Podczas wydarzenia w londyńskim Southbank Diane Abbott sensacyjnie oskarżyła partię o „instytucjonalny rasizm”.
Poseł z okręgu Hackney North i Stoke Newington rozmawiał wczoraj wieczorem w Southbank Centre w stolicy z Afuą Hirsch przed premierą jej wspomnień „Kobieta taka jak ja”.
Według UnHerd, nalegała, że „nie ma wątpliwości, że w Partii Pracy istnieje instytucjonalny rasizm” i dodała, że „Partia Pracy traktuje czarnych członków i zwolenników jak coś oczywistego”.
Weteranka MP pozbawiła się whipa po stwierdzeniu, że Żydzi, którzy nie doświadczyli rasizmu, są „uprzedzeniami”. W maju przywróciła whip.
Sojusznik Corbyna skrytykował również premiera za czystkę wśród lewicy Partii Pracy.
Powiedziała „Sir” Keira Starmera był „bardziej surowy niż Tony Blair” w swoim traktowaniu lewego skrzydła partii, argumentując, że „lewica partii obecnie znajduje się w odwrocie”.
Dodała, że „to destrukcyjne, jeśli nie chce się słuchać członków, parlamentarzystów i opinii publicznej”, a następnie stwierdziła, że „pomysł, że ma się uległych wyborców” jest „bardzo błędny”.
Ale nie tylko jej własna partia była obiektem krytyki pani Abbott wczoraj wieczorem. Otrzymała również sporą dawkę krytyki za czołowe światło opozycji.
Kemi Badenoch wciąż jest w wyścigu o przywództwo w Partii Konserwatywnej. Pani Abbott oskarżyła ją o wykorzystywanie polityki rasowej do wybicia się.
Zapytany, czy w Wielkiej Brytanii są parlamentarzyści należący do mniejszości etnicznych, którzy, jak ujął to gospodarz Hirsch, są „antyczarnoskórzy”, Abbott miał powiedzieć, że „Kemi (Badenoch) naprawdę rozwinęła swoją karierę, mówiąc tego rodzaju rzeczy”.


















