Ze wszystkich bzdur, jakie na przestrzeni ostatnich kilku lat wygadywali politycy, żadne nie brzmią bardziej absurdalnie niż te, które w tym tygodniu wygłosiła radna partii Liberalnych Demokratów, Antonia Harrison. BrexitJak sama nam mówi, spowodowało to u niej zespół stresu pourazowego (PTSD).
Co pani mówi, pani Harrison? Czy pani mówi poważnie? Naprawdę? O mój Boże.
Aby uniknąć wątpliwości, PTSD to rzadkie, ale poważne schorzenie, z którym zmagają się na przykład żołnierze, którzy zostali ciężko ranni podczas służby na pierwszej linii frontu, osoby, które doświadczyły przerażającego molestowania seksualnego w dzieciństwie lub osoby walczące o życie po poważnym wypadku samochodowym. Obejmuje ono poważny fizyczny i emocjonalny niepokój trwający latami i dotyka tych, którzy byli uczestnikami lub świadkami ekstremalnych wydarzeń, jakich zdecydowana większość z nas nigdy nie doświadczy.
Jak zatem mamy rozumieć stwierdzenie Harrisona, że Brexit wywołało u niej taki sam uraz emocjonalny, jakiego doznał ktoś, kto był wielokrotnie torturowany przez wrogie siły?
Cóż, moją pierwszą reakcją było powiedzenie jej, żeby nie była tak kompletnie śmieszna. W tej chwili na całym świecie ludzie cierpią prawdziwe koszmary. Oto kilka przykładów: prawie 700 milionów ludzi jest tak zubożałych, że muszą żyć za mniej niż 2 funty dziennie. Około pół miliarda dzieci żyje w strefach wojennych, z codziennym zagrożeniem śmiercią. Jest prawie 20 milionów sierot, wiele z nich żyje na ulicy i nikt się nimi nie zaopiekuje.
To prawdziwe cierpienie i dzieje się to właśnie teraz. Jednak pani Harrison mówi nam o demokratycznej decyzji Brytyjczyków, aby opuścić Unia Europejska – i dołączenie do 160 innych krajów na świecie, które również są poza Unią – było tak traumatyczne, że ona doświadcza tego samego poziomu głębokiej traumy psychologicznej. Cóż, niemal słyszę miliony Brytyjczyków, zarówno tych, którzy opuścili Unię, jak i tych, którzy ją opuścili, szydzących i wrzeszczących na nią, żeby znalazła sobie życie.
Ale coś innego, co powiedziała pani Harrison, również przykuło moją uwagę. Coś, co jest o wiele bardziej wymowne. Ponieważ poinformowała swoich towarzyszy z LibDem: „Dzień po wyborach powiedziałam mojej córce: 'To najgorszy dzień w twoim życiu’”.
Pomijając fakt, że jej córka prawdopodobnie również jest teraz w stanie szoku, ten komentarz mówi nam wiele o tym, jak nasza elita pozostająca w UE postrzegała całą sytuację. Brexit Proces. Referendum nie było dla nich ćwiczeniem demokracji. Nie było dla nich próbą pozwolenia ludziom na podjęcie decyzji, a następnie na podjęcie odpowiednich działań.
Nie, to Brytyjczycy podjęli złą decyzję. Złą decyzję. To powstrzymało Harrison przed przejściem na emeryturę w Marbelli, na litość boską, i oznacza, że „utknęła” w Wielkiej Brytanii. A dla skrajnych entuzjastów euro, przywiązanych do pseudodemokracji UE jak dziecko trzymające misia, Brexit było zatem niewybaczalne. Tak niewybaczalne, że Harrison i jej koledzy LibDems walczyli w następnych wyborach powszechnych, zobowiązując się do ich odwrócenia, nawet nie poddając ich pod kolejne głosowanie. Demokracja może sama się zepsuć. To jest zbyt ważne, aby ludzie mogli o tym decydować.
Być może więc obrzydzenie Harrisona Brexit naprawdę dał jej PTSD. Być może naprawdę myślała, że 23 czerwca 2016 r. był najgorszym dniem w życiu jej córki. Być może naprawdę jest tak zindoktrynowana i naprawdę ma aż tak wielką pogardę dla demokracji.
W takim razie jest mi jej bardzo żal. Ona ewidentnie potrzebuje pomocy. Zaufajmy, że ją dostanie.


















