Dominique Pelicot, znany jako „Potwór z Awinionu”, przyznał się przed sądem do zorganizowania serii gwałtów na swojej żonie poprzez zaproszenie do ich domu kilkudziesięciu mężczyzn poznanych w Internecie, gdy ci przeszli na emeryturę z nudów.
71-latek oskarżony jest o podanie środków uspokajających swojej 72-letniej żonie Gisele Pelicot, a następnie ułatwienie dokonania łącznie 92 makabrycznych napaści przez 72 różnych mężczyzn, z których 51 zostało już zidentyfikowanych przez władze.
Zaledwie tydzień temu postępowanie zostało zakłócone, gdy Pelicot zachorował w sądzie. Przed przyjęciem do szpitala odczuwał dyskomfort i nudności po podobnych incydentach w celi więziennej.
Powróciwszy na salę sądową, Pelicot poinformował ławę przysięgłych, że nuda po przejściu na emeryturę skłoniła go do rozpoczęcia tych okropnych ataków na żonę.
W odpowiedzi na pytanie obrońcy o to, jak się czuł, „kontaktując się z dziesiątkami nieznajomych”, Pelicot odpowiedział przerażająco: „Nikogo nie zabrałem, oni sami po mnie przyszli. Zapytali mnie, a ja powiedziałem, że tak. Zgodzili się i przyszli do mojego domu. Nikogo nie przykułem kajdankami do mojego domu. Ufałem tym mężczyznom, którzy wiedzieli, dlaczego przyjeżdżają” – donosi Lustro.
W emocjonalnej konfrontacji sądowej Pelicot stanął twarzą w twarz z Caroline Darian, swoją jedyną córką, która wcześniej twierdziła, że ją odurzył i sfotografował nago. Na to odpowiedział w sądzie: „Caroline, nigdy cię nie odurzyłem ani nie zgwałciłem. Nie można tego powiedzieć. Nigdy tego nie zrobiłem”.
Wcześniej dziś, w trakcie procesu, rozmyślał o swoim małżeństwie, mówiąc: „Kochałem ją dobrze przez 40 lat i kochałem ją źle przez 10 lat. Zniszczyłem wszystko, straciłem wszystko. Nigdy nie powinienem był tego zrobić”.
W temacie jego osobowości „Jekylla i Hyde’a” opisanej przez psychiatrów, Pelicot nalegał, że „nie urodził się zboczony”, ale przyznał: „Nie możemy powiedzieć, że moje życie nie zostało przez to ukształtowane. Strona A i Strona B to ten sam człowiek, ale z uzależnieniami”.
Zapytany o początek swojej perwersji, Pelicot odpowiedział: „Próbujemy poradzić sobie z tym, czego doświadczyliśmy. Stajemy się perwersyjni, gdy spotykamy kogoś, kto daje nam taką możliwość. Wtedy stajemy się perwersyjni, tak”.
Pelicot wyraził także swoje uczucia wobec trójki dorosłych dzieci i pochwalił córkę za utworzenie grupy protestującej przeciwko tzw. „chemicznemu poddaniu”, czyli praktyce odurzania ludzi w celu ułatwienia napaści seksualnej.
Proces jest w toku.


















