Zdjęcia Getty’egoDonald Trump przypomniał sobie, że w niedzielę słyszał strzały oddane przez agentów Secret Service w kierunku potencjalnego napastnika ukrywającego się w krzakach na terenie jego pola golfowego na Florydzie.
W transmisji na żywo na platformie społecznościowej X kandydat Partii Republikańskiej na prezydenta powiedział, że on i jego przyjaciel zostali „złapani” przez agentów i zabrani do wózków golfowych, a następnie rozległy się strzały.
Pracownicy Secret Service kilkaset metrów dalej zauważyli lufę karabinu wystającą z liści. Po otwarciu ognia agenci ruszyli w pościg za podejrzanym, który upuścił broń i odjechał, ale później został aresztowany na autostradzie.
Secret Service poinformowało, że podejrzany, 58-letni Ryan Routh, sam nie oddał żadnego strzału.
Pan Routh pojawił się krótko w sądzie na Florydzie w poniedziałek, aby stawić czoła zarzutom posiadania broni. Śledztwa FBI i stanu Floryda trwają.
We wtorek późnym wieczorem Trump ma się pojawić osobiście po raz pierwszy od czasu incydentu na „spotkaniu miejskim” w Flint w stanie Michigan, kluczowym stanie, w którym głosy zadecydują o wyniku wyborów prezydenckich.
Według źródła cytowanego przez agencję Reuters, harmonogram jego kampanii nie ulegnie zmianie.
W swojej relacji Trump wspominał, że on i jego przyjaciel Steve Witkoff „usłyszeli strzały w powietrzu, myślę, że cztery lub pięć”, gdy agenci Secret Service na następnym dołku pola zauważyli karabin i oddali strzały w kierunku podejrzanego.
Agenci Trumpa „od razu wiedzieli, że to były kule i mnie złapali” – powiedział.
„Wsiedliśmy do wózków i posuwaliśmy się całkiem, całkiem nieźle. Byłem z agentem, a agent wykonał fantastyczną robotę” – powiedział podczas wydarzenia X Spaces.
W komentarzu dla „Washington Post” podkreślił, że incydent ten, podobnie jak zamach na jego życie podczas wiecu w Pensylwanii 13 lipca, nie wywarły na niego żadnego wpływu.
„Ludzie jednak często zadają mi to pytanie, a ja staram się o tym nie myśleć” – powiedział.
W rzadkim pokazie jedności politycznej Trump pochwalił również prezydenta Joe Bidena za „bardzo miłą” rozmowę telefoniczną po rzekomej próbie zamachu. Biały Dom powiedział, że Biden wyraził ulgę, że Trump jest bezpieczny.
Trump próbował zrzucić winę za domniemaną próbę na „prowokacyjny język” demokratycznych rywali politycznych.
Władze nie ujawniły jeszcze potencjalnego motywu działania Routha, który ma w przeszłości problemy prawne i zróżnicowane poglądy polityczne.
Do niedzielnych wydarzeń doszło kilka tygodni po tym, jak Trump został ranny w wyniku ataku 20-letniego mężczyzny, który strzelał do niego na wiecu w Butler w Pensylwanii w lipcu.
Incydent, w wyniku którego zginął jeden z uczestników wiecu, doprowadził do rezygnacji dyrektorki Służb Bezpieczeństwa Kimberly Cheatle i wzmocnienia ochrony Trumpa.
W poniedziałkowym wystąpieniu dla „Washington Post” Trump stwierdził, że podczas drugiego incydentu agenci zastosowali inne podejście, zamiast skakać na niego, ewakuując go z tego obszaru „dość szybkimi wózkami golfowymi”.
Drugi pozorny zamach na życie Trumpa wywołał nowe pytania ze strony całego spektrum politycznego, czy otrzymuje on wystarczającą ochronę. Biden przyznał, że agencja „potrzebuje więcej pomocy”.
Pełniący obowiązki szefa Secret Service, Ronald Rowe, przyłączył się do Trumpa w pochwałach dla działań poszczególnych agentów i bronił poziomu bezpieczeństwa zapewnionego Republikaninowi.
Na poniedziałkowej konferencji prasowej podkreślił, że Trump ma „najwyższy poziom ochrony” i że plan agencji powinien zostać zrealizowany w niedzielę.
Pan Rowe powiedział również, że wyjazd byłego prezydenta na pole golfowe nie mieścił się w jego publicznym harmonogramie.




















