SMS-y zaczęły napływać podczas piątej rundy piątego meczu World Series, znanej również jako runda „Wszystko poszło źle/Slumped Down in the Booth at the Bar”.
Moi przyjaciele z Los Angeles wysyłali do mnie SMS-y – symboliczny fan drużyny New York Yankees dla większości z nich — w miarę jak rosła ich euforia, błąd za błędem Jankesów, błąd umysłowy za błędem umysłowym, prowadzący do coraz większej manii Dodgersów.
Podczas meczu rozgrywanego w przeddzień Halloween jeden z moich przyjaciół w Los Angeles założył na ręce rękawice z pazurami homara przed piątą rundą i nie zdejmował ich do końca gry, ponieważ dokładnie stwierdził, że ręce homara przynoszą szczęście . Najwyraźniej było to oparte na faktach, ponieważ Dodgers prawie nie oglądali się stamtąd.
Dla fanów sportu spirala depresji wywołanej porażką jest do opanowania, jeśli jest się funkcjonującym dorosłym. Masz pięć minut na dąsanie się, zanim podniesiesz ramiona i powiesz: „To tylko sport”, aby ludzie wiedzieli, że nie jesteś frajerem, który nie potrafi opanować swoich emocji.
Radzenie sobie z tym, gdy prawie wszyscy, których znasz, tłoczą się na ulicach Twojego rodzinnego miasta, świętując i wysyłając Ci filmy i zdjęcia z ich świętowania, utrudnia, ale w pewnym sensie ułatwia. Cieszę się, że moi – hm, trochę za modą – przyjaciele-fani Dodgersów są szczęśliwi, nawet jeśli nie mieli pojęcia, jaka jest trzecia zasada rozstania się, dopóki Luke Weaver w niewytłumaczalny sposób nie wykonał o jednego rzutu za dużo w końcówce piątego meczu. Jestem z nich szczęśliwy! Chcę, żeby byli szczęśliwi i cieszę się, że Angelenos są szczęśliwi. Kocham Los Angeles!
Jako fan powtarzam sobie to: przegrana jest w rzeczywistości lepsza niż wygrana.
Przeczytaj więcej: Zadanie z piekła rodem: fan Yankees kazał oglądać World Series z fanami Dodgersów w Nowym Jorku
Wymaga to pewnej gimnastyki umysłowej, ale udaje mi się przekonać samą siebie.
Po pierwsze, przegrywanie jest naprawdę zabawne. Fani Dodgers mogą świętować zwycięstwo w World Series, ile chcą, ale wszyscy wiemy, że piąty mecz World Series nie został wygrany przez Dodgersów, lecz aktywnie przegrany przez Yankees, którzy zapomnieli, jak grać w baseball.
Załamanie defensywne drużyny Yankees w piątej rundzie było czystą komedią slapstickową na poziomie Charliego Chaplina. Najważniejsze momenty rundy (słabe oświetlenie?) należy zmontować razem i odtwarzać przy muzyce cyrkowej.
Poprzednie porażki Yankees również dostarczyły sporo humoru.
Byłem przed stadionem Yankee podczas czwartego meczu, jedynego meczu, w którym Yankees wygrali, i rozmawiałem z niektórymi sprzedawcami o trendach, z którymi mieli do czynienia, gdy Yankees przegrywali porażkę za porażką.
Sheyly i Blanca pochodzą z Bronxu. Grali w softball na boisku po drugiej stronie ulicy od stadionu Yankee. Teraz pracują w oficjalnym sklepie z gadżetami drużyny Yankees i powiedzieli mi, że fani nadal chcieli kupować koszulki Aarona Judge’a pomimo jego niewytłumaczalnej nieudolności przy stole – ale chcieli połowę zniżki.
„Ludzie proszą o zniżki ze względu na jego zmagania” – powiedziała Blanca.
„Jeden facet powiedział mi, że jeśli Yankees nie wygrają, spali sklep” – powiedziała Sheyly.
Skalperzy zajmowali się podobnymi problemami. Bilety, które początkowo kosztowały ponad 1000 dolarów tylko na stadion Yankee, traciły na wartości, gdy Yankees odnosili sukcesy za ciosami. Jeden ze skalperów początkowo zaoferował mi udział w czwartej grze za 400 dolarów. Pod koniec pierwszej rundy, kiedy Freddie Freeman zdobył bramkę i dał Dodgersom prowadzenie 2:0, oferował, że wpuszczę mnie do środka za 75 dolarów.
Przeczytaj więcej: Zdjęcia: Fani Dodgersów wychodzą na ulice po tym, jak pokonali Yankees i zdobyli ósmy tytuł mistrza świata
Oczywiście, porażka też boli. Po pierwszym meczu, kiedy wraz z kuzynem desperacko wydostaliśmy się ze stadionu Dodger Stadium wśród wrzasków kibiców Dodgers po wielkim szlemie Freemana, zobaczyłem 9-letniego kibica Yankees opuszczającego stadion z rodzicami. Był niepocieszony. To była najgorsza rzecz, jaka mu się kiedykolwiek przydarzyła. Wszędzie wokół niego dorośli krzyczeli z radości.
To jest sport.
Twoja radość opiera się na czyimś bólu. Naprawdę nie ma moralnego uzasadnienia, aby świętować zwycięstwo drużyny, wiedząc, że gdzieś w rezultacie płacze dziecko. Świętujesz płaczące dziecko. Jedyną etyczną rzeczą, jaką można zrobić, byłoby nie kibicowanie żadnemu zespołowi. Nigdy nie włączaj telewizora. A jednak: bardzo chciałbym świętować, gdy młody fan Dodgersów płakał. Sprawiłoby mi to wielką radość.
Co prowadzi mnie z powrotem do tego, dlaczego wygrana jest tak naprawdę ciemniejsza niż przegrana.
Pamiętam, kiedy Yankees ostatni raz wygrali World Series w 2009 roku. Byłem 13-letnim Angeleno i oglądałem prawie każdy mecz Yankees w tym sezonie.
Patrzyłem, jak Robinson Canó wystawił do gry Shane’a Victorino na boisku i w pierwszej chwili go wyrzucił, a Yankees rozpoczęli świętowanie. Krzyknęłam. Byłem taki szczęśliwy. Jednak szybko to uczucie opadło i pamiętam, że w tym młodym wieku czułem się zawiedziony.
„To wszystko?” pomyślałem. Wszystko się skończyło.
Nie do końca rozumiałem, co tak naprawdę oznaczało dla mnie zwycięstwo w Yankees World Series. Jak to zmieniło sytuację. To był ostateczny cel i wydawało się, że to nic.
Porażka pozwala w następnym roku wrócić jeszcze bardziej głodnym. Zwycięstwo sprawia, że na końcu wszystkiego konfrontujesz się z nicością.
Przynajmniej tak sobie wmawiam po porażce Yankees.
Ta historia pierwotnie ukazała się w Los Angeles Times.
