W weekend w San Francisco odbyła się „Nancy Pelosi-palooza”, w której uczestniczyło tysiące Kalifornijskich Demokratów zebrane w swoim ukochanym mieście nad zatoką, miejscu, które była spikerka Izby reprezentuje w Kongresie od prawie czterdziestu lat. Byli tam, aby wziąć udział w dorocznej konwencji partii stanowej, ale w związku z odejściem Pelosi na emeryturę pod koniec kadencji było to także całodniowe świętowanie kobiety, którą wielu Demokratów uważa za żywą legendę.
Salut wideo podczas sesji ogólnej pokazał jej drogę od matki niepracującej w domu do Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, gdzie rozbiła marmurowy sufit i została pierwszą – i do dziś jedyną – kobietą, która dzierżyła młotek mówcy. Torby materiałowe ozdobiono jej sylwetką we wszystkich kolorach tęczy – co było ukłonem w stronę jej pionierskiego działania na rzecz społeczności LGBTQ+. Zawierał także jeden z jej ulubionych aforyzmów: „Nie zamartwiamy się, organizujemy się”.
W swoich uwagach wygłoszonych na konwencji 85-latka nie przedstawiła zbyt wielu refleksji na temat swojej kariery. Zamiast tego Pelosi, którą jej wieloletni sojusznik polityczny, senator Adam Schiff, określił jako „prawie uczuloną na uznanie”, była w charakterystyczny sposób skupiona na przyszłości partii, którą pomogła zbudować i przewodzić.
Wyraziła „absolutną pewność i pewność”, że Demokraci zdobędą większość w Izbie w listopadzie – dzięki nowym mapom Kongresu Kalifornii, które pomogła odnieść w zwycięstwie zeszłej jesieni – i że jej następca, Hakeem Jeffries, zostanie kolejnym spikerem Izby.
„Trumpowe panowanie terroru musi się zakończyć” – oświadczyła.
Przy kolacji i wybornym kalifornijskim winie w sobotni wieczór, łupek wybitnego złotego stanu Demokraciw tym szanowana przywódczyni związkowa i działaczka na rzecz praw obywatelskich, 95-letnia Dolores Huerta, pochwaliła Pelosi jej sukces w przekręcaniu broni Republikanów w stronę uległości i stawaniu oko w oko z prezydentami i światowymi przywódcami. Schiff zacytował jednego z pracowników Pelosi, który powiedział, że były mówca był jednocześnie czarujący i nieustraszony, a także babcią, która nie wahała się wsadzić „swego czterocalowego Manolo w dupę Putina”.
Na zmianę wspominali przywództwo Pelosi „żelazną pięścią w aksamitnej rękawiczce”, jej dowcip i nieustępliwość, a także dobrze udokumentowaną miłość do ciemnej czekolady i pozornie nadprzyrodzoną potrzebę niezwykle krótkiego snu. Została okrzyknięta przez kolegów, podopiecznych i innych Demokratów najbardziej znaczącym mówcą we współczesnej historii – urodzoną w Baltimore dumą San Francisco.
Pelosi ogłosiła swoją decyzję o przejściu na emeryturę pod koniec zeszłego roku, twierdząc, że jej 20. kadencja będzie ostatnią. O szansę na następcę Pelosi walczy trzech Demokratów, ale na pewno nie o zastąpienie, jak podkreślają miejscowi, twierdząc, że nie byłoby to możliwe.
Demokraci ubiegający się o jej miejsce to senator stanu Scott Wiener, nadzorca miasta Connie Chan i były inżynier z Doliny Krzemowej Saikat Chakrabarti. Podczas konwencji Wiener zdobył poparcie partii państwowej, ale Pelosi nie zabrała głosu.
W sobotę w San Francisco Kalifornijscy Demokraci pochwalili ją także za przekształcenie stanu w bastion błękitu, najpierw jako przewodnicząca partii stanowej, a później jako kongresmenka i mówczyni. Zgodnie z nowym kalifornijskim prawem dotyczącym zmiany okręgów wyborczych, którego propagowaniem pomogła, Demokraci będą mieli aż 48 z 52 mandatów w Izbie Reprezentantów tego stanu.
