Ursuli von der Leyen i Emmanuela Macrona

niezłomni UE Ursula von der Leyen i Emmanuel Macron (Zdjęcie: Getty)

Do następnych wyborów powszechnych pozostało trzy i pół roku, ale nawet teraz przewiduję, że biorąc pod uwagę ich obecne wyniki, Reform UK będzie miała trudności z uzyskaniem ogólnej większości. Co gorsza, mogą ponownie wpuścić Partię Pracy, co sparaliżuje gospodarkę i oznaczać będzie koniec Wielkiej Brytanii jako niepodległego kraju. Stawka nie może być wyższa. Uruchomienie „gabinetu cieni” reformy pokazało początkowy brak koordynacji i przezorności w odniesieniu do polityki wleczenia, podczas gdy „przednia ława cieni” zajmowała się indywidualnymi końmi hobbystycznymi. Ujawniło także dyskomfort przywódcy związany z koncepcją rezygnacji z kontroli. Pan Farage prawdopodobnie pomyśli, że to dowód, że on też nie miał racji. W nadchodzących latach kontroli i analiz przewaga Reform UK może łatwo osłabnąć.

Nie mówię tego z satysfakcją. Ostatnią rzeczą, jakiej chciałby ten kraj, jest inny, ale jeszcze bardziej marksistowski reżim niż ten, który mamy obecnie, niszczący gospodarkę, podważający naszą suwerenność i czyniący ludzi biedniejszymi. Nie wspominając o atakowaniu naszych swobód obywatelskich i wolności słowa.

Należy tego za wszelką cenę unikać, nawet jeśli oznacza to przedkładanie kraju przez partie prawicowe ponad politykę partyjną. Zobaczymy.

Następne wybory określą przyszłość Wielkiej Brytanii. Czy staniemy się prowincją upadającego i technokratycznego superpaństwa UE, kierowanego przez Niemcy we własnych interesach i jadu złowrogiej i zazdrosnej Francji?

Alternatywnie moglibyśmy nadal stać się odnoszącą sukcesy gospodarką o wysokim wzroście i tworzącą bogactwo, uzbrojoną po zęby w naszych własnych interesach i niezaangażowaną poza NATO, pod warunkiem, że będzie ona bronić Wielkiej Brytanii i naszych interesów. W związku z tym ważne jest, aby rozpoznać, kto jest winien komu.

Rynki nie kłamią, a my w coraz większym stopniu wymieniamy towary, a zwłaszcza usługi, czyli najsilniejszą część naszej gospodarki, z resztą świata, a nie z UE.

Nasze interesy w coraz większym stopniu nie leżą w Europie, ale w innych częściach świata. Tylko 8% brytyjskich przedsiębiorstw eksportuje do UE, podczas gdy 100% przedsiębiorstw byłoby obciążonych przepisami i podatkami, gdybyśmy ponownie dołączyli.

W przeszłości Wielka Brytania również wydawała nadmierne kwoty od drugiej wojny światowej na obronę Europy, podczas gdy Europa, w szczególności Niemcy, inwestowała we własną gospodarkę, a nie we własną lub naszą obronę.

Wielka Brytania musi zwiększyć wydatki na obronę, ale aby chronić własne interesy. Niech Europa postawi „buty na ziemi”. Nie bądźmy w dalszym ciągu pożytecznymi głupcami – głupcami UE/NATO.

Wielka Brytania jest dopiero 38. najbogatszym krajem na świecie i spada, biorąc pod uwagę parytet siły nabywczej (PKB na osobę). Musimy powstrzymać naszych polityków od zachowywania się tak, jakbyśmy mieli imperium i doskonałą bazę przemysłową.

Politycy, aż nazbyt chętni, by dumnie prezentować się na arenie światowej i rozdawać cudze pieniądze, aby wygrzewać się w blasku sygnalizowania cnót, kradną podatki zarówno biednym, jak i dobrze wyleczonym.

Jako postimperialny, „odradzający się” naród, powinniśmy mieć wyłącznie własny interes i należy go realizować ze skrajnymi uprzedzeniami.

Aby ocalić Wielką Brytanię, partie prawicy muszą zapewnić większość roboczą w parlamencie, nawet jeśli oznacza to porozumienie w sprawie dostaw. Wszystko inne jest niewybaczalnym pobłażaniem sobie. Alternatywą jest poddaństwo w ramach superpaństwa UE lub, co gorsza, na rozkaz panów Putina i Xi.

John Longworth jest prezesem Independent Business Network zrzeszającej firmy rodzinne, przedsiębiorcą, biznesmenem i byłym eurodeputowanym

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj