Rodrigo Duterte osobiście autoryzował morderstwa i osobiście wybierał niektóre ofiary swojej „wojny z narkotykami” – usłyszał w poniedziałek Międzynarodowy Trybunał Karny po rozpoczęciu postępowania przeciwko byłemu prezydentowi Filipin.
Zastępca prokuratora ICC Mame Mandiaye Niang powiedział, że tygodniowe przesłuchania w sprawie „potwierdzenia zarzutów”, podczas których sędziowie zadecydują o wszczęciu pełnego procesu przeciwko Duterte, „przypomniały, że osoby sprawujące władzę nie stoją ponad prawem”.
80-latek był nieobecny po tym, jak sąd uwzględnił wniosek obrony o niestawiennictwo, mimo że sędziowie uznali, że jest zdolny do wzięcia udziału w rozprawie.
Niang powiedział, że Duterte odegrał „kluczową” rolę w pozasądowych zabójstwach podejrzanych handlarzy i użytkowników narkotyków, najpierw jako burmistrz miasta Davao, a następnie jako prezydent kraju.
„Zezwalał na morderstwa i osobiście wybierał niektóre ofiary” – powiedział Niang.
Były przywódca zaprzecza oskarżeniom – powiedział dziennikarzom przed rozprawą jego prawnik Nicholas Kaufman. Kaufman odpowie później w poniedziałek.
Po przesłuchaniach sędziowie będą mieli 60 dni na wydanie pisemnej decyzji, czy powinien stanąć przed pełnym procesem.
Rywalizujące grupy demonstrantów obozowały przed sądem od wczesnego poniedziałkowego poranka.
Patricia Enriquez, 36-letnia badaczka, stwierdziła, że to „historyczny moment” dla ofiar rzekomych zbrodni Duterte.
„To emocjonujące. Napawające nadzieją. Jest też bardzo bolesne” – powiedziała AFP.
„Mam nadzieję, że wszyscy Filipińczycy i wszyscy na świecie będą z nami, będą opowiadać się za prawdą, sprawiedliwością i odpowiedzialnością”.
Jednak 35-letni szef kuchni Aldo Villarta powiedział, że dla Filipin to „policzek w twarz” to, że międzynarodowy sąd sądził byłego przywódcę kraju.
„Już tak długo cierpieliśmy z powodu kolonizacji” – stwierdziła Villarta, która argumentowała również, że prawa człowieka Duterte są łamane przez uwięzienie.
„Cele o dużej wartości”
Duterte postawiono trzy zarzuty zbrodni przeciwko ludzkości, a prokuratorzy zarzucają mu udział w co najmniej 76 morderstwach w latach 2013–2018.
Uważa się, że prawdziwa liczba zabójstw, do których doszło podczas jego kampanii na Filipinach, liczy się w tysiącach, a prawnicy ofiar argumentowali, że pełny proces mógłby zachęcić więcej rodzin do zgłaszania się.
Niang powiedział, że zarzuty morderstwa stanowią „jedynie ułamek” rzeczywistej liczby zabitych.
Duterte, który był prezydentem w latach 2016–2022, został aresztowany w Manili w marcu ubiegłego roku, przewieziony samolotem do Holandii i od tego czasu przebywa w jednostce penitencjarnej MTK w więzieniu Scheveningen.
Trzy dni później śledził swoje pierwsze przesłuchanie za pomocą łącza wideo, wyglądając na oszołomionego, wątłego i ledwo mówiącego.
Pierwszy z trzech zarzutów postawionych Duterte dotyczy jego rzekomego udziału jako współsprawcy w 19 morderstwach popełnionych w latach 2013–2016, gdy był burmistrzem miasta Davao.
Drugie dotyczy 14 morderstw tzw. „celów o dużej wartości” w latach 2016 i 2017, kiedy był prezydentem.
Trzeci zarzut dotyczy 43 morderstw popełnionych podczas operacji „odprawy” domniemanych użytkowników lub handlarzy narkotyków niższego szczebla na Filipinach w latach 2016–2018.
W Manili około 60 krewnych ofiar zamieszek zgromadziło się wokół pary monitorów telewizyjnych, aby obejrzeć przesłuchanie w ośrodku kultury dla biednych prowadzonym przez Kościół katolicki.
Grupa składających się głównie z kobiet w starszym i średnim wieku, których mężowie lub synowie zostali zastrzeleni podczas operacji policyjnych, powiedziała AFP, że są głęboko rozczarowane, że Duterte nie musiał się stawić.
„Być może nie chce przyznać się do swoich grzechów” – powiedziała Gloria Sarmiento, której chłopak został znaleziony martwy wraz z bratem w ciągu ostatnich kilku tygodni prezydentury Duterte.
– Może jest tchórzem.