Kilku mówców podzieliło się niezapomnianymi radami, których Pelosi udzielała przez lata, i rozkoszowało się jej wirusowymi pochwałami. Ulubioną przez publiczność była jej maksyma, że w polityce trzeba umieć przyjąć cios i zadać cios, „ale zawsze w imię dzieci” – powiedział kalifornijski kongresman Pete Aguilar.
Rusty Hicks, przewodniczący partii stanu Kalifornia, powiedział, że zapytał Pelosi, fankę sportu, czy mogłaby wyciągnąć jakieś wnioski z „coachingu pobocznego”, które zastosowała w polityce. O koszykówce powiedziała: „Kiedy masz wątpliwości, strzelaj i zawsze miej wątpliwości”.
Wicegubernator Eleni Kounalakis wspominała swój ulubiony „pelosiizm”. Teraz Pelosi woli mówić „poznaj swoją moc”, ale pierwotnie Kounalakis powiedział, że Pelosi będzie nawoływała: „poznaj swoją moc”, jakby to było „11 przykazanie”.
Kounalakis pochwaliła Pelosi za przekształcenie krajobrazu politycznego kobiet – pracę na rzecz nie tylko zwiększenia liczby prawodawców na Kapitolu, ale także ich władzy i rangi. Były tylko 23 kobiety w Kongresie, kiedy Pelosi została po raz pierwszy wybrana w 1987 r. Teraz jest ich 150.
W ostatnim, emocjonalnym hołdzie wieczoru Schiff pochwalił Pelosi jako niezrównaną przywódczynię posiadającą rzadki talent do przekonywania „ludzi, aby postąpili właściwie, we właściwym czasie i z właściwego powodu”.
Schiff stwierdził, że przydomek „Żelazna Dama” w niewielkim stopniu odzwierciedlał odporność i nieustraszoność byłej mówczyni: „Margaret Thatcher nie ma nic na sumieniu”. Nancy Pelosi.”
Mówiąc, Schiff potwierdził długość swoich uwag i zażartował, że jeśli szybko nie zakończy, Pelosi może podrzeć swoje przemówienie, tak jak to zrobiła w przypadku orędzia o stanie Unii wygłoszonego przez Trumpa podczas jego pierwszej kadencji.
Pelosi ze swoimi uwagami wyszła na podium, a potem się nad tym zastanowiła. „Wiesz co? Myślę, że po prostu zniszczę tę przemowę” – powiedziała, rozdzierając przygotowane uwagi na pół. Wolała, jak stwierdziła, zwracać się do sali „nieoficjalnie”.
„Dziękuję bardzo wszystkim za to, kim jesteście” – powiedziała Pelosi, wyraźnie poruszona wieczorem. „Po prostu najlepsze w tym wszystkim – wygrać wybory i poprawić życie narodu amerykańskiego”.
Zaoferowała więcej rad, podkreślając znaczenie mobilizacji obywateli i wyraziła uznanie, że grupy poparcia przyczyniły się do doprowadzenia do mety ustawy o niedrogiej opiece zdrowotnej, będącej najważniejszym osiągnięciem legislacyjnym. „Zawsze powtarzam, że mieliśmy zakonnice” – Pelosi, gorliwa katoliczka, wspomina herkulesowy wysiłek wprowadzenia reformy służby zdrowia w 2010 roku. „Dzięki Bogu, że mieliśmy zakonnice”.
I oddała hołd swojemu miastu, machając jego krytykom: „To ich problem. To nasza duma”. Wyraziła wdzięczność mieszkańcom San Francisco za umożliwienie jej „swobody” wypowiadania się i reprezentowania wartości miasta na scenie krajowej i globalnej.
Pelosi miała oczywiście świadomość, że się wycofuje, gdy wartości te znajdują się pod coraz większym zagrożeniem ze strony niezwiązanego prezydenta, którego administracja pracuje nad demontażem bardzo postępowej polityki, o którą walczyła przez całe życie. Nie zraziła się jednak, prosząc obecnych na sali Demokratów, aby „wierzyli w dobroć narodu amerykańskiego”.
„Nadzieja jest naszym oporem” – podsumowała. „A nasz opór daje nam nadzieję”.