Kiedy Danielle, matka trójki dzieci, pcha dwa wózki dziecięce ulicą w południowym Londynie, jej jedyną myślą jest to, gdzie będą dzisiaj spać?

21-latka, której dzieci mają mniej niż pięć lat, miała dom komunalny w Southwark, ale musiała się wyprowadzić, ponieważ groziły jej groźby przemocy.

„Nie wiedziałem, że pójście na policję skończy się tak, że ja to zrobię bezdomny„- mówi.

Załamana i spanikowana, nie mając dokąd pójść, Danielle przebywa w parku z trójką dzieci – dwiema córkami w wieku rocznej i czterech lat oraz dwuletnim synem.

„Bardzo mi przykro, szkoda, że ​​nie było lepiej” – mówi im. Jej najstarsza ściska plastikową zabawkę i pyta, kiedy wrócą do domu.

„Nie mamy już domu” – odpowiada Danielle. Nie może już dłużej ukrywać przed nią prawdy.

Obrobione zdjęcie artykułu o bezdomnym Farrella

Danielle, która ma długie ciemne włosy i ma na sobie puchową kurtkę, spaceruje z telefonem komórkowym przy uchu, wykonując serię desperackich rozmów telefonicznych, błagając o pomoc.

„Gdzie mam zamiar pójść z dziećmi” – pyta urzędnika ds. mieszkaniowych. – Nie mam dokąd pójść.

W tej chwili jest około 15:00 i biura władz wkrótce zostaną zamknięte. Kiedy rozładowuje się jej telefon, Danielle, siedząca teraz na ławce, a jej najstarsza córka pociesza rodzeństwo w wózkach, zalewa się łzami.

Jej historia jest przykładem krajowego kryzysu mieszkaniowego, w którym obecnie ponad 150 000 dzieci w Anglii przebywa w ośrodkach tymczasowych.

Trudno wyobrazić sobie kogoś bardziej bezbronnego; 21-latka zagrożona przemocą, sama opuszczająca opiekę, matka trójki dzieci. Jeśli wpadła przez siatkę, to kogo ona łapie?

Obrobione zdjęcie artykułu o bezdomnym Farrella

Początkowo samorząd Southwark opłacał jej tymczasowe zakwaterowanie w innym miejscu.

Ale sytuacja się zmieniła, gdy policja poinformowała ich, że powrót do gminy jest dla niej zbyt niebezpieczny.

„Siedzić tam i mówić czteroletniej dziewczynce, że nie możemy wrócić do domu, bo nie mamy domu, to bardzo przygnębiające dla mnie jako mamy, ponieważ sprowadziłam ją na ten świat, aby ją kochać, chronić i dać jej dom, a ja, będąc mamą, mówię jej, że nie mogę teraz tego zrobić, łamie mi to serce, ale wiem, że to nie moja wina” – mówi Sky News.

„W zeszły wtorek zadzwoniono do mnie i powiedziano mi, że nie mogą już finansować mojego zakwaterowania, ponieważ policja stwierdziła, że ​​powrót do Southwark nie jest już bezpieczny, więc nie mają na mnie obowiązku opieki”.

Rada przesłała jej e-mailem list, w którym zasugerowano, że dla własnego bezpieczeństwa została pozbawiona dachu nad głową. W liście poinstruowano ją, aby zgłosiła się do innej „jednostki ds. bezdomnych władz lokalnych w celu poszukiwania nowego mieszkania poza Southwark” – napisano w piśmie. „Dzieje się tak ze względu na ochronę osobistą ciebie i twoich dzieci”.

Obrobione zdjęcie artykułu o bezdomnym Farrella

W piśmie z dnia 30 września wyjaśniono, że jej obecne zakwaterowanie zakończy się 9 października.

Kiedy jednak Danielle zwróciła się do innej rady, zażądała od Southwark więcej szczegółów. W międzyczasie jej właściciel powiedział, że Southwark przestał płacić, więc ją eksmitował i zmienił zamki.

„Po prostu kręcimy się w kółko, a tymczasem ja i moje dzieci jesteśmy bezdomni i wydaje się, że nikogo to nie obchodzi” – powiedziała nam, gdy znaleźliśmy ją 10 października.

„Nie chronią mnie ani moich dzieci, narazili nas na jeszcze większe ryzyko, ale wydaje się, że tego nie przyznają”.

Kiedy siedzimy razem na ławce w parku, dzwoni urzędnik ds. mieszkaniowych z Southwark, potwierdzając, że pomimo jej przebywania na ulicy nie przedłużą tymczasowego zakwaterowania. Osoba rozmawiająca przez telefon twierdzi, że była to decyzja kierownictwa.

Obrobione zdjęcie artykułu o bezdomnym Farrella

W tym momencie dzwonimy do biura prasowego Southwark i otrzymujemy zupełnie inny ton i poczucie, że sytuacja jest nie do zaakceptowania.

