Na początku tego tygodnia National Weather Service zaczęła wysyłać ostrzeżenia do Los Angeles o „zagrażającej życiu i niszczycielskiej” wichurze, która ma rozpocząć się we wtorek po południu. Groźba pożarów była oczywista – warunki do nich były dobre, jak to często bywa w okolicy. Pożar Palisades rozpoczął się we wtorek rano jako pożar krzaków; pod koniec dnia powierzchnia szybko zbliżała się do trzech tysięcy akrów. Nawet jeśli byłeś daleko od płomieni, nie mogłeś powstrzymać uczucia niepokoju. Przez cały dzień wiał silny wiatr. Ciągle planowałem spotkać się z tatą na kolacji. Jadąc, zobaczyłem liście palm ślizgające się po drodze i przewracające się meble ogrodowe. Spotkaliśmy się o 6:30 w niemieckim barze piwnym w Highland Park i zanim zamówiliśmy napoje, otrzymał na swój telefon powiadomienie o pożarze w Eaton, który wybuchł wkrótce po 6:00. PO POŁUDNIU w górach San Gabriel nad miastem Altadena, gdzie mieszka mój brat. Mieszkali z nim moi rodzice. Postanowili się ewakuować, a tata zarezerwował telefonem pokój w hotelu. Niedługo potem w restauracji odcięto prąd. W domu w Mount Washington widziałem płomienie trawiące zbocza gór San Gabriel. Wiał silny wiatr, a potem na podwórku upadło drzewo. Około dziesiątej trzydzieści tej nocy w pobliżu Sylmar wybuchł kolejny pożar, Hurst.
Następnego ranka oddychanie przypominało wdychanie ogniska. W spowitym dymem centrum Los Angeles władze lokalne zebrały się w celu uzyskania aktualnych informacji w Kenneth Hahn Hall of Administration. Dobra wiadomość była taka, że nie potwierdzono żadnych zgonów spowodowanych pożarami w Palisades. Ale były dwa związane z pożarem w Eaton. Liczba ta miała później wzrosnąć do pięciu. A o ósmej rano w środę doszło do czterech pożarów, które obejmowały obszar ponad siedmiu tysięcy akrów. Poprzedniej nocy w Palisadach zniszczono tysiąc budowli. Uszkodzenia w Altadenie sięgały setki budynków i wciąż rosną. (Do następnego ranka oficjalne szacunki również tam przekroczyły tysiąc). Ponad siedemdziesiąt tysięcy mieszkańców hrabstwa Los Angeles otrzymało rozkaz ewakuacji swoich domów, a dziesiątki tysięcy ostrzeżono, aby były gotowe pójść za nimi . Ponad czterysta tysięcy ludzi było pozbawionych prądu.
Zdolność strażaków do reagowania była ograniczona liczbą, rozmiarem i lokalizacją pożarów, a także niezwykłą intensywnością wiatru w Santa Ana, który poprzedniej nocy w niektórych miejscach osiągał siedemdziesiąt mil na godzinę. „W hrabstwie Los Angeles nie ma wystarczającej liczby strażaków, aby zająć się czterema odrębnymi pożarami tej skali” – powiedział Anthony Marrone, szef straży pożarnej hrabstwa Los Angeles. „Straż pożarna hrabstwa Los Angeles była przygotowana na jeden lub dwa duże pożary krzaków, ale nie cztery, zwłaszcza biorąc pod uwagę utrzymujący się wiatr i niską wilgotność”. Straż pożarna, która obsługuje także służby ratunkowe w hrabstwie, była w trakcie „wycofywania” – wszyscy, których można było wezwać do pracy, byli już w trakcie „wycofywania”. Wiatr uziemił samoloty strażackie na większą część nocy. W Palisades ciśnienie wody spadło o trzeciej nad ranem, ponieważ dodatkowe obciążenie systemu tymczasowo spowodowało wyschnięcie trzech kluczowych zbiorników magazynowych. Strażacy z innych hrabstw Kalifornii i innych stanów spotykali się, aby zaoferować pomoc. Burmistrz Los Angeles Karen Bass wciąż wracała do Kalifornii z podróży dyplomatycznej do Ghany. Wiele szkół zostało zamkniętych. Pracowników cierpiących na problemy z oddychaniem zachęcano do pozostania w domu, a urzędnicy zasugerowali, że należy w ogóle unikać West Side. Zamknięte także: Griffith Park (i dostęp do znaku Hollywood), Kanion Runyon i Zoo w Los Angeles.
