczową rolę we włączeniu sprawy palestyńskiej do głównego nurtu wśród przywódców afroamerykańskich, zmieniając perspektywę z czysto nacjonalistycznego sporu na głęboką kwestię praw człowieka.

Dla Zogby’ego chodziło o człowieczeństwo i wypełnienie luki między uznanym ruchem na rzecz praw obywatelskich a antykolonialnymi walkami wyzwoleńczymi na globalnym Południu. Powiedział: „Obserwowałem go w Zachodni Brzeg Jordanu czy w Egipcie czy w Kuwejcie, wśród tamtejszych ludzi czuł się równie dobrze, jak w Chicago.

1 października 1979 r. w Kairze Jesse Jackson wręcza egipskiemu prezydentowi Anwarowi Sadatowi książkę Martina Luthera Kinga Jr. Zdjęcie: Bill Foley/AP

„To dlatego, że nie patrzył z góry na Arabów. Postrzegał siebie jako część globalnej społeczności. To był sposób myślenia trzeciego świata. Jesteśmy ludźmi kolorowymi. Mamy ludzkie potrzeby. To była jedna walka, jedna walka, a on był jej częścią i postrzegał siebie w tym kontekście. Republika Południowej Afryki najwyraźniej się tym przejął.”

Omara Barghoutiegowspółzałożyciel ruchu Bojkot, Zbycie i Sankcje (BDS) na rzecz praw Palestyńczyków, napisał w e-mailu: „Palestyńczycy wychwalali odejście tego wybitnego czarnoskórego przywódcy z żalem i głębokim uznaniem dla jego wyjątkowej roli w katapultowaniu wyzwolenia Palestyny ​​do głównego nurtu dyskursu politycznego w USA, choć prawie żaden polityk nie odważył się na to.

„Opierając się na przekrojowym wezwaniu dr Martina Luthera Kinga, wystosowanym pod koniec jego życia, aby stawić opór 'potrójnemu złu rasizmu, wyzysku gospodarczego i militaryzmu”, wielebny Jackson wierzył, że wolność narodu palestyńskiego musi być częścią tego globalnego oporu. Pomimo oczywistych różnic, jego poparcie dla praw Palestyńczyków należy postrzegać w kontekście trwającej od kilkudziesięciu lat tradycji wzajemnej solidarności Czarnych i Palestyńczyków, od Malcolma X po Angelę Davis.”

Najpierw Jacksona udał się do Republiki Południowej Afryki w lipcu 1979 r., dwa lata po śmierci założyciela świadomości Czarnych, Steve’a Biko. Przyciągnął ogromne tłumy na wiecach w Soweto, miasteczku niedaleko Johannesburga. W 1984 r. był najwybitniejszym kandydatem na prezydenta, który wyrażał poparcie dla uwięzionego Nelsona Mandeli; jego dwie kampanie w Białym Domu dały mu platformę do wzmocnienia przesłania.

Jesse Jackson i Nelson Mandela w Soweto w Republice Południowej Afryki, 15 lutego 1990 r. Foto: Reuters

Gdy Ronalda Reagana skierował politykę USA ostro na prawo i dał reżimowi apartheidu w Republice Południowej Afryki nowe życie, Jackson wyraźnie wezwał do sumienia. Energicznie nawoływał do nałożenia sankcji na państwo apartheidu, określając je raczej jako moralną hańbę niż zwykły pionek w zimnej wojnie. Jego nieustanna organizacja i mobilizacja wyborców pomogły wywrzeć presję na Kongres, aby w 1986 roku uchylił weto Reagana i przyjął historyczne sankcje przeciwko apartheidowi.

Motywacją Jacksona były podobieństwa z walką o sprawiedliwość rasową w USA. Wpisał się Strażnik w 2013 r.: „Jako młody działacz na rzecz praw obywatelskich wiedziałem, jak surowy, brzydki i brutalny był reżim apartheidu. Oni byli więzieni, my byliśmy więzieni. Zabijano nas, a oni masakrowali. „

Williama Gumede’a55-letni założyciel i prezes Fundacji Democracy Works w Republice Południowej Afryki wspomina: „Jesse Jackson wyróżniał się jako latarnia morska, ponieważ w latach 80. ówczesny rząd USA był znacznie bardziej przychylny ochronie rządu apartheidu. To uczyniło Jesse’ego Jacksona, w naszych oczach w Republice Południowej Afryki, ważnym, wielkim bohaterem ruchu przeciwko apartheidowi”.

Jackson był czarnym mężczyzną o globalnych zainteresowaniach i globalnym zasięgu, zauważył Gumede, profesor nadzwyczajny na Uniwersytecie im Uniwersytet Wita w Johannesburgu. „Rodzaj bohaterów, jakich byśmy mieli, radziliby sobie z naszymi problemami. On radził sobie ze swoimi problemami i wieloma innymi problemami światowymi, i to uczyniło go niezwykłą osobą.

„W latach 80. i w ruchu przeciwko apartheidowi, szczególnie w moim pokoleniu, duży nacisk położono na patrzenie na ludzi przez kolorowe soczewki i rozglądanie się po całym świecie za czarnymi bohaterami. Był czarnym bohaterem w USA, ale był także bohaterem globalnym nie tylko w kwestiach Czarnych, ale w wielu innych kwestiach wykraczających poza rasę. „

Jesse Jackson protestuje przeciwko reżimowi apartheidu w Republice Południowej Afryki w Waszyngtonie, 19 stycznia 1985 r. Zdjęcie: Jean-Louis Atlan/Sygma za pośrednictwem Getty Images

Barbara Masekela84 lata, południowoafrykański poeta, pedagog, dyplomata i działacz przeciwko apartheidowi, dodał: „Dla mnie najbardziej niezwykłe było to, że był jednym z pierwszych czarnoskórych aktywistów, którzy połączyli walki ludzi na całym świecie, w tym w Republice Południowej Afryki.

