Pewna kobieta powiedziała w trakcie dochodzenia w sprawie Lucy Letby, że ma „instynkt” macierzyński dotyczący pielęgniarki, która zabiła jej córeczkę, ale ludzie myśleli, że „zwariowała”, gdy chciała zadzwonić na policję.

Zapłakana mama dziecka D powiedziała, że ​​świat jej i jej męża „zawalił się”, gdy noworodek zmarł w środku nocy po tym, jak pielęgniarka neonatologiczna Letby zaatakowała go trzy razy.

Letby, 34-latek z Hereford, odsiaduje 15 wyroków dożywotniego więzienia za zamordowanie siedmiorga niemowląt i próbę zabójstwa siedmiu innych osób w szpitalu Countess of Chester w latach 2015–2016.

Matka D zeznała wczoraj przed komisją śledczą Thirlwall w ratuszu w Liverpoolu, że „czuła się nieswojo”, gdy Letby znajdowała się w tym samym pokoju, co lekarze monitorujący stan jej córki.

Powiedziała: „Miałam to, co ktoś mógłby nazwać instynktem. Lucy Letby po prostu była w pokoju i nie miała powodu, żeby tam być… po prostu była w pobliżu, czekając.

Zapytałam męża: „Dlaczego ona tu jest?

Powiedz jej, żeby poszła. Ona tylko na nas patrzyła.

Mama dodała: „Przypomniałam sobie, że widziałam tę samą osobę ponownie, w chwili jej śmierci.

„Nie wiem, dlaczego się wyróżniała. Nie przyłapałam jej na robieniu czegoś konkretnego. Pamiętam tylko, że pomyślałam: »Ta osoba tu nie pasuje, dlaczego ona tu jest?«”. Podczas rozprawy Letby dowiedziała się, że w wiadomościach tekstowych do kolegów, podczas dyskusji o śmierci dziecka D, powiedziała, że ​​jest w tym „element losu” i „czasami zdarzają się rzeczy”.

Matka D, która nazwała te komentarze „obrzydliwymi”, powiedziała z perspektywy czasu, że biorąc pod uwagę jej podejrzenia co do Letby i jej walkę o prawdę z szefami szpitala, sama wezwałaby detektywów.

Ale dodała: „Kiedy pierwszy raz wspomniałam o zaangażowaniu policji, wszyscy pomyśleli, że zwariowałam. Powiedzieli, że to nie jest przestępstwo, że nic więcej, że to smutne, ale twoje dziecko zmarło, bo było chore”.

Mama dziecka D dołączyła do innych rodziców krytykujących NHS Trust za próby „ukrywania” prawdy i stwierdziła, że ​​„całkowicie się zagubiła”, walcząc o odpowiedzi.

Twierdziła również, że mimo odejścia wód płodowych trzy tygodnie przed terminem, personel szpitala nie zastosował się do procedur i kazał jej czekać kolejne dwa dni, zanim w końcu zabrano ją na cesarskie cięcie.

Matka D zeznała w śledztwie: „Gdybym nie zawiodła na samym początku na dziesiątki sposobów… moja córka nie trafiłaby na oddział intensywnej terapii, nie czułabym się źle i… ona nie znalazłaby się w miejscu, w którym ktoś molestowałby dzieci.

„Jako minimum, winni są nam przeprosiny, winni są przeprosiny dzieciom i wszystkim rodzinom, które cierpiały”.

Source link