Po pełnym napięcia oczekiwaniu późnym popołudniem Danielle dowiaduje się, że może wrócić do tymczasowego mieszkania.

Ale kiedy Danielle była na ulicy, zabrała dziecko na rutynowe szczepienie i została oznaczona przez opiekę społeczną dla dzieci, co jeszcze bardziej ją martwi.

„Wiem, że jestem dobrą mamą” – mówi. „Lekarz mógł pomyśleć, że mam brudne paznokcie lub że nie wyglądam jak normalna osoba, ale musi zrozumieć, że tego dnia nie miałam dokąd pójść.

„Nie miałem kluczy, nie miałem gdzie mieszkać. Mieszkałem na czarnej torbie w szopie mojego dziadka. Czego więc oczekujesz?”

Obrobione zdjęcie artykułu o bezdomnym Farrella

W oświadczeniu radna Sarah King z Southwark powiedziała nam: „To była bardzo niepokojąca sytuacja dla Danielle i jej dzieci i mam nadzieję, że przynajmniej odczuła ulgę, że znajduje się teraz w bezpiecznym mieszkaniu. Będziemy pracować nad rozwiązaniem jej problemów mieszkaniowych trwale i nadal ją wspieraj, dopóki to się nie stanie.”

Rada, do której się zwracała, powiedziała nam, że według niej tą sprawą zajmuje się obecnie Southwark.

Przeczytaj więcej:
Liczba dzieci przebywających w tymczasowym ośrodku osiągnęła rekordowy poziom
W Londynie gwałtownie rosną wydatki na tymczasowe mieszkania dla bezdomnych

Prawnik mieszkaniowy Simeon Wilmore powiedział Sky, że zetknął się z tego typu sytuacjami „wiele razy” i uważa, że ​​obie rady zachowały się źle.

„Southwark powinna była być w kontakcie ze stroną przyjmującą lub władzami lokalnymi przyjmującymi, powinno być lepiej zarządzane i zorganizowane, a ona powinna znajdować się w centrum procesu decyzyjnego” – powiedział.

„Jeśli mają powody sądzić, że może kwalifikować się do zaspokojenia potrzeb priorytetowych, wtedy pojawia się obowiązek opieki. Muszą się dostosować”.

Danielle

Problem w tym, że samorządom zabrakło domów. W samym Southwark na gminnej liście oczekujących znajduje się 17 700 osób, czyli prawie trzykrotnie więcej niż pięć lat temu.

Samorządy wydają średnio 1% swojego budżetu na tymczasowe zakwaterowanie, ale badania przeprowadzone przez Sky News wykazały, że 30 samorządów wydaje 10% lub więcej, a kilka z nich wydaje ponad 20% swoich ogólnych budżetów na bezdomność. To są pieniądze samorządu, które trafiają do prywatnych właścicieli.

Adam Hugg, dyrektor ds. mieszkalnictwa w Związku Samorządów Lokalnych, twierdzi, że liczba osób potrzebujących wsparcia „sprawia ogromne problemy”, a brak wolnych mieszkań „stanowi prawdziwe wyzwanie”.

Twierdzi, że potrzebne są długoterminowe inwestycje w budowę większej liczby domów komunalnych, a także reforma zasiłków mieszkaniowych, aby zapewnić możliwość zatrzymania większej liczby osób w swoich domach.

Danielle ma niewiele domowych wygód w swoim tymczasowym mieszkaniu, które ma gładkie białe ściany i telewizor na podłodze. Marzy o miejscu, które mogłaby stworzyć sama i pomalować ściany sypialni córki na różowo.

X

Na półce ma dekoracje na Halloween, a w kącie salonu stoi długie pudełko z choinką. Na górze znajduje się jeszcze niewypełniona lista życzeń dziecka na Mikołaja, a obok znajduje się paczka czerwonych i białych bombek oraz puszka sprayu śnieżnego.

„To są wszystkie moje małe świąteczne kawałki, które zrobię z dziećmi, kiedy w końcu będziemy mieć dom” – mówi Danielle, ale wciąż nie ma pojęcia, kiedy to może nastąpić.

„Powiedzieli mi, że nie przyjadę tu na Boże Narodzenie” – mówi. „Więc nie wiem, gdzie będę. Mam tylko nadzieję, że nie na ulicy”.

Wydaje się, że kryzys mieszkaniowy osiągnął punkt, w którym nawet skrajna bezbronność nie gwarantuje pomocy.

Samorządy chcą bezpieczniejszego, długoterminowego finansowania rządowego, aby móc budować więcej domów, ale biorąc pod uwagę większą niż kiedykolwiek liczbę dzieci mieszkających w tymczasowych mieszkaniach, jest to chroniczny problem ogólnokrajowy, którego rozwiązanie zajmie więcej niż jedno Boże Narodzenie.

Source link