Tymczasem hiperbola internetowa, teorie spiskowe i szybkie ataki na Los Angeles generowały własny system pogodowy. Z dołu reakcja mediów społecznościowych wyglądała na egoistyczną i tchórzliwą, co przypominało dysonans między obiema rzeczywistościami. Na plaży Zuma w Malibu pracownicy służb ratowniczych utworzyli stanowisko dowodzenia, którego zadaniem jest koordynacja reakcji na pożar Palisades. Aby się tam dostać, wybrałem drogę powrotną, która prowadzi autostradą 101 przez dolinę San Fernando, a następnie przecina góry Santa Monica na plażę. Podczas zwykle zapierającej dech w piersiach jazdy przez góry samochód drżał pod wpływem podmuchów wiatru, a kiedy po raz pierwszy ukazał się Pacyfik, falował z białymi czapami. W Zuma centrum dowodzenia utworzono przed stacją ratowników; wcześniej znajdował się na plaży stanowej Will Rogers, ale okolica została zadymiona. Na ścianie dużego garażu powieszono mapę hrabstwa, a umundurowani członkowie agencji stanowych i lokalnych zebrali się obok stojaków z deskami surfingowymi i kajakami, aby omówić kolejny etap planów ewakuacji. Thomas Shoots, rzecznik prasowy OGIEŃ KALPaństwowa Straż Pożarna powiedziała mi, że samolot znów latał, ale nadal nie można było przewidzieć, gdzie może nastąpić pożar.
„Te wiatry są nieregularne” – powiedział. „To nie jest tak, że wieją tylko w jednym kierunku. Znamy wiatry Santa Ana, mamy północno-wschodni przepływ, ale tak naprawdę żadna część tego pożaru nie jest zamknięta”.
Kontynuowałem podróż na południe autostradą Pacific Coast Highway, mijając zielone trawniki Uniwersytetu Pepperdine i opuszczone parkingi Malibu Country Mart, a Palisades Fire widoczny był w oddali jako kłębiąca się chmura. To właśnie w pobliżu Carbon Beach widziałem pierwszy płonący dom na plaży. W Los Angeles znanym zjawiskiem jest to, że czasami płoną domy na wzgórzach; ryzyko wiąże się z terytorium. Ale to było coś innego — dom nie tylko stał zwrócony w stronę oceanu, ale także znajdował się kilka mil od serca pożaru Palisades i prawdopodobnie został podpalony przez żar niesiony przez wiatr. Za nim więcej domów tliło się lub stawało w płomieniach, a autostrada Pacific Coast Highway oddalała się na południe w niewyraźną mgłę dymu i migających świateł. Zaparkowałem po tej stronie ulicy, która nie płonęła. Z wyjątkiem osób udzielających pierwszej pomocy, okolica została w większości ewakuowana, ale kilka osób, długoletni mieszkańcy Malibu, stało w cywilu.
„Przeszliśmy przez kilka, ale to jest najgorsze w historii” – powiedziała Janice Burns („bez zamierzonej gry słów”), która pracuje w branży nieruchomości i mieszka w Malibu od 1978 roku. „Nigdy, kiedykolwiek, kiedykolwiek przez pięćdziesiąt lat”.
„To tam” – zgodził się Thomas Hirsch, dentysta, który przebywa w Malibu od 1965 r. i stracił dom w pożarze Woolsey w 2018 r.
Pomachali do mężczyzny idącego chodnikiem. Okazało się, że jest to Jefferson Wagner, dwukrotny były burmistrz Malibu i właściciel firmy Zuma Jay Surfboards, działającej na rynku od pięćdziesięciu lat. Wagner również stracił dom w pożarze Woolsey i mieszka w mieszkaniu, podczas gdy jego wymiana jest w budowie. Zapytałem, jak ten ogień wypada w porównaniu z innymi, które widział.
„To jest gorsze niż pożar Woolsey” – powiedział. „A w 1993 było to trzysta sześćdziesiąt pięć domów. To znacznie więcej.”
Obok nas przejechały wozy strażackie. Wagner zidentyfikował jednego, który przybył aż z miasta Piemont w Bay Area. Spojrzeliśmy po drugiej stronie ulicy na spaloną posiadłość, która podobnie jak wiele domów przy Pacific Coast Highway została odsunięta od drogi i ukryta za bramami. Wysokie, białe drewniane płoty już w połowie zniknęły i nadal lizały je niskie płomienie; z budynku za nimi pozostała tylko plątanina metalu. „To stary dom Davida Geffena” – zauważył Burns. (Magnat muzyczny sprzedał go za podobno osiemdziesiąt pięć milionów dolarów w 2017 roku). Rozmowa zeszła na kalkulację ryzyka.
„Jesteś w strefie pożaru i wiesz, że jest to ryzyko” – powiedział Hirsch.
„Albo mieszkasz w Kansas i będziesz miał tornado” – powiedział Burns.
„Albo mieszkasz na Florydzie i masz huragan” – dodał Wagner.
„To cena, jaką płacisz za ten widok” – powiedział Burns, patrząc na ocean.
W Santa Monica przejeżdżałem obok ośrodka ewakuacyjnego, do którego przybywał stały strumień mieszkańców niosących wodę butelkowaną lub pieluchy. W Brentwood Country Mart, na skraju obowiązkowej strefy ewakuacji przy San Vicente Boulevard, zatrzymałem się na kawę, a potem patrzyłem, jak otwierają się skrzydlate drzwi czarnej Tesli i wysiada Harrison Ford – wciąż było Los Angeles. Około pierwszej po południu , zadzwoniła do mnie rodzina i powiedziała, że spłonął dom mojego brata w Altadenie, który zaczął wynajmować w 2020 roku. Opuściłem West Side i udałem się w znaną mi drogę, żeby spotkać się z nim w okolicy. Pacific Palisades to zamożna enklawa z modernistyczną architekturą i domami z widokiem na morze. Chociaż Altadena, którą widać w siatce, jadąc w stronę gór San Gabriel, w ostatnich latach uległa gentryfikacji, tradycyjnie była przedmieściem klasy średniej pobliskiej Pasadeny. Byli mieszkańcy to między innymi pisarka science-fiction Octavia Butler i fizyk Richard Feynman.
Kiedy skręciłem na wschód od Lincoln Avenue, widziałem, że zniszczenie było natychmiastowe i ciągłe. W szkodliwym powietrzu śmierdziało spalonym plastikiem. Kilku mieszkańców stało przed zniszczonymi domami, próbując ugasić ostatnie płomienie za pomocą węży ogrodowych. (Wcześniej tego dnia na konferencji prasowej urzędnik Departamentu Robót Publicznych ze znużeniem powiedział, że klienci muszą „zrozumieć, że w domu naprawdę nie ma sensu gasić pożarów wężem”). Inne domy wciąż płonęły. Wysiadłem i rozmawiałem z parą, Dietrą Moses i Benem Liebersonem, którzy stali przed ruinami ich domu. Około czwartej nad ranem obudził ich nakaz ewakuacji do wypełnionego dymem domu. Mieszkali w Altadenie od 1999 r. „To było jak przyjazd z Londynu, co za idealne miejsce” – powiedziała Lieberson, która jest Brytyjką. „Cicho, mam duże podwórko, drzewa; wyluzuj, mili ludzie, taka mieszana społeczność ludzi – po prostu wyluzuj, wiesz?
Teraz ulicami przechadzały się grupy kamerzystów telewizyjnych ubranych w żółte stroje strażackie. Spotkałem się z bratem i pojechaliśmy dalej pod górę, w stronę podnóża gór. Spalono blok za blokiem miasta; miejsce, które znaliśmy, po prostu zniknęło. W gruzach domów pozostał tylko sporadycznie rozpoznawalny przedmiot: niektóre kosze na śmieci stopiły się z jednej strony jak pianki w s’more; sanie Świętego Mikołaja, które nie zostały jeszcze odłożone na sezon; rama roweru mojej siostrzenicy w dawnym garażu mojego brata. Wiatr już ucichł – przynajmniej w Altadenie panowała niemal całkowita cisza. ♦