„Pochodzimy z pokolenia, które miało wiele innowacyjnych myśli na temat praw człowieka na całym świecie. Jesteśmy także pokoleniem, które skorzystało na eksplozji informacji. Był jednym z niewielu aktywistów, którzy wykorzystali tę wiedzę i kontynuowali linię solidarności między populacjami afrykańskimi na całym świecie. Dbał o duszę Czarnych.”

Jackson rutynowo krytykował amerykańskie interwencje wojskowe i finansowanie prawicowych kontrpowstań w krajach takich jak Nikaragua i Angola, wzywając zamiast tego do dyplomacji i sprawiedliwego rozwoju gospodarczego na globalnym Południu.

Być może jednak największymi międzynarodowymi osiągnięciami Jacksona były negocjacje w sprawie zakładników i więźniów politycznych, które z sukcesem przeprowadził, często z krajami, które Stany Zjednoczone uznały za wrogów i dlatego nie chciały robić interesów. Należą do nich Syria (uwolnienie porucznika marynarki wojennej Roberta Goodmana), Kuba (uwolnienie 48 więźniów politycznych), Irak (uwolnienie zakładników przed wojną w Zatoce Perskiej) i Serbia (uwolnienie trzech żołnierzy amerykańskich).

Dawid Masciotraautor książki I Am Somebody: Why Jesse Jackson Matters zauważa, że ​​po udanej misji w Syrii Jackson został zaproszony przez Reagana do Białego Domu. „Reagan zapytała Jacksona: «Co mogę dla ciebie zrobić w zamian?». Jackson powiedział: „Chcę, żebyście zadzwonili do (prezydenta Syrii Hafeza al-) Assada i podziękowali mu.

„Reagan powiedział: «No cóż, mamy politykę nierozmawiania» Syria.’ Jackson powiedział: „Tak, wiem i dlatego właśnie o to cię proszę; Chcę, żebyś złamał tę politykę. Trzeba przyznać, że Reagan tego dokonał, a Reagan i Assad przemawiali w imieniu reszty swojej administracji. Jackson wierzył w dyplomację, współpracę i promowanie demokracji poprzez rozmowę, choć brzmi to prosto, a nie agresję i inne formy gry na krawędzi”.

Ronald Reagan i Jesse Jackson po ceremonii w Ogrodzie Różanym Białego Domu na cześć porucznika Roberta Goodmana. Fot.: Ira Schwarz/AP

Był to światopogląd ukształtowany na podstawie własnych doświadczeń Jacksona, gdy dorastał jako czarnoskóry w Ameryce. Masciotra dodał: „Powiedział, że w ten sposób nauczył się zostać dobrym negocjatorem, ponieważ dorastając w Jim Crow na południu jako biedny czarny mężczyzna, każdy dzień był negocjacjami, a stawką było jego życie. Jego życie bardzo wcześnie zostało ukształtowane przez ból i utożsamiał się z bólem innych oraz tych, którzy byli pogardzani i poniżani, i starał się przemawiać w ich imieniu.

„Bycie ikoną Ameryki dało mu wiarygodność w oczach tych reżimów, w których mógł rozmawiać z nimi jako Amerykanin, ale także jako Amerykanin, który mógł odnieść się do ich doświadczeń z polityką amerykańską. Był ofiarą pewnego rodzaju wewnętrznej formy kolonializmu, dlatego mógł odnosić się do krajów, które ucierpiały z powodu kolonializmu poza amerykańskimi brzegami.

„To nawiązanie kontaktu z tymi ludźmi na bardzo głębokim poziomie osobistym ze względu na źródło ich bólu, ale także nawiązanie kontaktu politycznego, ponieważ mógł powiedzieć: «Jestem Amerykaninem, ale bardzo dobrze znam ciemną stronę amerykańskich doświadczeń i ty też o tym wiesz; po prostu podchodzisz do swojego oporu w niewłaściwy sposób, biorąc zakładników i więźniów politycznych»”.

Ponad czterdzieści lat od Narodowej Konwencji Demokratów w Atlancie wiele stanowisk politycznych Jacksona mocno się zestarzało i przeszło do konsensusu centrolewicowego. Jednak gdy zbliżał się do zachodu słońca w jego życiu, jako pierwszy zdał sobie sprawę, że walka jeszcze się nie skończyła. Na konwencji w Chicago w 2024 r. partia wyraźnie nie pozwolił palestyńsko-amerykański mówca na scenie podczas wyniszczającej wojny w Gazie.

Na początku tego roku, ponownie w ChicagoZogby wziął udział w szczycie koalicji Rainbow Push Coalition Jacksona. Wspomina: „Kiedy wychodziłem na koniec szczytu, podszedłem do niego i powiedziałem: «Wielebny, mam zamiar iść», a on tylko na mnie spojrzał i powiedział: «Pamiętajcie o dzieciach. One umierają każdego dnia. Zróbcie coś.»

„Gaza go poruszyła i nawet na początku stycznia 2024 r. to zrozumiał. Do czasu, gdy dotarliśmy na konwencję, nie był w stanie mówić, ale jestem całkowicie pewien, że powiedziałby: niech usłyszą się głosy Palestyńczyków.”

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj